
Górnik Zabrze staje przed kolejnym ogromnym wyzwaniem na europejskiej arenie. Po zaciętych, choć ostatecznie przegranych dwumeczach z Fenerbahçe i Ferencvárosem, na stadion przy ulicy Roosevelta przyjeżdża zespół z absolutnego topu - AS Monaco. Różnica w potencjale finansowym i kadrowym jest kolosalna, jednak piłka nożna wielokrotnie udowadniała, że dyscyplina taktyczna, odpowiednie zarządzanie fazami meczu i wykorzystanie słabości faworyta potrafią zniwelować teoretyczną przepaść.
Księstwo futbolu: dziedzictwo i specyfika AS Monaco
Zanim przejdziemy do analizy czysto sportowej, warto przyjrzeć się samej instytucji najbliższego rywala zabrzan. Założony w 1924 roku klub to ewenement na europejskiej mapie futbolu - reprezentuje Księstwo Monako, a jednocześnie od dekad rywalizuje w systemie francuskiej piłki, w tym na najwyższym szczeblu Ligue 1.
AS Monaco łączy prestiż Księstwa z reputacją jednego z najważniejszych klubów szkolących młode talenty. To właśnie w akademii klubu rozwijali się między innymi Thierry Henry, Emmanuel Petit czy Kylian Mbappé. Zespół rozgrywa swoje mecze na Stade Louis-II, obiekcie wzniesionym w dzielnicy Fontvieille, mogącym pomieścić około 16 tysięcy widzów.
Na boisku Monaco pozostaje jednak przede wszystkim ambitnym projektem sportowym. Klub regularnie walczy o czołowe miejsca we Francji, a jego potencjał finansowy pozwala sięgać po zawodników, którzy dla większości polskich klubów pozostają poza zasięgiem.
Finansowa przepaść i rytm meczowy
Liczby dobrze obrazują skalę wyzwania, przed którym stoją podopieczni Michala Gašparíka. Wartość kadry Górnika oscyluje wokół 29 milionów euro, podczas gdy potencjał Monaco jest wielokrotnie większy. Jednym z najcenniejszych zawodników zabrzan jest Maksym Chłań, wyceniany na około 4 miliony euro. Po stronie Monaco wysoko plasuje się między innymi Folarin Balogun, którego wartość rynkowa jest szacowana na około 50 milionów euro.
Różnica finansowa nie oznacza jednak automatycznie różnicy w przygotowaniu do konkretnego spotkania. I właśnie tutaj pojawia się jeden z najważniejszych atutów Górnika.
Zabrzanie mają już za sobą serię spotkań o stawkę i są w pełnym rytmie meczowym. Monaco dopiero rozpoczyna sezon 2026/27 meczem w Zabrzu. Zespół z Księstwa rozegrał w okresie przygotowawczym sześć sparingów. Potrafił zremisować z Cercle Brugge 2:2, pokonać Getafe 1:0, a następnie zagrać prestiżowe spotkanie z Liverpoolem i zakończyć przygotowania porażką 0:2 z Coventry City.
To ostatnie spotkanie może być dla Górnika szczególnie interesujące. Monaco przegrało z zespołem prowadzonym przez Franka Lamparda 0:2, a po tym meczu szkoleniowiec zespołu z Księstwa zwracał uwagę na potrzebę poprawy pressingu i organizacji gry bez piłki.
Monaco Filipego Luísa: pressing, elastyczność i okres przejściowy
Najważniejszą zmianą względem poprzedniego sezonu jest osoba szkoleniowca. Za sterami Monaco znajduje się obecnie Filipe Luís, dla którego spotkanie z Górnikiem będzie pierwszym oficjalnym meczem w roli trenera zespołu w nowym sezonie.
To istotne również z taktycznego punktu widzenia. Nie mamy bowiem do czynienia z drużyną, która w obecnym kształcie jest już w pełni zautomatyzowanym mechanizmem. Monaco w okresie przygotowawczym testowało różne rozwiązania, a w meczu z Getafe Filipe Luís ustawił zespół w systemie 4-4-2.
Jednym z elementów, nad którym drużyna szczególnie pracowała przed inauguracją sezonu, był pressing. Sam szkoleniowiec przyznał przed spotkaniem w Zabrzu, że jego zespół po meczu z Coventry poświęcił temu aspektowi dodatkową uwagę. Bramkarz Lukas Hrádecký mówił natomiast o konieczności lepszego rozpoznawania momentów, w których zespół powinien reagować agresywnie, a kiedy przejść do bardziej zachowawczej organizacji.
To może być dla Górnika bardzo ważna wskazówka. Zabrzanie nie powinni zakładać, że Monaco przez 90 minut będzie prowadziło nieustanny, bezbłędny pressing. Wręcz przeciwnie - przy tak krótkim okresie przygotowawczym i dużej liczbie zmian kadrowych kluczowe może być to, jak szybko monakijczycy będą potrafili reagować na zmieniające się fazy spotkania.
Monaco bez kilku liderów
Sytuacja kadrowa gości jest dodatkowym argumentem przemawiającym za tym, by Górnik nie podchodził do tego meczu z przesadnym respektem.
Filipe Luís nie będzie mógł skorzystać z Aleksandra Gołowina oraz Mamadou Coulibaly'ego, którzy są zawieszeni. Poza kadrą znalazł się także Ansu Fati, który zmaga się z problemem mięśniowym łydki. Do Zabrza nie przyjedzie również Folarin Balogun, którego powrót do gry jest przewidywany dopiero na kolejny tydzień. W grupie meczowej zabrakło ponadto Takumiego Minamino.
