Nieprzyjazna Warszawa kolejnym celem Górnika. Czy maszyna Gasparika wpędzi w kłopoty Legię?

1
2191

Legia Warszawa nie przegrała od ośmiu spotkań, ale nadal może spaść z PKO BP Ekstraklasy. Górnik? Przed chwilą awansował do finału STS Pucharu Polski, a w rozgrywkach ligowych może jeszcze bić się nawet o tytuł mistrzowski, ale w XXI wieku w stolicy wygrał tylko raz. Jaki tym razem padnie wynik przy Łazienkowskiej?

W ostatnich dniach nastroje w Zabrzu panują wyborne. Po chwilowym kryzysie na początku rundy wiosennej nie ma już śladu i Górnik konsekwentnie realizuje kolejne punkty planu. Momentem zwrotnym okazał się ćwierćfinał krajowego pucharu, kiedy to na początku marca br. zespół Michala Gasparika udał się do Poznania na pojedynek z faworyzowanym Lechem Poznań. Trójkolorowi, po heroicznym boju, ograli rywali, a autorem zwycięskiego trafienia okazał się Lukas Sadilek. Co więcej, drużyna z Górnego Śląska kończyła ten mecz w osłabieniu, po tym jak czerwoną kartkę obejrzał Maksym Chłań, a fenomenalną obroną rzutu karnego popisał się Marcel Łubik. Natchnieni tym sukcesem piłkarze 14-krotnego mistrza Polski poprawili też swoją dyspozycję w rozgrywkach ligowych i ze spotkań wyjazdowych w Lublinie i Łodzi przywieźli po punkcie, dwukrotnie remisując 0:0, a u siebie rozbili Raków Częstochowa (3:1) i Cracovię (3:0). Ta seria pozwoliła im po 27 kolejkach ponownie zameldować się na podium, ze stratą do prowadzącego Lecha wynoszącą zaledwie trzy punkty. Wreszcie zaledwie trzy dni temu udało się zrealizować cel nadrzędny i po niezbyt porywającym, ale przy pełnej kontroli wydarzeń na boisku spotkaniu, pokonać III-ligowego Zawiszę Bydgoszcz i zameldować się w finale STS Pucharu Polski.

Jak zagra Górnik?

Bezpośrednio po triumfie w Bydgoszczy klubowy autokar Górnika skierował się do Warszawy, by nie tracić dodatkowych sił związanych z powrotem na Górny Śląsk i ponownym wyjazdem w kierunku Mazowsza. Oczywiście trzeba się też liczyć z tym, że trener Michal Gasparik dokona także korekt w składzie i kilku piłkarzy ze zwycięskiego meczu w pucharze krajowym rozpocznie mecz w stolicy na ławce. Wydaje się, że w pierwszej kolejności wolne otrzymają mocno eksploatowani boczni obrońcy, czyli Paweł Olkowski i Erik Janża, a szansę gry otrzymają Michal Sacek i Ondrej Zmrzly. Niewykluczone jest również, że mającego w ostatnim okresie problemy mięśniowe Josemę zastąpi Paweł Bochniewicz. Pod znakiem zapytania stoi też skład formacji pomocy, bo mając czterech praktycznie równorzędnych środkowych pomocników trener Zabrzan może spokojnie nimi rotować bez utraty jakości. Murowanym faworytem do powrotu do pierwszej jedenastki jest Maksym Chłań, który z Zawiszą nie zagrał z powodu przekroczenia limitu żółtych kartek. Po drugiej stronie boiska powinniśmy ujrzeć Ivana Ikiego Dimi, który w ostatnich dwóch spotkaniach zapisał na swoim koncie gole i na boisku czuje się coraz pewnej. Z kolei wobec kontuzji Borisława Rupanowa jedynym nominalnym napastnikiem pozostaje Sondre Liseth i jego pozycja jest niepodważalna.

Legia walcząca

Obecny sezon dla warszawskiej Legii jest pasmem rozczarowań i niepowodzeń. Stołeczny klub spośród wszystkich zespołów z Polski najgorzej wypadł w europejskich pucharach i udział w Lidze Konferencji zakończył na fazie grupowej. W krajowym pucharze odpadł z Pogonią Szczecin na etapie 1/16 finału, a w PKO BP Ekstraklasie zanotował passę 12 kolejnych spotkań bez zwycięstwa bijąc poprzedni niechlubny rekord. Nie najlepiej działo się również w gabinetach, bo po odejściu Edwarda Iordanescu długo zespół prowadził jego asystent, Inaki Astiz, gdyż klubowi działacze nie potrafili się porozumieć z przedstawicielami Rakowa Częstochowa w sprawie transferu Marka Papszuna. Pochodzący z Warszawy trener w końcu trafił do "Wojskowych" i choć w debiucie z Koroną Kielce poniósł porażkę, to w ośmiu kolejnych spotkaniach nie przegrał, gromadząc 14 punktów, co pozwoliło jego drużynie opuścić strefę spadkową. Oczywiście widmo spadku do I ligi nadal jest realne, bo będąca na pierwszym zagrożonym relegacją miejscu Arka Gdynia ma dokładnie taką samą liczbę punktów jak Legia. Dobry nastrój spowodowany ostatnimi wynikami nieco mąci sytuacja kadrowa, bo do wcześniej wyłączonych z gry: Antonio Colaka, Bartosza Kapustki, Rubena Vinagre dołączył Wahan Biczakhchyan, który doznał urazu w wygranym meczu z Pogonią.

Nieprzyjazna Warszawa

O tym, że nie będzie to łatwy mecz dla Górnika świadczy jeszcze jeden fakt. Zabrzanom przy Łazienkowskiej w XXI wieku gra się wyjątkowo trudno, bo w tym okresie wygrali tam tylko raz i miało to miejsce w 2020 roku, kiedy to pod wodzą Marcina Brosza "Trójkolorowi" ograli stołeczny zespół 3:1 po golach Alexa Sobczyka, Bartosza Nowaka i Jesusa Jimeneza. Tylko jeden z obecnych piłkarzy Górnika brał udział w tym spotkaniu i był to Erik Janża. Więcej zawodników po drugiej stronie murawy może pamiętać ówczesny mecz i są to Artur Jędrzejczyk, Paweł Wszołek i wykluczony z gry z powodu kontuzji Bartosz Kapustka. Co więcej, z wszystkich 21 gier jakie miały miejsce w Warszawie w XXI wieku aż 17 z nich zakończyło się zwycięstwem gospodarzy. Warto również w tym miejscu zauważyć, że zespół Michala Gasparika po raz ostatni na wyjeździe w tym sezonie wygrał...15 września w Częstochowie. Czy tę serią uda się zakończyć w stołecznym mieście?


Przewidywane składy:

Legia: Hindrich - Piątkowski, Augustyniak, Reca - Wszołek, Szymański, Elitim, Kun - K. Urbański, Rajović, Adamski.

Górnik: Łubik - Sacek, Janicki, Bochniewicz, Zmrzly - Hellebrand, Sadilek, Ambros - Ikia Dimi, Liseth, Chłań.

Legia Warszawa - Górnik Zabrze, 11 kwietnia, 20:15. Transmisja: Canal + Sport 3, Canal + 4K Ultra, Ekstraklasa TV.

1 Komentarz

Już zapomniałem że rupanow jest w górniku