Dominik Szala większość rundy jesiennej minionego sezonu stracił przez trudną do wyleczenia kontuzję. Kiedy w końcu doszedł do pełni sił, doczekał się szansy na regularne występy na wypożyczeniu w Stali Mielec. Młody obrońca Górnika Zabrze w rozmowie z serwisem Roosevelta81.pl opowiada m.in. o minionym sezonie, trudności w zdiagnozowaniu urazu, pobycie w Mielcu oraz rywalizacji o miejsce w składzie wicemistrza Polski.
Wróciłeś do Górnika po wypożyczeniu do Stali Mielec i zagrałeś 40 minut w drugim składzie w sparingu z Puszczą Niepołomice. Jak oceniasz obecną rywalizację i swoją przyszłość w zespole?
- Na ten moment trudno mi powiedzieć, to dopiero początek przygotowań. Jestem sprawdzany na każdej pozycji w obronie, więc nie mam jeszcze przypisanej tej docelowej. Nie wiem też, z kim przyjdzie mi bezpośrednio rywalizować, wszystko najpewniej wyjaśni się podczas obozu.
Patrząc na pierwszy tydzień treningów, mocno dostaliście już w kość. Upały nie odpuszczają.
- Zgadza się, choć nie ma co narzekać na pogodę. Mamy tu świetne warunki i od pierwszego dnia trenujemy na najwyższych obrotach. Uważam, że to dobrze, bo dzięki temu będziemy odpowiednio przygotowani do nadchodzącego, ciekawego sezonu.
Jak oceniasz okres swojego wypożyczenia do Mielca? Na początku trochę się wzbraniałeś przed tym kierunkiem, ale ostatecznie ten ruch chyba się obronił?
- Myślę, że mogę ocenić go pozytywnie. W tamtym czasie najważniejsze było dla mnie regularne granie i łapanie jak największej liczby minut, przede wszystkim na środku obrony. Jestem stoperem i bardzo zależało mi na zebraniu doświadczenia na tej pozycji. Finalnie cieszę się też, że udało się pomóc Stali w utrzymaniu - to zawsze miła cegiełka dołożona z mojej strony.
Czyli generalnie oceniasz ten krok jako pozytywny?
- Jak najbardziej. Czuję, że nabrałem doświadczenia i się rozwinąłem. Zwłaszcza że wracałem po siedmiomiesięcznej kontuzji, z którą długo nie potrafiłem wygrać, ale ostatecznie mi się to udało. Tak jak wspomniałem, najważniejsze było dla mnie po prostu złapanie rytmu meczowego, bo długo zmagałem się z kontuzją i nie mogłem grać.
Twoje problemy dotyczyły spojenia łonowego. To bardzo nieprzyjemna kontuzja.
- Długo nie było wiadomo, o co chodzi. Badania nie wykazywały dosłownie niczego i nikt nie potrafił mi doradzić. W końcu zdecydowaliśmy się na zabieg w Rzymie i to rozwiązanie przyniosło efekty.
Zatem dzisiaj jesteś już w pełni zdrowy i gotowy do rywalizacji?
- Tak, wszystko co najgorsze już za mną i mogę skupić się tylko na rywalizacji o miejsce w składzie.
Rywalizacja w formacji obronnej Górnika zapowiada się potężnie. Nie dość, że są tu bardzo doświadczeni zawodnicy, jak Rafał Janicki, to doszedł jeszcze Michał Synoś, jest Kryspin Szcześniak. Zdecydowanie jest z kim walczyć...
- Zgadza się, ale uważam, że to dobra sytuacja. Wszyscy od samego początku walczymy o grę i wyjściowy skład, co na pewno wyjdzie nam na plus. Dla nas, młodszych zawodników, obecność u boku tak doświadczonych graczy jak na przykład Rafał, który rozegrał już mnóstwo spotkań, jest niezwykle rozwijająca.
Jesteś jednym z zawodników, którzy w minionym czasie zaliczyli epizod w pierwszym zespole.
- W lidze na boisku spędziłem dosłownie minutę.
Ale tytuł wicemistrza Polski ostatecznie zdobyłeś.
- Na papierze tak, ale mówiąc szczerze, nie odczuwam z tego tytułu pełnej satysfakcji. Nie brałem udziału w większości meczów, a właściwie prawie w żadnym. Formalnie nim jestem, ale nie czuję tego aż tak mocno.
Byłeś zaskoczony tym, jak zakończył się sezon w wykonaniu Górnika, który wywalczył wicemistrzostwo i europejskie puchary?
- Będąc jeszcze w Zabrzu w pierwszej rundzie, widziałem, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Szczerze liczyłem na to, że Górnikowi tak dobrze pójdzie w tym sezonie. Bardzo się cieszę, że mogłem być w pewnym sensie częścią drużyny, która zdobyła wicemistrzostwo Polski i sięgnęła po puchar.
Rozmawiał: eMZet
Źródło: Rooseveta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl





