
Sondre Liseth pojawił się na boisku w drugiej połowie meczu z AS Monaco i wkrótce wpisał się na listę strzelców, zdobywając bramkę kontaktową. Po koncowym gwizdku sędziego Norweg udzielił wywiadu serwisowi Roosevelta81.pl.
Zdobyłeś bramkę na wagę szansy w rewanżu, więc kwestia awansu w tych rozgrywkach wciąż pozostaje otwarta.
Zdecydowanie. Wciąż jesteśmy w grze, a czasami to najważniejsza kwestia przed kolejnym meczem. Tak jak powiedziałeś - to jest piłka nożna, tu wszystko może się zdarzyć. Musimy tam pojechać, zagrać mądrze i pokazać głód zwycięstwa, ponieważ stać nas na awans.
Monaco było dziś w waszym zasięgu. Zespół rywali nie zaprezentował się tak dobrze, jak wskazywałyby na to nazwiska.
To dobra drużyna, ale nie sądzę, żeby różnica między nami była aż tak duża. Na przestrzeni ostatnich spotkań udowodniliśmy, że jesteśmy gotowi rywalizować w tym pucharze. Zadecydowały jednak detale i być może doświadczenie. Oni już tu byli, grali takie mecze w europejskich rozgrywkach. Kiedy tracisz trzy bramki u siebie, nie jest łatwo, ale wszystko jest jeszcze możliwe.
Tak, ale wy też mieliście wiele okazji, by strzelić więcej bramek.
Zgadza się, ale to świadczy również o jakości naszego zespołu. Zdobyliśmy dzisiaj dwa gole, a mogliśmy więcej. Jestem dumny z tego, jak walczymy, bo cały czas narzucamy tempo i nie odpuszczamy. Chcemy osiągać coraz więcej. Uważam, że na własnym stadionie prezentowaliśmy się najlepiej ze wszystkich drużyn grających w europejskich pucharach, z którymi dotąd się mierzyliśmy. To pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość. Teraz czeka nas nowe wyzwanie na wyjeździe. Musimy tam pojechać z uśmiechem i dobrą energią, bo to świetne spotkanie do rozegrania. Mamy szczęście, że bierzemy udział w takich meczach.
Powiedziałeś, że prawdopodobnie byliście lepszym zespołem w każdym z tych trzech spotkań, a jednak nie wygraliśmy. Czego obecnie brakuje Górnikowi, by taką grę przekuć w zwycięstwo?
To złożona kwestia. Tak jak wspomniałem, decydują o tym niewielkie różnice i może odrobinę brak nam doświadczenia na tym poziomie. Rywale mają je z poprzednich edycji rozgrywek. Margines błędu jest tu bardzo mały. Gdybyśmy nie stracili tej trzeciej bramki, być może dowieźlibyśmy remis. Trudno teraz jednoznacznie ocenić, co mogliśmy zrobić lepiej lub gorzej, ale przede wszystkim jestem dumny z naszej walki. Pokazaliśmy, że jesteśmy groźni i jestem pewien, że dla rywali to wcale nie był łatwy mecz.
Jak w takim razie musicie zagrać w rewanżu, aby powalczyć o awans?
Przede wszystkim musimy zagrać mądrze. Uważam, że nie możemy stracić bramki jako pierwsi, bo wtedy sytuacja zrobi się bardzo skomplikowana - musielibyśmy odpowiedzieć aż trzema trafieniami. Trzeba zachować chłodną głowę i zrealizować dobry plan na ten mecz. Jestem pewien, że sztab szkoleniowy odpowiednio nas przygotuje. My z kolei musimy dać z siebie maksimum energii. Jak wszyscy wiedzą - to jest futbol, a na boiskach zdarzały się już większe cuda. Jedziemy tam po zwycięstwo.
Po raz pierwszy w tym sezonie bramki dla Górnika strzeliło dwóch napastników, więc myślę, że to dobry znak, prawda?
Taka jest piłka. Wy, dziennikarze, częściej skupiacie się na napastnikach i golach, ale zarówno dla mnie, jak i dla Prekiego najważniejsze jest po prostu to, że te bramki padły - drużyna ich potrzebuje. Oczywiście strzelanie goli jest ważne, ale koniec końców liczy się tylko wygrana. Niezależnie od tego, czy do siatki trafi Rafał Janicki, skrzydłowi czy pomocnicy, cieszę się z każdego zwycięstwa zespołu. W lidze odnieśliśmy trzy wygrane z rzędu, więc mamy powody do zadowolenia.
