Po dość pechowym odpadnięciu z Ligi Europy, Górnika czeka ostatnia szansa awansu do fazy ligowej europejskich pucharów. Zadanie dość karkołomne, mając za rywala AS Monaco. Historycznie będzie to dopiero druga potyczka Zabrzan w Europie z drużyną z Francji.
W przeszłości Górnik wiele razy mierzył się z drużyny czeskimi, austriackimi czy też angielskimi. Z ekipą francuską przyszło nam się jednak spotkać do tej pory tylko raz. Zabrzanie po zdobyciu dziewiątego już mistrzostwa Polski, zakwalifikowali się do Pucharu Europy w sezonie 1971/72. W pierwszej rundzie los dla Zabrzan nie był łaskawy, rywalem został bowiem ówczesny mistrz Francji, Olympique Marsylia.
Mimo tego oczekiwania były ogromne, wszak Górnik miał za sobą finał i półfinał Pucharu Zdobywców Pucharów w dwóch poprzednich latach. Pierwszy mecz, rozegrany w Marsylii na Stade Velodrome przyciągnął tłumy kibiców, montowano nawet dodatkowe krzesełka na okalającym murawę torze kolarskim. Ostatecznie mecz obejrzało ponad 41 tysięcy kibiców, a Górnik niestety przegrał 1:2. Co ciekawe Zabrzanie strzelili dwa gole (pierwszy Włodka Lubańskiego w 28.minucie), lecz jeden z nich został skierowany do własnej bramki. Pechowcem został obrońca, Jan Wraży, który tak komentował nieszczęśliwe zdarzenie:
"Zostałem z tyłu zaatakowany przez Skoblara. Przez moment zachwiałem się i dlatego nie mogłem zapanować nad piłką. Wydaje się, że sędzia nie powinien był uznać tej bramki, ale odgwizdać faul na naszą korzyść"
Górnik był jednak w tym meczu stroną dominującą i mimo minimalnej porażki, nastroje przed rewanżem były dość optymistyczne.
Drugi mecz, dwa tygodni później, rozegrany został na Stadionie Śląskim w Chorzowie i zgromadził aż 70.000 widzów. Zabrzanie prowadzili po bramce zdobytej w 32. minucie przez Zygmunta Anczoka, niestety Francuzi wyrównali 8 minut po przerwie ustalając wynik spotkania na 1:1 i eliminując Górnik już w I. rundzie.
Strzelec bramki dla Zabrzan tuż po zakończeniu meczu mówił:
"Byłem niezmiernie uradowany, kiedy w 32. minucie ostro strzeliłem i Carnus wyjmował piłkę z siatki. Była to pierwsza bramka w mojej dość długiej już karierze piłkarskiej. Radość zwykła zawsze chodzić w parze ze smutkiem. Francuzi zdołali wyrównać, a my w roku jubileuszu klubu zakończyliśmy karierę w Pucharze Europy. Możemy mówić o pechu, że już w pierwszej rundzie los przydzielił nam tak silnego przeciwnika"
Tak jak 55 lat temu Górnik trafił na trudnego rywala z Francji i nie był w nim faworytem, tak nie jest nim teraz. Jednak historia lubi się powtarzać i liczymy na wyrównany pojedynek z AS Monaco, oby tym razem z happy endem.
Źródło:Roosevelta81.pl
Foto:laczynaspilka.pl







