Kapitan Górnika Zabrze z meczu z AS Monaco z optymizmem patrzy w przyszłość. "Mam nadzieję, że za rok wrócimy silniejsi"

4
2750

Górnik Zabrze przegrał z AS Monaco 1:4 w rewanżowym starciu IV rundy eliminacji Ligi Konferencji i pożegnał się z europejskimi pucharami. Po końcowym gwizdku sędziego przebieg meczu na Stade Louis II w Monaco ocenił kapitan wicemistrza Polski w tym spotkaniu Rafał Janicki. 

Chwilę po zakończeniu meczu na pewno nie tak wyobrażaliśmy sobie to pożegnanie z europejskimi pucharami. Co się stało z twojej perspektywy? Wyglądało to po prostu słabo.

Chyba po prostu byli lepsi, co tu dużo mówić. To jeszcze nie jest ta półka. Walczyliśmy w tym dwumeczu, szczególnie w pierwszym spotkaniu, jak i w ogóle w poprzednich rundach. Tutaj jednak było widać, że rywale potrafią utrzymać się przy piłce. My, biegając za nią tak naprawdę przez cały czas, później nie bardzo mieliśmy siłę i pomysł, co z nią zrobić, gdy już ją odzyskiwaliśmy. Biegnięcie za piłką przez cały mecz i próba rozgrywania były dla nas wycieńczające, brakowało opcji. Do tego pierwsza groźna akcja Monaco - zejście z skrzydła, strzał z pierwszej piłki i od razu bramka, co też mentalnie nas podcięło. Mecz nam po prostu nie wyszedł. Trzeba jednak trzymać głowę do góry, docenić to, co wywalczyliśmy w poprzednich meczach, o dzisiejszym jak najszybciej zapomnieć i uznać klasę przeciwnika. Wracamy na polskie podwórko - w Ekstraklasie mamy cel zdobyć 12 punktów w najbliższych czterech meczach i na tym się skupiamy.

Ten mecz rzeczywiście nie wyszedł, ale często ocenia się zespół przez pryzmat ostatniego występu. Wy zagraliście pięć z sześciu meczów w pucharach naprawdę bardzo dobrze. Czy twoim zdaniem bliżej nam do tych pięciu udanych spotkań, czy do tej różnicy, która była widoczna dzisiaj? Gdzie tak naprawdę jesteśmy w Europie?

Wiem, do czego zmierzasz, żeby to jakoś wypośrodkować, ale trudno o jednoznaczną ocenę. W każdej rundzie trafialiśmy na rywali z najwyższej półki. Pytałem wczoraj Erika, gdy patrzyliśmy na mecz Celje ze Slovanem Bratislava, czy jesteśmy na ich poziomie. Nie mieliśmy okazji zmierzyć się z takimi zespołami - z ligi austriackiej jak Sturm Graz czy właśnie ze Słowacji i Słowenii - tylko od razu trafialiśmy na samą górę. Trudno mi na tę chwilę odpowiedzieć, w którym dokładnie miejscu jesteśmy, ale mam nadzieję, że za rok wrócimy po prostu silniejsi. Zrobimy wszystko, żeby puchary znowu były dla Górnika, bo to kapitalne doświadczenie i przeżycie. Mamy nowy zespół, sporo nowych i przede wszystkim głodnych gry zawodników, więc fajnie byłoby to powtórzyć.

Sam wspominałeś na konferencji, że w poprzednich meczach sami dokładaliśmy cegiełkę do traconych bramek. Dzisiaj to się powtórzyło. Z czego to wynika? Z różnicy klas, gdzie błąd wyłapany w pucharach w lidze przechodzi bez echa, z braku zgrania nowej drużyny, czy ze stresu i presji?

Może wszystkiego po trochu. Do momentu pierwszej bramki Monaco tak naprawdę bardzo nam nie zagrażało - długa piłka, strzał z pierwszej intencji, gdzie napastnikowi uderzenie wyszło idealnie. Szkoda, bo my na przykład mieliśmy sytuację Maksa ze środka pola i strzał prosto w bramkarza. To kwestia braku szczęścia czy już czystej jakości? Trudno ocenić. Strzelamy też bramkę na 2:1, gdzie wydaje mi się, że faulu nie było, a sędzia jednak gwiżdże. Gwarantuję, że gdyby taka sytuacja zdarzyła się w drugą stronę, arbiter raczej by nie zareagował. Na pewno dała o sobie znać jakość rywala oraz to, że wybił nas z rytmu ogromny nakład sił w defensywie. Nie potrafiliśmy przestawić się na dłuższe utrzymanie przy piłce. Dochodzi też kwestia doświadczenia - w polskiej lidze pewne spóźnienia czy błędy przechodzą, a tutaj doskakiwaliśmy do pressingiem dwa metry za późno i przeciwnik natychmiast to wykorzystywał.

Sędzia powiedział cokolwiek na temat nieuznanej bramki? Z perspektywy trybun wyglądało to tak, jakby Bochen po prostu wygrał pozycję i wyprzedził obrońcę.

- Sędzia tłumaczył, że Bochen położył rękę na głowie obrońcy. Też ciężko mi to ocenić - Bochen jest dużo wyższy od rywala, z którym skakał, więc to naturalne, że te ręce gdzieś tam się układają. Nie widziałem jeszcze powtórki, na pewno chętnie ją obejrzę. Mówiąc jednak szczerze - czy ta bramka cokolwiek by zmieniła w całokształcie meczu? Nie wiem. Każdy z nas z boiska czuł, jak ciężki to był mecz. Fajnie, gdyby ten gol padł, bo wynik wyglądałby trochę lepiej, ale raczej nie wpłynęłoby to na sam przebieg spotkania.

Źródło: Roosevelta81.pl / Czwarta Trybuna Podcast
Wideo: Czwarta Trybuna Podcast
Foto: Roosevelta81.pl

4 komentarzy

Oby tak było ,że za rok zagramy znowu w pucharach, ale z naszego składu połowa jest na to za słaba.

„Podolski nie krył satysfakcji z tego, ale zdaje sobie sprawę, że defensywa musi zostać znacząco poprawiona”

Szkoda że nie ma już Szczesniaka gołym okiem widać że Josema potrzebuje grać w parze z kimś na odpowiednim poziomie

Myślę że do Twojej koncepcji lepiej pasowałby doświadczony i wygadany Hajto