Kiedy strzelamy pierwszego gola przynosimy do szatni ciasto

W.  -  17 marca 2019 07:26
2770

W meczu przeciwko Lechowi Poznań trójkolorowi zachowali czyste konto, nie tracąc żadnej bramki. Dobrze w defensywie spisywał się także Adrian Gryszkiewicz, który zastąpił ukaranego w meczu derbowym czerwoną kartką – Michała Koja.

Zagraliście dzisiaj na zero z tyłu, co Ciebie jako obrońcę powinno cieszyć najbardziej.

– Tak, bardzo cieszę się, że nie straciliśmy gola. Jak już wielokrotnie powtarzałem, gdy gramy na zero z tyłu, to z przodu zawsze coś wpadnie, co dzisiaj potwierdziło się i jestem
z tego powodu bardzo zadowolony.

Zastąpiłeś w obronie Michała Koja, grając przez pełne 90 minut. Czy rywalizując ze sobą o miejsce w składzie, pojawiają się utarczki słowne?

– Jeżeli chodzi o miejsce w pierwszym składzie między nami zawsze jest zdrowa rywalizacja, wszystko odbywa się na właściwych zasadach.

Wygraliście pewnie 3:0, można więc wnioskować, że był to łatwy mecz, a może jednak miałeś sporo pracy w obronie?

– Wygraliśmy 3:0, ale mecz nie należał do łatwych. Miałem na swojej stronie dobrze dysponowanego Makuszewskiego, był również Gumny, który otrzymał powołanie do kadry narodowej, więc nie było to łatwe zadanie, ale podołaliśmy wyzwaniu.

Chwalimy obronę za czyste konto, ale należy też wyróżnić bardzo skuteczny dzisiaj atak.

– Zdecydowanie poprawiliśmy skuteczność. Z Piastem mieliśmy wiele sytuacji niewykorzystanych, w tym meczu było odwrotnie. Wszystko poszło po naszej myśli, z czego możemy się wyłącznie cieszyć.

Przed nami przerwa na mecze reprezentacji, podchodzicie do niej z dziesięcioma zdobytymi punktami. Jesteście zadowoleni z takiego dorobku? Przed wznowieniem rozgrywek zakładaliście jakąś konkretną zdobycz punktową?

– Skupialiśmy się raczej na każdym następnym meczu, nie narzucając z góry konkretnej ilości punktów, które chcemy zdobyć. Najważniejsze było wygranie każdego kolejnego spotkania, bardzo cieszymy się z kolejnego zwycięstwa nad Lechem Poznań.

Dzisiaj jedną z bramek strzelił prawy obrońca – Boris Sekulić, w następnym meczu kolej na lewego defensora.

– Tak, bardzo chciałbym strzelić swoją debiutancką bramkę w Ekstraklasie. Jedna asysta już jest, teraz czekamy więc na bramkę.

Czy w zespole w jakiś szczególny sposób świętujecie pierwszego zdobytego gola?

– W drużynie przyjęło się, że następnego dnia przynosimy ciasto do szatni, dla wszystkich kolegów z drużyny, które kładziemy na stole, a następnie wszyscy mogą się nim częstować.

Boris Sekulić wie o tym zwyczaju?

– Myślę, że jeszcze nie, ale mamy sporo czasu podczas powrotnej drogi do Zabrza więc
z pewnością opowiemy mu o naszym zwyczaju.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl