Kristoffer Zachariassen był bohaterem Ferencvaros w rewanżowym meczu III rundy Ligi Europy z Górnikiem Zabrze. Norweg doszedł do strzału głową, po którym piłkę do własnej bramki skierował Michal Sacek. Pomocnik ekipy z Budapesztu po końcowym gwizdku sędziego nie ukrywał, że Trójkolorowi postawili jego drużynie ciężkie warunki, a wicemistrz Węgier długo nie potrafił w tym meczu złapać właściwego rytmu.
Co możesz powiedzieć po takim spotkaniu? Z perspektywy trybun wasza dzisiejsza postawa była sporym zaskoczeniem.
- Zdecydowanie. Bardzo się dzisiaj męczyliśmy. Nie potrafiliśmy złapać właściwego rytmu, brakowało nam odpowiedniej intensywności i wyższego pressingu...
Wynikało to z dobrej dyspozycji przeciwnika?
- Górnik zagrał naprawdę dobre spotkanie i mocno utrudnił nam zadanie. Nie wiem dokładnie, z czego wynikała nasza słabsza gra, ale faktycznie mieliśmy problemy. To jednak pokazuje nasz charakter - potrafiliśmy wrócić do gry i osiągnąć wynik dający awans. To niesamowite uczucie, zwłaszcza że momentami byliśmy zepchnięci do głębokiej defensywy. Towarzyszą nam teraz fantastyczne emocje.
Pojawiały się w twojej głowie myśli, że jeśli niczego nie zmienicie, to możecie wpaść w poważne kłopoty?
- Nie, nie miałem takich obaw. Czułem, że po prostu potrzebujemy większej intensywności, szczególnie w grze bez piłki. Zauważyliśmy, że kiedy udawało nam się utrzymać przy niej nieco dłużej i wymienić kilka podań, zyskiwaliśmy solidne podstawy do konstruowania akcji, nawet jeśli nie od razu przekładało się to na klarowne sytuacje.
Nie odczuwałeś więc żadnych braków w pewności siebie drużyny? Z trybun początek meczu kompletnie wam się nie układał. Miałem wrażenie, że niektórzy zawodnicy nawet nie próbowali wykonywać zagrań, do których przecież zdążyli nas przyzwyczaić.
- Wszystko jest ze sobą powiązane i wynika z naszej pracy bez piłki. Jeśli brakuje tam agresji i intensywności w pressingu, bardzo trudno jest nagle przełożyć to na dobre operowanie futbolówką. Dlatego uważam, że kluczowe było to, z jakim nastawieniem weszliśmy w ten mecz od pierwszych minut. W drugiej połowie wyglądało to nieco lepiej, ale wciąż dalekie było od ideału.
Co w takim razie skorygowaliście po przerwie?
- Sporo o tym w szatni rozmawialiśmy. Skupiliśmy się przede wszystkim na konieczności zwiększenia intensywności, dołożenia większej siły w pojedynkach fizycznych i wygrywania starć jeden na jednego.
W którym momencie poczułeś, że sytuacja na boisku wraca pod waszą kontrolę?
- Nie potrafię wskazać konkretnej minuty, ale ogólnie po przerwie nasza gra wyglądała o wiele solidniej. Oczywiście nadal nie prezentowaliśmy optymalnego poziomu, ale był to jasny krok naprzód. Co najważniejsze, wywalczyliśmy korzystny rezultat na bardzo trudnym, wyjazdowym terenie. Cieszymy się z tego, choć zdajemy sobie sprawę, że wciąż mamy nad czym pracować.
Odczuwaliście presję związaną z faktem, że brak awansu oznaczałby konieczność walki z bardzo wymagającymi rywalami o Ligę Konferencji?
- Tak, oczywiście. To był dla nas mecz ogromnej wagi - z kategorii tych, które po prostu trzeba wygrać.
Zaliczyłbyś to spotkanie do grona swoich najważniejszych w barwach Ferencvaros, biorąc pod uwagę jego stawkę?
- Trudno jednoznacznie ocenić, ale z uwagi na ciężar gatunkowy na pewno znajduje się bardzo wysoko na liście. Cieszymy się, że po raz kolejny udało nam się wejść do fazy grupowej, ponieważ droga do tego miejsca była niezwykle wyboista. Wyeliminowaliśmy po drodze kilka naprawdę mocnych zespołów. Dzisiaj było podobnie - zmierzyliśmy się ze świetnym rywalem i ostatecznie zrobiliśmy swoje.
Tryskasz po tym meczu energią. Mentalność to Twoja naprawdę mocna strona...
- Bardzo mi miło to słyszeć. Strzelenie takiej bramki, i to w dodatku na oczach naszych kibiców, to po prostu niewiarygodne uczucie.
Jaki jest Twój sekret?
- Nie ma w tym żadnego wielkiego sekretu, taka jest po prostu piłka nożna. Czasem mecze układają się po twojej myśli, a czasem musisz swoje wycierpieć. Dzisiaj wszystko zagrało na korzyść moją i całej drużyny. Wierzę, że jeśli dajesz z siebie absolutnie wszystko i ciężko pracujesz przez cały czas, to ostatecznie ten wysiłek zawsze procentuje.
Na koniec jeszcze jedno pytanie. Latem w zespole doszło do wielu roszad, spora grupa zawodników pożegnała się z klubem. Jak z obecnej perspektywy oceniasz siłę i konkurencyjność waszej drużyny na ten sezon?
- Jesteśmy bardzo mocni i konkurencyjni. Uważam, że wypracowaliśmy teraz lepszy system gry, co czyni nas silniejszymi pod względem taktycznym. Oczywiście wciąż jest sporo elementów do poprawy, ale z każdym tygodniem stajemy się coraz lepszym zespołem. Na boisku bazujemy w dużej mierze na instynkcie - nie ma czasu na zbędne rozmyślanie. Równocześnie funkcjonujemy w systemie, który doskonale odpowiada profilowi wielu naszych piłkarzy. Musimy przyznać, że początek zmagań ligowych nie był dla nas wymarzony i kosztował nas trochę nerwów. Na szczęście w europejskich pucharach prezentujemy się znakomicie i zrealizowaliśmy zakładane cele. Teraz musimy przenieść tę dyspozycję na domowe podwórko i zacząć regularnie punktować w lidze.
Notował: Charlie
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl







Powodzenia w meczu z Turkami.
Polak Węgier dwa bratanki.