Skrzydłowy Górnika Zabrze niepocieszony po efektownej porażce z AS Monaco. "Mam ogromne marzenie związane z europejskimi pucharami i zrobię wszystko, żeby je spełnić"

1
4908

Górnik Zabrze w meczu z AS Monaco zaprezentował się z bardzo dobrej strony, ostatecznie ulegając faworyzowanemu rywalowi 2:3. Wicemistrz Polski rozegrał niewątpliwie najlepszy mecz pod kątem skuteczności pod bramką rywala spośród dotychczasowych dwumeczów w eliminacjach europejskich pucharów, ale też klasa rywala była bardzo wysoka. Po końcowym gwizdku sędziego wywiadu serwisowi Roosevelta81.pl udzielił Maksym Chłań, skrzydłowy Trójkolorowych.

Co można powiedzieć po takim meczu? "Górnik tanio skóry nie sprzedał" to w Polsce dość wyświechtane powiedzenie, ale prawda jest taka, że nie przestraszyliście się AS Monaco i pokazaliście dzisiaj kawał dobrej piłki.

Zawsze powtarzamy, że potrafimy dobrze grać i to na boisku naprawdę fajnie wygląda. Bolą jednak te stracone bramki. Przeciwnicy mądrze pracują w defensywie, a nam brakuje trochę szczęścia i takiego ostatecznego czucia w kluczowych momentach. Nasza gra w obronie nie wyglądała źle, chłopaki świetnie bronili, w ofensywie również mieliśmy swoje atuty. Musimy po prostu zachować spokój i poczekać, aż to wszystko zacznie funkcjonować jeszcze lepiej. Gra wygląda obiecująco i nie mam wątpliwości, że kibice mogą być zadowoleni. Niestety sam wynik nas nie satysfakcjonuje, ale przed nami wciąż rewanż, w którym będziemy walczyć do samego końca. Dzisiaj czuję spory niedosyt i smutek, jednak od jutra ruszamy z przygotowaniami.

Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, co potwierdzają zresztą statystyki. W końcówce mocno przycisnęliście rywala i wydawało się, że piłka po prostu musi wpaść do siatki. Trafienie przyszło jednak dopiero po drugim golu dla Monaco.

Tak jak wspomniałem, brakuje nam w tym wszystkim odrobiny szczęścia. Obrońcy rywali świetnie walczą, potrafią się doskonale ustawić w trudnych momentach. Czasami piłka po prostu nie chce wpaść do bramki i trudno to inaczej wytłumaczyć.

Za to świetnie funkcjonowała dzisiaj lewa strona boiska, a twoja współpraca z partnerami z zespołu wyglądała topowo.

Wyglądało to nieźle. W piłce na tak wysokim poziomie czasami nie jest ważne to, ile bramek stracisz, ale to, ile zdołasz strzelić. Kluczem jest po prostu częstsze umieszczanie piłki w siatce rywala.

Jak oceniłbyś zespół Monaco na tle takich rywali, z którymi się mierzyliście, jak Fenerbahçe czy Ferencváros?

Wydaje mi się, że to najlepsza z tych wszystkich drużyn. Mają ogromny spokój z piłką przy nodze i za wszelką cenę dążą do kontrolowania przebiegu meczu. My jednak potrafiliśmy odpowiedzieć tym samym i też przejąć kontrolę w pewnych fazach. To było bardzo wyrównane spotkanie, w którym głównym zadaniem było zdobycie większej liczby goli. Niestety, dzisiaj zabrakło nam przynajmniej tego jednego trafienia.

Trener Monaco dokonał podwójnej zmiany już w 54. minucie, zdejmując prawego obrońcę, Vandersona, i młodego skrzydłowego z "siódemką". Czy nie odniosłeś wrażenia, że szkoleniowiec rywali zareagował tak, bo zbyt łatwo wchodziliście tamtą stroną w pole karne?

To bardzo możliwe. Wykonaliśmy świetną pracę na obu skrzydłach - zarówno prawa, jak i lewa strona funkcjonowały bardzo dobrze, więc rywale musieli jakoś zareagować. Ja skupiam się jednak na nas. Nie patrzę na przeciwników, tylko na naszą grę. Wyglądało to nieźle, ale wiemy, że zawsze może być jeszcze lepiej.

Przegraliście u siebie 2:3, a za tydzień czeka was rewanż na wyjeździe. Czego możemy się spodziewać po tym spotkaniu? Rafał Janicki stwierdził krótko: "Nie mamy nic do stracenia".

Zgadzam się z nim. Dzisiaj po meczu odczuwam smutek i brakuje mi trochę tej pozytywnej energii, ale już od jutra wracamy do pracy. Usiądziemy z drużyną, przeanalizujemy to spotkanie, wyciągniemy wnioski, poprawimy błędy i idziemy dalej. Nie ma innego wyjścia.

Na koniec - jesteście w dobrej dyspozycji. Czy w tej sytuacji chciałbyś zagrać w najbliższym meczu ligowym? Trzeba przyznać, że to pucharowe starcie było też świetnym widowiskiem dla kibiców, obfitującym w strzały i bramki.

Oczywiście, że tak. W pucharach brakuje nam jeszcze trochę doświadczenia, ale piłkarsko naprawdę wyglądamy dobrze. Każdy z tych meczów był świetnym widowiskiem. Nie zamierzamy teraz zaprzątać sobie głów negatywnymi myślami. Przed nami kolejne spotkanie - nastawiamy się pozytywnie, wychodzimy z energią, wolą walki i idziemy po swoje.

Rok temu pewnie nawet nie spodziewałeś się, że właśnie tutaj, przy Roosevelta, czeka cię piłkarska przygoda życia?

To prawda, absolutnie się tego nie spodziewałem. To bardzo dobry czas zarówno dla całego Górnika, jak i dla mnie osobiście. Mam jednak ogromne marzenie związane z europejskimi pucharami i zrobię wszystko, żeby je spełnić.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

1 Komentarz

” Efektowna porażka „, no proszę Was….🫣😱😂