Tomasz Loska w meczu przeciwko Lechii przepuścił dwa gole, przy obu nie miał większych szans. Poza tym bronił dobrze, trochę też dopisywało mu szczęście. Po meczu porozmawialiśmy chwilę z bramkarzem Górnika.
Zostaliście wypunktowani przez zespół z Gdańska. Ataków Górnika było sporo, ale były dużo bardziej chaotyczne, a Lechia sprytnie wypracowywała sobie okazje strzeleckie.
– Przy pierwszej bramce mieliśmy ogromnego pecha. Przy drugim golu, piłka odbita po rzucie wolnym, to był na pewno nasz błąd. Lechia bardzo dobrze grała w defensywie. Oni w pięciu meczach stracili jedną bramkę i dzisiaj potwierdzili, że tę formację mają bardzo dobrze poukładaną.
Lechia grała ostro, świadczy o tym ilość żółtych kartek pokazanych gdańszczanom przez arbitra. Można było spróbować to wykorzystać. Po przerwie goście grali ostrożniej, ale wciąż byli bardzo zdecydowani w swoich atakach.
– Myślę, że każdy z nas zrobił to, co mógł i nie było żadnego odstawiania nogi, każdy chciał dać z siebie wszystko. Lechia grała agresywnie z tego, co wiem, ucierpiał na tym Szymon Żurkowski, który ma coś z kostką. Lechia zagrała bardzo twardo, ale raczej nie był to klucz do sukcesu, gdyż my z pewnością nie graliśmy mniej agresywnie, ale można powiedzieć, że Górnik zagrał bardziej fair.
Mówiąc o pechu, w końcowych minutach Szymon Żurkowski na noszach opuścił nie tylko plac gry, ale i stadion więc może być to coś poważnego, co byłoby bardzo bolesną stratą dla Górnika.
– Tak byłaby to bardzo bolesna strata, wiadomo każdego, kto reprezentuje barwy Górnika, byłoby tak samo żal, a Szymon gra wszystko i jest jasną postacią tej drużyny. Dlatego zaraz idę do szatni i sprawdzam co u Szymona, bo na pewno jest to bardzo ważna dla nas wszystkich informacja.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl