Brak Jarosława Kubickiego mocno pokrzyżował szyki Górnika, który po błędzie przy stałym fragmencie gry stracił gola i już nie był w stanie sforsować zasieków postawionych przez mądrze grający zespół Lecha. Tym razem zespół z Zabrza nie był w stanie odrobić strat i goście wrócili "do gry" w tym sezonie.
Marcel Łubik (6,0) - Przy bramce dla Lecha nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Strzał Mikaela Ishaka został oddany ze zbyt bliska, aby golkiper Górnika miał jakąkolwiek szansę na udaną interwencję. W pozostałej części meczu nie miał zbyt wiele pracy, aczkolwiek w drugiej połowie sprawdził go Luis Palma, który oddał kąśliwy strzał, który Łubik sparował przed siebie. Na szczęście żaden z piłkarzy Nielsa Frederiksena nie był na tyle blisko, by dopaść do piłki. Reprezentant Polski do lat 21 aktywnie uczestniczył w rozegraniu akcji gospodarzy i trzeba przyznać, że w tym aspekcie gry wrócił do tego, do czego nas przyzwyczaił w poprzedniej rundzie. W końcowych fragmentach meczu starał się wspomóc kolegów i szukał okazji na zdobycie gola przy stałych fragmentach gry czy nawet wrzucał piłkę z autu w pole karne rywala.
Michal Sacek (5,75) - Przy bramce dla Lecha to on znajdował się bezpośrednio przy Mikaelu Ishaku, ale w starciu powietrznym z rosłym Szwedem był praktycznie bez szans. Tym razem w porównaniu do meczu z Piastem Gliwice boczny defensor nie miał już tylu okazji do wypadów na połowę rywala, bo zespół z Poznania dysponował solidnymi skrzydłowymi, którzy w każdej chwili byli gotowi ukąsić zdekompletowaną defensywę Górnika.
Rafał Janicki (6,75) - Przy bramce dla Lecha piłka minęła jego strefę i trudno było się pokusić o jakąkolwiek interwencję. Potem próbował swoich sił w ofensywie przy stałych fragmentach gry dla Górnika i raz nawet piłka do niego dotarła, ale jego strzał został finalnie zablokowany. Kiedy gospodarze wraz z upływem czasu gry coraz mocniej się odsłaniali miał sporo pracy z tyłu i raz przytomnie uprzedził Ali Gholizadeha, a następnie ofiarnie zablokował strzał Yannicka Agnero, wybijając piłkę praktycznie z linii bramkowej.
Josema (6,75) - Jeszcze w pierwszej połowie oddał zaskakujący strzał na bramkę Lecha. Piłka przed Bartoszem Mrozkiem skozłowała, ale nie zdołała zaskoczyć golkipera mistrza Polski. Można się zastanawiać, czy to nie Hiszpan powinien odpowiadać za strefę pola karnego, z której gola strzelił Mikael Ishak, ale tego nie można jednoznacznie stwierdzić bez poznania założeń trenera Michala Gasparika. W pozostałych sytuacjach spisywał bez zarzutu, czyszcząc ewentualne zagrożenie, które mogłoby się pojawić pod bramką Łubika.
Erik Janża (6,25) - Już na początku spotkania mógł zaliczyć asystę, kiedy to dograł z rzutu wolnego do Michała Rakoczego, ale ten ostatni w momencie kiedy kapitan Górnika zagrywał piłkę znajdował się na spalonym. Z kolei przy bramce dla Lecha odpowiadał za krótki słupek, a to własnie z tej strefy boiska zgrywał piłkę Leo Bengtsson. Tradycyjnie już w kolejnych akcjach Janża często podłączał się do ofensywy oraz wykonywał większość stałych fragmentów gry, ale ilość w tym przypadku nie przełożyła się na jakość i nie udało się dograć tak dobrze kolejnej piłki.
Lukas Sadilek (6,25) - Pod nieobecność Jarosław Kubickiego to na Czechu spoczywała głównie rola zawodnika poruszającego się w przestrzeni od jednego do drugiego pola karnego. Sadilek mocno pracował na całym tym obszarze i przebiegł w meczu ponad 13 km, ale tym razem miał też naprzeciw siebie solidnych środkowych pomocników Lecha. Goście umiejętnie zagęszczali środek pola gry i Górnik miał problem z osiągnięciem dominacji w tej strefie boiska. Były zawodnik Sparty próbował też schodzić do boku i tworzyć przewagi w tym obszarze, ale rywale byli przygotowani na tego typu rozwiązania.
