Podczas meczu na Orlen Stadion długo utrzymywał się wynik remisowy. Górnik Zabrze chcąc pozostać w grze o wicemistrzostwo Polski i awans do eliminacji Ligi Mistrzów musiał w meczu z Wisłą sięgnąć po całą pulę. W odniesieniu zwycięstwa w Płocku pomogła odważna zmiana, jakiej na dwadzieścia minut przed końcem spotkania dokonał trener Michal Gasparik.
Kluczowa dla losów meczu okazała się być akcja z 75. minuty gry, w której wprowadzony na boisko raptem pięć minut wcześniej Lukas Ambros przejął piłkę na środku boiska i wyszedł z kontrą, po której uruchomił na lewym skrzydle Maksyma Chłania. Ukrainiec ściął z piłką do środka i strzałem od słupka skierował futbolówkę do siatki.
- Mając w pamięci mecz z Arką, obawiałem się, że to spotkanie znów zakończy się bezbramkowym remisem. Te trzy zmiany, których dokonaliśmy, to było już zagranie va banque. Przesunięcie Poldiego na "szóstkę" oraz wejście Erika Janży i Lukasa Ambrosa miały sprawić, że zagramy skrajnie ofensywnie. Gdy strzeliliśmy bramkę, musieliśmy nieco mocniej skupić się na obronie. Wszyscy czuliśmy jednak, że w końcu uda nam się coś strzelić i piłka wpadnie do bramki - mówi trener Gasparik.
Po nie najlepszej dla oka pierwszej połowie, trener Górnika zdecydował się na roszady taktyczne w swoim zespole. - W przerwie trochę skorygowaliśmy ustawienie, nakazując skrzydłowym częstsze schodzenie do środka. Dzięki temu mieliśmy bardzo dobry początek gry zaraz po przerwie - wyjaśnia słowacki szkoleniowiec Trójkolorowych.
- To był mecz, w którym każda z drużyn miała swoje lepsze momenty i okresy przewagi na boisku. Wisła była bardzo groźna przy stałych fragmentach gry i mieliśmy tam trochę szczęścia. Chłopaki mieli w nogach już trzeci mecz, ale walczyli i biegali do samego końca. Maks Chłań trafił od słupka - to jego pierwszy taki gol, że w końcu wpadło od słupka czy poprzeczki - z czego bardzo się cieszymy - puentuje trener 14-krotnych mistrzów Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl






