Minusowa temperatura w Zabrzu? Nie, kiedy przyjeżdża Piast!

13
2917

piast-gornik-45

Po 56 dniach przerwy Górnik Zabrze wraca na boiska PKO BP Ekstraklasy. Na swoim obiekcie podejmie rywala zza miedzy, który po fatalnym początku sezonu nabrał wiatru w żagle i tuż przed zimową przerwą wydostał się ze strefy spadkowej. Gospodarze będą się bić o zachowanie miejsca w czołówce.

Przed ligową pauzą Piast w pięciu ostatnich spotkaniach zgarnął aż 12 punktów, czyli ponad dwukrotnie więcej niż do tego momentu. Aż trzy z tych spotkań miały miejsce na boiskach rywali i gliwiczanie pokonali w nich: GKS Katowice, Raków Częstochowa i Legię Warszawa. Ten ostatni zespół podopieczni Daniela Myśliwca ograli dwukrotnie w ciągu ośmiu dni, spychając stołeczny klub do strefy spadkowej! Zanim jednak piłkarze z sąsiadującego z Zabrzem miasta złapali odpowiednią formę, jeszcze pod wodzą Maxa Moldera byli rekordy nieporadności. Pierwszą bramkę w sezonie nasz najbliższy rywal zdobył dopiero w 7. kolejce rozgrywek przeciwko Zagłębiu Lubin. Czarę goryczy przelała porażka na własnym boisku z Lechią Gdańsk i pracujący pierwszy sezon w PKO BP Ekstraklasie Szwed został zwolniony, a jego następcą został były trener m.in. Widzewa Łódź. Jego debiut się nie udał, bo gliwiczanie przegrali z Arką Gdynia 2:1, ale potem zaczęli punktować i nie tylko opuścili ostatnie miejsce w ligowej hierarchii, ale też zdołali wydostać się ponad „kreskę”.

Odwrócona rola

Odwrotną tendencję zanotowano w Zabrzu. Po udanym starcie sezonu Górnik od początku plasował się w czołówce, a był moment że okupował nawet 1. miejsce. Dopiero fatalny koniec pierwszej rundy i zaledwie jeden zdobyty punkt w czterech ostatnich meczach spowodowały, że po 18. kolejkach na pozycji lidera rozgrywek znalazła się Wisła Płock, która z kolei zremisowała… pięć ostatnich spotkań! Wspomniany punkt został zresztą wywalczony w Zabrzu w meczu właśnie z „Nafciarzami”. Oprócz samego faktu trzech porażek, bardzo bolał ich styl i rozmiary, bo zespół Michała Gasparika stracił w tych trzech meczach aż 11 bramek, strzelając zaledwie dwie. W tych spotkaniach „Trójkolorowi” nie występowali w najsilniejszym zestawieniu, a największe braki miały miejsce w formacji pomocy, gdzie brakowało przede wszystkim Jarosława Kubickiego i raz Patrika Hellebranda. Zastępować ich próbowali m.in. Bastien Donio i Luka Zahović. Z kolei kiedy z gry został wykluczony Josema, jego miejsce zajął Maksymilian Pingot.

Transferowa reakcja

O tym, że kołdra jest krótka Michal Gasparik przekonał się właśnie w trakcie spotkań kończących pierwszą część sezonu. Na reakcję dyrektora sportowego i jego podopiecznych nie trzeba było długo czekać, bo Górnik w trakcie okna transferowego był niezwykle aktywny i zawodników mogących grać w środkowej strefie pojawiło się w klubie trzech. Oprócz klasycznego środkowego pomocnika w postaci Lukasa Sadilka są także ofensywnie usposobieni Michał Rakoczy i Brandon Domingues. Ten ostatni może też wypełnić lukę po najskuteczniejszym zawodniku zabrzan, czyli Ousmanie Sow, który powędrował do Brondby Kopenhaga. Innym jego następcą może być Duńczyk Mathias Sauer, który ostatni okres spędził w norweskim Egersunds IK, gdzie w 30 występach strzelił osiem goli. Z kolei formacja defensywna została wzmocniona doświadczonym Pawłem Bochniewiczem, dla którego jest to powrót do klubu po występach w holenderskim sc Heerenveen. To oznaczało, że na wypożyczenie do ŁKS-u Łódź musiał się udać Pingot, w tym momencie nominalnie trzeci lewonożny środkowy obrońca. Wzmocniona została także formacja ataku, a do jedynego nominalnego napastnika Sondre Lisetha dołączył 21-letni Bułgar, Borisław Rupanow.

Sparingowe kłopoty

Przy sześciu nowych zawodnikach naturalną koleją rzeczy powinna być możliwość wpasowania ich w warunki meczowe poprzez gry kontrolne. Niestety, w przypadku zimowego okresu przygotowawczego ten proces został zaburzony poprzez warunki atmosferyczne w Turcji, gdzie Górnik przygotowywał się do rundy rewanżowej PKO BP Ekstraklasy. Na skutek obfitych opadów nie mogło dojść do sparingu ze Slovanem Bratysława, który był zaplanowany na aż 180 minut gry. W ten sposób zabrzanie rozegrali zaledwie dwie gry towarzyskie – jeszcze przed wyjazdem na zgrupowanie z w słowackiej Żylinie z miejscowym MSK (2 x 45 minut) oraz już w Belek z SV Ried (4 x 30 minut). W obu tych grach wystąpili: Sadilek, Rakoczy i Domingues, w tej ostatniej Rupanow, a w żadnej z nich Sauer oraz Bochniewicz, który do Zabrza wrócił raptem tydzień temu. Na tym etapie w dużo lepszym położeniu znalazł się Piast, który zagrał cztery sparingi, w tym dwa z nich w ciągu jednego dnia, co pozwoliło trenerowi Myśliwcowi dać pełen przegląd kadry na tydzień przed niezwykle prestiżową potyczką z Górnikiem. Co ciekawe, lepszy wynik osiągnął ten teoretycznie słabszy skład, który wygrał z duńskim Odense 1:0, podczas gdy „wyjściowy garnitur” musiał uznać wyższość Viborga, przegrywając aż 0:3. Oprócz tego nasi najbliżsi rywale mierzyli się z Brondby, remisując 1:1, a bramkę dla zespołu z Kopenhagi zdobył Sow oraz z Sigmą Ołomuniec – porażka 0:2.

