Górnik Zabrze przygotowany na każdy scenariusz w meczu z Ferencvaros. "Trenowaliśmy karne, ale wolałbym zamknąć mecz w 90 minut"

0
2425

dPrzed Górnikiem rewanżowe spotkanie z węgierskim Fenencvaros i konieczność odrabiania jednobramkowej straty z Budapesztu. Trójkolorowi zagrają na własnym boisku, którego atut wykorzystywali najlepiej spośród wszystkich drużyn ubiegłorocznych rozgrywek PKO BP Ekstraklasy. Arena Zabrze niesie piłkarzy także w europejskich pucharach a kibice muszą być przygotowani na thriller w postaci dogrywki i serii rzutów karnych.

Górnik i Michal Gasparik chcą zamknąć mecz jeszcze przed upływem 90 minut, jednak Słowak realistycznie podchodzi do zadania i docenia klasę czwartkowego rywala - Zobaczymy jak ułoży się ten mecz. Czeka nas trudne zadanie, ponieważ musimy zdobyć bramkę i zachować czyste konto, ewentualnie po prostu wygrać różnicą jednego gola. Nie będzie to łatwe, bo Ferencváros w starciu z Twente udowodnił, jak silnym jest zespołem - komentuje.

Kibice wierzą w kunszt taktyczny sternika zespołu z Roosevelta i pomyślne zakończenie spotkania z Węgrami, ale pragmatyzm bierze górę w sztabie szkoleniowym zespołu. Mimo atutu własnej murawy i optymizmu panującego wśród zawodników, trener przygotował się na ewentualność dogrywki i rzutów karnych - Taki scenariusz również bierzemy pod uwagę, jeśli spotkanie zakończy się naszym zwycięstwem różnicą jednej bramki. Trenowaliśmy to i choć nie mieliśmy jeszcze okazji wykonywać rzutów karnych w pucharach, regularnie je ćwiczyliśmy przed każdym meczem - zarówno w europejskich rozgrywkach, jak i w Pucharze Polski. Dzięki temu lepiej poznałem zespół i wiem, którzy zawodnicy czują się w tym elemencie najpewniej. Muszę przyznać, że praca przynosi efekty i widać u chłopaków sporą poprawę - stwierdza Gasparik. W zespole ze Śląska jedenastkę na początku ubiegłego sezonu wykonywał Ousmane Sow, który nie sprostał presji i musiał "poprawiać" strzałem z najbliższej odległości. Kolejny raz, mimo obecności na boisku skrzydłowego z Senegalu, do piłki podszedł Rafał Janicki, który swoją szansę w meczu z Lechią wykorzystał. W tegorocznych rozgrywkach ligowych wykonawcą został Kacper Urbański i wywiódł w pole Majchrowicza w Radomiu, więc trener nie trzyma się kurczowo jednego gracza, który zostaje etatowo desygnowany na 11 metr.

Słowak kontynuował temat ewentualnych karnych i podzielił się z portalem Roosevelta81.pl nieoczywistym spostrzeżeniem - Dobrą informacją jest dla nas to, że zawodnicy rezerwowi strzelali jedenastki zdecydowanie lepiej niż gracze z wyjściowego składu. W przypadku ewentualnej dogrywki możemy mieć na boisku pięciu wprowadzonych piłkarzy, co jest niezwykle istotne - stwierdził z uśmiechem. Jeśli nie dojdzie do rozstrzygnięcia po dogrywce, to możemy być pewni, że Gasparik i jego zawodnicy będą doskonale przygotowani do tego by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Trener zespołu z Zabrza miał już okazję przeżyć na swojej drodze finisz pucharowego dwumeczu, który niejednego doprowadziłby do problemów z sercem. Jego Spartak Trnawa mierzył się w Krakowie z tamtejszą Wisłą, która odrobiła dwubramkową stratę i doprowadziła do rzutów karnych. Była to epicka batalia, w której rozegrano aż 14 serii jedenastek i to Biała Gwiazda mogła triumfować, ale Gasparik wolałby nie powtarzać tak mrożącego krew w żyłach scenariusza - Takie karne mieliśmy w Polsce, w meczu z Wisłą Kraków, gdzie nawet bramkarz strzelał. Raz ze Spartakiem graliśmy w Rumunii i też tych karnych było potrzebnych więcej niż pięć. Na tym się na razie nie skupiam. Jest to element przygotowań, ale koncentrujemy się na tym, żeby odrobić wynik z nawiązką w 90 minut - zakończył dyskusję.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

0 komentarzy