Patrick Hellebrand (6,0) - Tradycyjnie już Czech spędził sporo czasu z piłką przy nodze i jego podania były celne, natomiast sporo z nich było jednak tylko wszerz czy nawet do tyłu. W sytuacji kiedy Górnik dość szybko został zmuszony do odrabiania strat zabrakło jednak większego ryzyka ze strony Hellebranda, który powinien szukać bardziej agresywnych podań bezpośrednio w trzecią tercję. Była też próba zaskoczenia bramkarza Lecha i w tym przypadku brakowało naprawdę niewiele. Środkowy pomocnik klubu z Zabrza oddał silny i precyzyjny strzał, który zmierzał w okienko, ale Mrożek popisał się fenomenalną paradą.
Michał Rakoczy (5,25) - O tym, że zadebiutuje w barwach Górnika dowiedział się w sobotni poranek, kiedy to okazało się, że niezdolny do gry będzie Jarosław Kubicki. Oczywiście, trudno było wejść w buty tak doświadczonego zawodnika, ale mimo to Rakoczy miał szansę z miejsca zaskarbić sobie sympatię miejscowych kibiców. Najpierw trafił do siatki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Erika Janży, ale chwilę później okazało się, że był na pozycji spalonej. Niespełna 20 minut później po kolejnym stałym fragmencie gry otrzymał piłkę po podaniu głową Rafała Janickiego, ale z odległości 5 metrów, strzelając na raty, pomylił się i po stadionie rozległ się jęk zawodu. Poza tym były piłkarz Cracovii miał problemy z odnalezieniem się na boisku i już w przerwie meczu został zmieniony.
Brandon Domingues (4,75) - Francuz miał obiecujący początek, kiedy popisał się kilkoma nieszablonowymi podaniami. Mógł też strzelić gola, ale zamiast popędzić skrzydłem mając obrońcę na plecach, to jednak zdecydował się złamać do środka i z dobrze zapowiadającej się akcji ostatecznie nic nie wynikło. Z każdą kolejną minutą meczu gasł i nie pomogła nawet zmiana stron z Maksymem Chłaniem. Górnik zdecydowanie częściej atakował flanką, po której biegał Ukrainiec i również w tym przypadku trener Michal Gasparik zdecydował się na zmianę w przerwie, by ożywić poczynania w ofensywie.
Sondre Liseth (5,25) - W meczu z Piastem Gliwice zabrakło go na skutek choroby i od pierwszych minut spotkania z Lechem widać było, że Norwegowi brakowało rytmu meczowego. Decyzyjność była spóźniona, a momentami wkradała się także niedokładność. Jeszcze w pierwszej połowie Liseth miał okazję na poprawę dorobku bramkowego, po tym jak skutecznie wziął na plecy Antonio Milicia, ale pomimo przewagi w odległości do bramki cały czas czuł oddech obrońcy Lecha na plecach i pod jego naciskiem oddał strzał z ostrego kąta wprost w Bartosza Mrożka. Po zmianie stron nie miał już bezpośrednio okazji do zdobycia gola, ale mógł zaliczyć asystę, gdyby tylko Kamil Lukoszek zdecydował się na szybszy strzał.
Maksym Chłań (5,75) - Sztab szkoleniowy Lecha odrobił lekcje i przeanalizował dokładnie mecz Górnika z Piastem. Szalejący tydzień wcześniej Chłań tym razem już nie miał tyle miejsca i jego największy atut, czyli szybkość z piłką przy nodze tym razem został skutecznie unicestwiony. Oczywiście, Ukrainiec próbował szarpać i dogrywać piłki w pole karne rywala, ale żadna z nich nie była na tyle precyzyjna, by którykolwiek z piłkarzy klubu z Zabrza miał szansę na skierowanie jej do bramki Lecha.
Zmiennicy
Borisław Rupanow (5,75) od 46′ za Rakoczego - po dobrym występie przeciwko Piastowi miał prawo oczekiwać ponownego wyjścia w pierwszym składzie, ale ostatecznie miejsce jedynego napastnika zajął Sondre Liseth. Bułgar na boisku zameldował się zaraz po przerwie, by wzmocnić strefę ataku, ale to nie było łatwe zadanie patrząc na to, jak Lech był ustawiony. Rosły zawodnik wygrał kilka pojedynków główkowych, ale tylko w środkowej strefie boiska. Mimo że starał się szukać pozycji w polu karnym, to jednak żadna piłka nie powędrowała w jego stronę.