Sondre, to twój pierwszy gol w europejskich pucharach. Jakie to ma dla ciebie znaczenie w kontekście całej kariery?
Szczerze mówiąc, w ogólnym rozrachunku nie ma to chyba aż tak wielkiego znaczenia. Spójrzmy prawdzie w oczy - jutro ludzie o tym zapomną. Taki jest futbol. Kibice i media znajdą sobie nowy temat do rozmów, a my gramy dalej. Jednak dla mnie osobiście ma to duże znaczenie pod kątem budowania pewności siebie. Poczucie, że potrafisz strzelić bramkę, jest dla piłkarza niezwykle istotne. Każdy zawodnik musi wierzyć we własne możliwości. W zeszłym roku udowodniłem, że potrafię strzelać i czuję, że mam w sobie sporo bramek, więc dobrze było to dziś zaprezentować na boisku.
W kadrze jest teraz trzech napastników: ty, Erik i nowy zawodnik, więc domyślam się, że strzelanie goli jest istotne, by udowodnić swoją wartość w hierarchii...
To wasz, dziennikarski punkt widzenia. My nie podchodzimy do tego w ten sposób. Codziennie wychodzimy na trening po to, by stawać się lepszymi i pomagać drużynie. Każdy chce grać, co w piłce jest zupełnie naturalne, ale naszą obecną siłą jest właśnie wewnętrzna rywalizacja. Myślę, że moglibyśmy dzisiaj wymienić całą jedenastkę, a i tak dysponowalibyśmy bardzo mocnym składem. Przed nami długi sezon, więc z pewnością na tym skorzystamy. Taka sytuacja motywuje nas też do jeszcze cięższej pracy na treningach.
Przed wami bardzo trudne zadanie w Monako, ale chciałem zapytać o to, w jaki sposób chcecie przełożyć te doświadczenia z pucharów na mecze ligowe. Uważasz, że gra w Europie da wam dodatkowy impuls w Ekstraklasie?
Zdecydowanie. Zobaczymy co prawda co wydarzy się w przyszłym tygodniu i czy uda nam się awansować, ale bez względu na wszystko, jest to świetne doświadczenie. Dla takich meczów gra się w piłkę. Rywalizujesz z mocnymi zespołami u siebie i na wyjeździe, gdzie gołym okiem widać, że poziom pod każdym względem jest nieco wyższy. Już teraz można zauważyć, jak mocni jesteśmy na podwórku ligowym. Myślę, że drużyny przyjeżdżające do Zabrza nie nastawiają się już na łatwą przeprawę. Niezależnie od ostatecznego wyniku dwumeczu, musimy przekuć to doświadczenie w pozytyw.
Powiedz mi na koniec, czy potraktowałeś sytuację z czerwoną kartką jako dodatkową, osobistą motywację podczas tego spotkania, czy było to dla ciebie po prostu zwykłe boiskowe zdarzenie?
Nie, nie dorabiam do takich sytuacji ideologii i nie używam ich jako specjalnych bodźców do motywacji. Staram się po prostu zachować chłodny umysł. Wychodząc na boisko, próbuję najlepiej wykonywać swoją pracę. Oczywiście w momencie pokazania czerwonej kartki odczuwasz sportową złość, ale moje podejście to: "zachowaj spokój i graj dalej swoje". Tak właśnie funkcjonuję i nie zamierzam tego zmieniać.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl







Brawo Liseth jesteś 2razy lepszy od Prekopa problem masz w tym że nie jesteś Słowakiem kolesiem Trenera .Cały Górnik ma problem bo trener widzi w Przekopie Gwiazdora a on kopie się po czole.Jedna Wielka Tragedia.
Zawsze tak kopiesz rowy między ludźmi?
Żeby wygrać trzeba biegać szybciej od przeciwnika, a Wy wczoraj byliście dużo wolniejszy. Żeby wygrać trzeba opanować środek boiska, a tu królowało AS. Nie wygraliście ani jednej drugiej piłki. Wybicia bramkarza pod nogi obrońców to także coś przez co sie nie wygrywa.
Jakby biegali i grali tak jak piłkarze z Monaco, to b y nie grali w Górniku. Ciesz się, że walczyli do końca niewiele ustępowali mocnemu rywalowi jako piłkarze Górnika Zabrze za inne pieniądze niż ich vis a vis.
👍