Sonde Liseth ze spokojem o swojej skuteczności w Górniku Zabrze. "W szatni szuka się zawodników, którzy potrafią coś dać drużynie"

11
3461

Sondre Liseth jest w tym sezonie etatowym napastnikiem Górnika Zabrze. Norweg rozegrał dotychczas w trójkolorowym trykocie 33 mecze, w których strzelił siedem bramek. Czyni to 28-latka najskuteczniejszym - obok Ousmane Sow - strzelcem drużyny z Roosevelta w tym sezonie, jednak na wiosnę skuteczność zawodnika pozostawia wiele do życzenia. 

28 meczów w PKO BP Ekstraklasie i 7 bramek. 5 meczów w STS Pucharze Polski i 0 bramek - tak przedstawia się bilans Sondre Lisetha w barwach Górnika Zabrze w bieżących rozgrywkach. Jest i tak o niebo lepiej niż w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu, gdy trener Jan Urban wystawiał "Liska" na pozycji defensywnego pomocnika, a ten w dwunastu występach ani razu nie trafił do siatki.

Nie byłoby w statystykach Norwega wielkiego dramatu, gdyby nie fakt, że fatalnie wygląda jego skuteczność w rundzie wiosennej. Aż sześć spośród siedmiu bramek Liseth zdobył jesienią. W tym roku na listę strzelców wpisał się tylko raz - 28 lutego, w Śląskim Klasyku z GKS Katowice. A na boisko napastnik wybiega z natury w wyjściowym zestawieniu Trójkolorowych i przebywa na placu gry w dłuższym przedziale czasowym. 

Nie w sposób podważyć, że biorąc pod uwagę grę tyłem do bramki i walkę na boisku - w Zabrzu występuje prawdopodobnie jeden z najlepszych pod tym względem napastników w skali PKO BP Ekstraklasy. Liseth nie boi się walki wręcz z rosłymi defensorami rywala, potrafi się zastawić, przytrzymać futbolówkę, zrobić przestrzenie i ukraść cenne sekundy do przegrupowania w linii ataku dla wahadłowych czy Lukasa Ambrosa. Ci jednak często ze stworzonych przez Norwega przestrzeni nie korzystają, a "Lisek" przetrzymując piłkę nie ma jej do kogo odegrać. 

Lisethowi brakuje tej wiosny też odrobiny piłkarskiego farta. Kiedy już dochodzi do sytuacji strzeleckiej - jak chociażby na początku meczu z Zagłębiem Lubin - i odda kąśliwy strzał na bramkę, albo piłkę zblokują obrońcy, albo - jak w meczu z Miedziowymi - świetnie broni bramkarz. Sam zawodnik podchodzi do swojego wiosennego bilansu strzeleckiego z zimną krwią. - Próbuję pomagać zespołowi jak tylko mogę. Jeśli przy tym trafię do siatki - super. Ale jeśli zespół wygrywa, a ja nie wpiszę się na listę strzelców - jeszcze lepiej. Ludzie zawsze będą komentować, ale spójrzcie: zajmujemy miejsce na podium i wygraliśmy puchar. Nie może więc być aż tak źle - przekonuje napastnik Górnika.

Ostatnią bramkę w rundzie jesiennej Wiking z Roosevelta strzelił Wiśle Płock, a trafienie to pozwoliło Trójkolorowym doprowadzić do wyrównania. - Myślę, że ludzie patrząc z zewnątrz, przywiązują większą wagę do liczb i statystyk niż my wewnątrz klubu. Nie miałem ani jednej takiej rozmowy z trenerami czy kolegami z drużyny. W szatni szuka się zawodników, którzy po prostu potrafią dać coś z siebie dla całej drużyny, a przecież role na boisku są różne i każdy ma nieco inne atuty - dodaje zawodnik zabrzańskiej drużyny.

- Trener Gasparik i my wszyscy dobrze wiemy, co dokładnie daję tej ekipie. Może nie jest to 20 czy 25 goli w sezonie, choć oczywiście chciałbym tyle strzelać. Zawsze jednak miałem taką mentalność: wolę, żebyśmy wygrali mecz 1:0 i żebym gola nie strzelił, niż żebym ustrzelił hat-tricka, a drużyna by przegrała 3:4. Będę się dalej starał pomagać zespołowi i zobaczymy na koniec sezonu, jaki będzie tego bilans nie tylko dla mnie, a przede wszystkim dla drużyny - puentuje gracz 14-krotnych mistrzów Polski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

11 komentarzy

Nie ma co wierzyć w te jego śmieszne tłumaczenia. Trzeba się go pozbyć i sprowadzić napastnika z prawdziwego zdarzenia.

