Maksym Chłań zachwycony atmosferą stadionu przy Roosevelta. "Górnik to największy klub, w jakim grałem, a kibice w Zabrzu są najlepsi w Polsce"

5
7616

Późnym sobotnim popołudniem piłkarze Górnika Zabrze zmierzą się na Arenie Zabrze z Koroną Kielce. Bilety na to spotkanie rozeszły się w ogromnej liczbie, a trybuny będą znowu "żyły" każdym udanym zagraniem piłkarzy trenera Michala Gasparika. Początku spotkania nie może się już doczekać lider ofensywy drużyny z Roosevelta, Maksym Chłań.

Kluczowy gracz Górnika nie ukrywa, że uwielbia grać na stadionie przy Rooosevelta. - Zawsze jak na trybunach jest ponad 23 tysiące ludzi, jak jest SOLD OUT, to daje mi takie dobre pierd*****cie. Wiemy, że musimy biegać, zap*******ć i musimy wygrać ten mecz - podkreśla Chłań.

- Zawsze, kiedy u siebie gramy to jest... mój najszczęśliwszy dzień w życiu. Na trybuny przychodzi tylu fantastycznych kibiców, czujemy ich wsparcie i doping. Czasami może pójść coś nie tak, że przegrywamy i musimy wyrównać albo do końca gonić wynik, żeby zdobyć zwycięską bramkę. Patrząc na to jak my gramy teraz w domu, jak wyglądały nasze ostatnie mecze... Czuję, że mnie rozpiera od środka. Mam nadzieję, że będziemy tę dobrą passę kontynuować i wygramy z Koroną - dodaje skrzydłowy zabrzańskiej drużyny. 

W swojej piłkarskiej karierze reprezentant kadry olimpijskiej Ukrainy grał w takich klubach jak Karpaty Lwów, Zoria Ługańsk czy Lechia Gdańsk. Chłań nie ukrywa jednak, że to Górnik wiedzie zdecydowanie największy prym. - Nie mam co do tego złudzeń. Górnik Zabrze to największy klub, w jakim grałem. A kibice w Zabrzu są najlepsi w Polsce i to bez czarowania. Grałem na wszystkich stadionach w Ekstraklasie. Takiego wsparcia nie ma  nigdzie. Nawet jak stadion jest pełny, jak ostatnio na Legii, to nie ma tam nie ma takiego kibicowania. Nie ma tych przyśpiewek, które niosą na boisku - przekonuje 23-latek. 

Skrzydłowy Trójkolorowych ceni kibiców z Zabrza bardziej od fanów Lechii Gdańsk, których także darzy dużym szacunkiem. - Porównując Zabrze i Gdańsk... Gdańsk to jest duże, gdzie mieszka naprawdę dużo więcej ludzi. W ogóle Trójmiasto to bardzo duże skupisko. Ale na mecze przychodzi tam znacznie mniej kibiców. Nie wiem dlaczego, ale taka jest prawda - przyznaje Chłań.

- To czego doświadczam grając w Zabrzu jest... po prostu niesamowite! Byłem też na meczach Bernabeu i mógłbym to porównać z tym stadionem. Na Camp Nou w porównaniu ze stadionem Górnika jest cicho. Tam nikt nie kibicuje, oglądają w ciszy. Tu czujesz wsparcie, te brawa po każdej udanej akcji, wślizgu, odbiorze... Jak wszyscy kibice zrywają się z siedzeń i cieszą się razem z Tobą jak coś zrobisz dobrze. To jest naprawdę trudne do opisania co się wtedy czuje - puentuje gracz 14-krotnych mistrzów Polski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

5 komentarzy

Maksym, bo jesteśmy na Górnym Śląsku, gdzie zawsze się doceniało zaangażowanie, ciężką pracę i lojalność 🙂 Powodzenia w meczu z Koroną, życzę hat-tricka 🙂

Dokładnie tak i dziś będzie podobnie obiecuję!

Pełna zgoda.

To prawda, podobnie jest na Wiśle, mimo że ich nie lubię.

Prawda na Górnym Śląsku nawet jak jeździłem na mecze kadry na stadionie Śląskim była super atmosfera tam wszystko żyło a teraz w Warszawie to wygląda jakby ludzie na piknik posiedzieć przyszli coś tam krzykną i wstaną wszystko bez składu i ładu beznadzieja