Kamil Lukoszek (5,25) od 46′ za Dominguesa - trener Michal Gasparik miał konkretne zadanie dla lewonożnego piłkarza. Posyłać jak najwięcej piłek w pole karne, gdzie swoich szans mieli szukać Liseth i Rupanow. Ostatecznie żadnej konkretnej piłki popularny Luko w szesnastkę rywala nie posłał, ale za to miał okazję na zdobycie gola, po tym jak otrzymał podanie od Lisetha. Zbyt długo jednak składał się do strzału i ostatecznie piłka trafiła wprost w bramkarza rywala. Boisko opuścił przedwcześnie z powodu kontuzji barku.
Paweł Olkowski (NS) od 71′ za Sacka - grał zbyt krótko.
Mathias Sauer (NS) od 81′ za Chłania - grał zbyt krótko.
Paweł Bochniewicz (NS) od 89′ za Lukoszka - grał zbyt krótko.
Kogut meczu
Josema - razem z Rafałem Janickim tworzył monolit w środkowej strefie i czołowy napastnik całej ligi, czyli Mikael Ishak nie miał zbyt wiele miejsca, by zaprezentować swoje walory ofensywne. Oprócz bramki po stałym fragmencie gry jeszcze tylko raz zdołał oddać strzał kiedy to w kontrze piłka trafiła do niego po rykoszecie. W pozostałych sytuacjach neutralizowany i często uciekał aż za linię środkową po piłkę. Hiszpański defensor był także aktywny w ofensywie, ale tym razem zabrakło konkretów.
Źródło: Roosevelta81.pl
Grafika: Roosevelta81.pl









Zmieniając temat, ponoć projekty umów ds prywatyzacji klubu zostały 2 tygodnie temu przekazane Lukasowi, taka deklaracja padła na wczorajszym posiedzeniu rady miasta
Josema ewidentnie zamieszany przy bramce. W powtórkach widać, że przed wykonaniem rzutu rożnego przepychał się z Ishakiem, natomiast w momencie przebitki na krótkim słupku już stracił go z radaru. Niższy i słabiej zbudowany Sacek nie miał szansy w fizycznej konfrontacji z napastnikiem rywala i skończyło się tak jak widzieliśmy…
Porażki mają też swoje pozytywy ,Domingues tydzień temu bardzo dobry -Lech go zweryfikował ,mimo to wierzę że wyciągnie z tego wnioski .Jakoś ani Sacek i Sadilek mnie nieprzekonywują ,tym bardziej że to piłkarze doświadczeni -Ambros i Szcześniak widzą mi się bardziej. Do następnej próby mamy jeszcze parę dni.Forza Górnik.
Po stracie bramki brakowało Ambrosa. Kogoś, kto by umiał zagrać w tłoku do przodu. On to ma. Sadilek nie.
Tym bardziej że Sadilek to raczej (poprawcie mnie jeśli się mylę) zawodnik bardziej na zastępstwo Kubickiego/Hellebranda (6/8) niż Ambrosa (10).
Dokładnie tak. Sadilek to wybiegany skurczybyk jak Jarek, ale nie kreator.
Zastanawiam się nad jednym – od jakiegoś czasu przed meczami łapiemy kontuzje, choroby… Czy to tylko pech czy coś nie tak z przygotowaniami? Ktoś wypadnie przed meczem z Niecieczą?
Janicki za kartki na pewno. Pytanie jest inne: czy wróci Kubicki i Ambros?
Ambros w meczu z Piastem był już na ławie, z Lechem nie zagrał za 4 żółte kartki (dostał jako rezerwowy), więc myślę, że może wyjść nawet w podstawie na Niecieczę. A Kubicki? Wiem, że plecy to przeklęta kontuzja, nieraz ciągnie się tygodniami…
Też mnie to zastanawia. Chyba w żadnym klubie tak niema. Dwa mecze a my kontuzji, kłopotów cała masa. Pierwszy mecz…3 niezdolnych, drugi mecz Kubicki wypada na ostatnim treningu przed meczem, Łukaszek raz się przewrócił i już go trzeba było znosić. Masakra
Oceny naszych piłkarzy w sumie sprawiedliwe. Chłań chyba za wysoko oceniony. Bardzo słabo zagrał. Za to Hellebrand chyba trochę za mało. Josema, Janicki bardzo dobrze