Jak można byc aż tak ..nieogarniętym intelektualnie.Sondre nie jest klasycznym napastnikiem i nie strzela bramek jak na zawołanie ale nie można powiedzieć że gra źle lub nieprzydatne dla klubu.Nie dostaje też takich piłek na 100% akcje bramkowe.

Zamiast rugać w kółko Sondre, warto zastanowić się co takiego wydarzyło się, że chłop nagle stracił skuteczność w tej rundzie. A odpowiedź nasuwa się sama, odszedł Sow, który ściągał uwagę obrońców na prawej stronie i zostaliśmy z jednym skrzydłowym tj Chlaniem. Skrzydłowi po drugiej stronie wywiązują się ze swoich obowiązków znacznie gorzej, niż Liseth ze swojej roli napastnika

Podzielam zdanie, trafna ocena ale chciałbym się jeszcze kogoś zapytać, dlaczego nie dało się szansy Rupanowowi ? Chłop zagrał tylko jeden mecz i wcale nie najgorzej, choć bez gola a później odstawiony został zupełnie. Jak on mógł udowodnic swoją przydatność do drużyny, powinien co najmniej ze 3/4 mecze rozegrać, nie takim zawodnikom dawało się więcej szans

Rupanow z Piastem pokazał w zasadzie jedną rzecz – też dobrze gra fizycznie na środku boiska. Ale facet w ataku nie istniał. Generalnie tam ponoć są problemy z komunikacją bo nie gada po angielsku a Gasparik lubi zawodników, którzy jednak rozumieją taktykę. No i liga bułgarska to tragiczny poziom, na nich nawet Wieczysta pluje

Górnik rozwija się, wchodzi na wyższy poziom, niedługo zagra w europejskich pucharach i naturalne jest, że niektórzy piłkarze będą wypadać ze składu, nie dawać rady, zastępowani przez lepszych zawodników. I dla mnie jednym z takich piłkarzy jest właśnie Liseth – gracz pożyteczny, ambitny, waleczny, ze świetnym mentalem, ale piłkarsko co najwyżej na środek tabeli Ekstraklasy. A drużyna chcąca realnie myśleć o najwyższych miejscach w tabeli musi jednak mieć skutecznego napastnika, a nie tylko ambitnego walczaka (wystarczy sprawdzić, ile bramek strzelili dla swoich klubów Isaak, Brunes czy Pululu) . I pewności oczywiście mieć nie możemy, ale zakładam, że gdyby latem włodarze Górnika nie wybrali ekonomicznych wariantów w pozyskiwaniu napastników i zamiast Barbosy oraz Tsirigotisa zaryzykowali i sprowadzili przynajmniej jednego porządnego snajpera, to dzisiaj Trójkolorowi nadal byliby w grze o tytuł i zwiazane z nim profity. Jasne, Górnik nadal jest biednym klubem, ale chcąc przyzwoicie zaprezentować się w rozgrywkach europejskich i powalczyć o jak najwyższe miejsce w lidze w nowym sezonie, nie wyobrażam sobie, aby większe przychody m.in. za zdobycie Pucharu Polski i wysokiego miejsca w końcowej tabeli Ekstraklasy nie skutkowały sprowadzeniem latem przynajmniej jednego sprawdzonego, skutecznego napastnika. Dla którego Liseth mógłby być jedynie zmiennikiem…

chcieli zaryzykować ale na szczęście legia nam na to ryzyko w postaci Colaka nie pozwoliła

Jak ja lubię czytać te relacje Morrisa. Zawsze wyważone i trafne. Właściwie Morris napisał wszystko to co ja chciałem napisać. Dodać od siebie chciałbym jedynie pytanie, które zadaję Trenerowi Gasparikowi: dlaczego Panie Trenerze nie daje Pan szansy Rupanowowi? Czy on jest naprawdę taki słaby że zblamowałby się przed kibicami? Nie wierzę w takie coś, Dyrektor Milik pomylił się co do dwóch napastników, a co do Bułgara także? Sondre został już odczytany przez obrońców przeciwników (już nie jest taki skuteczny przy grze tyłem do bramki) a i sędziowie są już bardziej liberalni i nie gwiżdżą fauli na nim.

Krótko ( no może nie całkiem) ,ale w punkt.

Dokładnie.Juz raz próbowano zastąpić Lisetha „rasowym” napastnikiem Ćolakiem ;-))) i tylko dzięki Opatrzności i Legii ten diament nie trafił do Górnika.Mamy takiego napastnika na jakiego nas w tej chwili stać,ale mamy też puchar Polski i wielką szansę na medal 🏅 🏅,od wielu lat marzyliśmy o takich sukcesach, więc nie krytykujemy.Pozdrawiam wszystkich kibiców Górnika

Myślę, że dzisisj Sandre zdobędzie bramkę dla Górnika i będzie to bramka dająca Górnikowi zwycięstwo w tym meczu.