Jaki środek?

Najbardziej efektywnym zestawieniem linii środkowej Górnika w pierwszej części sezonu było trio Kubicki-Hellebrand-Ambros. I pewnie gdyby cała trójka była w pełni sił i przepracowała cały okres przygotowawczy, to trener Gasparik nawet nie zastanawiałby się nad ewentualnymi modyfikacjami. Niestety, zarówno Ambros, jak i Hellebrand nie byli w pełnym treningu i żaden z nich nie zaliczył nawet minuty w grach sparingowych. W tej sytuacji o miejscu w wyjściowym zestawieniu mogą myśleć m.in. Sadilek i Donio. Choć niewykluczony jest też wariant z Rakoczym lub Dominguesem jako tym najbardziej usposobionym ofensywnie pomocnikiem. Nie będzie miał natomiast szkoleniowiec „Trójkolorowych” problemów z obsadzeniem prawej obrony, bo wracający po długotrwałej kontuzji Michal Sacek w sparingach prezentował wysoką dyspozycję i wszystko wskazuje na to, że będzie sporym wzmocnieniem oraz pewniakiem do pierwszego składu.

Powtórka pożądana

W pierwszej rundzie w meczu w Gliwicach Górnik wygrał dość szczęśliwie, bo nie grając wybitnego meczu zdołał w końcówce strzelić gola, po tym jak na dośrodkowanie zdecydował się Erik Janża, a koszmarny błąd popełnił Frantisek Plach, wpuszczając piłkę do siatki.

Zobacz skrót spotkania z pierwszej rundy! 

Mając na uwadze dobrą końcówkę rundy w wykonaniu Piasta, który w praktycznie nie zmienionym składzie przystępuje do wiosennej części rozgrywek, w Zabrzu powtórkę z Gliwic z pewnością przyjęliby z zadowoleniem.

Przewidywane składy:

Górnik: Łubik – Sacek, Janicki, Josema, Janża – Kubicki, Donio, Sadilek – Chłań, Liseth, Domingues.

Piast: Plach – Twumasi, Czerwiński, Drapiński, Lewicki – Chrapek, Dziczek, Boisgard – Lokilo, Felix, Sanca.

Górnik Zabrze – Piast Gliwice, 31 stycznia, 14:45. Transmisja: CANAL+ 4K Ultra, CANAL+ Sport 3, Ekstraklasa TV.

13 komentarzy
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Mam wrażenie że ta runda będzie średnia,a na koniec uplasujemy gdzieś na pozycji 5-8.Bramkarzy mamy słabych,typowego kilera z przodu żadnego,sprowadzamy jakiegoś Bułgara do ataku.,a Jelen który strzela bramki nie jest zabrany na zgrupowanie.Robimy jakieś transfery podobnie jak latem ale czy to będzie jakość,konia rzędem temu kto wytypuje 11 na dzisiejsze spotkanie,po którym moim zdaniem 3 pkt nie dopiszemy, a lomoty i tragiczna gra w końcówce poprzedniej rundy niech skłaniają nas do zerkania za siebie,bo już kiedyś Płock się przejechal.Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze saga z prywatyzacją,gdzie słyszymy dwa odmienne stanowiska.

skład bedzie taki jak prze przerwa tylko wejdzie dominguez na lewo, khlan na prawa, sacek w obronie. Dawaj konia

Schylej się i bier buhaha

Moja stara regularnie biere konia od szwagra buhaha

Burdel w Zabrzu zdupiej stąd

ludzie, co wy macie z tym Jeleniem, on gra na 4 poziome rozgrywkowym, w lidze którą zjada 36-letni Hanzel czy prawie 40-letni Emil Drozdowicz. Patrząc na poziom to nie jest nawet najlepiej rokującym Jeleniem w Górniku. To jest cholera niższy poziom niż Tsirigotis. I jasne, Bułgar pewnie okaże się szrotem, ale no żądanie gracza z poziomu półamatorskiego jest w Anno Domini 2026 dość absurdalne

Pietruszewski za 50 baniek gdzie dostał szansę.oraz kto go wypatrzył.Jasne on ma 18 lat.a Jeleń 21.Gra w 2 drużynie,strzela bramki kurwa dajcie mu szansę po h…jest te zaplecze?Będzie gorszy od drwala Barbosa.mistera Tsirigotisa czy tego z kapelusza Bułgara.Wiec mi tu nie pitol dziennikarzyo za 5 groszy, głodnych kawałków.

22 lata. Nawet nie jest już młodzieżowcem i nie grał wyżej niż 3 liga czyli 4 poziom rozgrywkowy w Polsce. Pietuszewski debiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej jak miał 16 lat.

Barbosa jest cienki ale i tak nie tak jak rolada mojej starej buhaha

Czy wiadomo ile gornik zarobi za transfer Wisniewskiego do Widzewa za wyszkolenie

Drobniaki jakieś

Donio zamiast Ambrosa? Na jakiej podstawie takie przewidywanie?

A gdzie Helebrant? A co do napastników to żeczywiscie Milik nie umie załatwić porządnego, zawsze jakiś szrot i na tego Bułgara też nie jestem przekonany