To bardzo istotne osłabienia. Gołowin i Minamino to zawodnicy, którzy potrafią przyspieszyć akcję, znaleźć podanie między liniami i zmienić rytm ataku. Ich brak może sprawić, że Monaco będzie musiało częściej korzystać z prostszych środków - gry skrzydłami, indywidualnych rajdów Vandersona czy bezpośrednich podań do napastników.
Jednocześnie nie należy zapominać, że Monaco dysponuje szeroką kadrą. W grupie na mecz w Zabrzu znalazło się aż 23 zawodników, w tym kilku młodych graczy, którzy mogą dostać swoją szansę.
Odpowiedź Górnika: kompaktowość i zarządzanie fazami meczu
Trener Michal Gašparík najpewniej będzie chciał ograniczyć liczbę sytuacji, w których jego drużyna zostanie zmuszona do bronienia dużej przestrzeni. W starciu z rywalem o takiej jakości nie chodzi bowiem o to, aby przez 90 minut dominować nad piłką, lecz o to, by maksymalnie ograniczyć jakość sytuacji kreowanych przez Monaco.
Kluczowa będzie kompaktowość zespołu. Boczni obrońcy Górnika - Michal Sáček i Erik Janža - nie mogą dać się łatwo wyciągać ze swoich stref. W przypadku ataków Monaco niezwykle istotne będzie również wsparcie skrzydłowych i pomocników. Jeśli zabrzanie pozwolą rywalowi regularnie tworzyć przewagę liczebną na bokach, mogą zostać zepchnięci bardzo głęboko.
Jednocześnie Górnik musi mieć przygotowaną odpowiedź na pressing. Próba konsekwentnego rozgrywania krótkimi podaniami pod wysoką presją może być ryzykowna. Znacznie bardziej pragmatycznym rozwiązaniem będzie momentami bezpośrednie wyjście spod pressingu - podanie za linię pomocy albo skierowanie piłki na Erika Prekopa, który może pełnić funkcję punktu odniesienia dla długich zagrań.
To nie oznacza jednak bezmyślnego wybijania piłki. Chodzi o to, by każde bezpośrednie zagranie było elementem planu: zdobyciem drugiej piłki, przesunięciem zespołu kilkanaście metrów wyżej albo stworzeniem warunków do kontrataku.
Gdzie Górnik może szukać swojej szansy?
Największą bronią zabrzan powinny być momenty przejściowe.
Monaco ma zawodników zdolnych do bardzo szybkiego przesuwania gry pod pole karne przeciwnika, ale przy agresywnym ustawieniu zawsze istnieje ryzyko pozostawienia przestrzeni za pierwszą linią pressingu. Jeżeli Górnik odbierze piłkę i w ciągu kilku sekund znajdzie wolnego zawodnika na skrzydle albo między bocznym obrońcą a stoperem, może stworzyć sytuację, której przy ataku pozycyjnym prawdopodobnie nie byłby w stanie wykreować.
W tym kontekście szczególnie ważna może być gra Maksyma Chłania oraz szybkość zawodników ustawionych wyżej. Górnik nie potrzebuje wielu takich sytuacji. Potrzebuje kilku naprawdę dobrze przeprowadzonych.
Drugim potencjalnym atutem gospodarzy są stałe fragmenty gry. Przy różnicy jakości indywidualnej to właśnie rzuty rożne, wolne czy dalekie wrzuty mogą pozwolić zabrzanom ominąć przewagę Monaco w grze kombinacyjnej.
Psychologia pierwszego meczu
Jest jeszcze jeden czynnik, którego nie da się zamknąć w tabelkach. Dla Monaco będzie to pierwszy mecz o stawkę w nowym sezonie. Dla Górnika - kolejne spotkanie w europejskiej kampanii, po doświadczeniach z Fenerbahçe i Ferencvárosem. Co więcej, szkoleniowiec Monaco sam podkreślał przed meczem, że Górnik jest zespołem dobrze rozumiejącym idee swojego trenera i że nie można przyjechać do Polski z przekonaniem o automatycznej przewadze.
To może mieć znaczenie zwłaszcza w pierwszych 20-30 minutach. Jeżeli Górnik przetrwa początkowy napór, a Monaco nie zdobędzie szybko bramki, presja zacznie stopniowo przechodzić na faworyta.
Im dłużej wynik będzie oscylował wokół remisu, tym większe znaczenie może mieć doświadczenie Górnika z wcześniejszych europejskich spotkań.
Prognoza na mecz
Na papierze Monaco pozostaje zdecydowanym faworytem. Dysponuje większą jakością indywidualną, znacznie większym budżetem i szeroką kadrą. Jednocześnie okoliczności pierwszego spotkania sprawiają, że przewaga faworyta nie musi być tak oczywista, jak sugerują same nazwiska.
Monaco rozpoczyna sezon, ma nowego trenera, kilka istotnych absencji i za sobą nie do końca przekonujące przygotowania zakończone porażką z Coventry. Górnik ma natomiast rytm meczowy, własny stadion i doświadczenie z wcześniejszych europejskich bojów.
Dlatego kluczowe pytanie nie brzmi: czy Górnik jest lepszym zespołem od Monaco? Oczywiście, że nie.
Pytanie brzmi: czy Górnik jest w stanie sprawić, aby przez 90 minut różnica jakości była jak najmniej widoczna?
Jeśli zabrzanie wytrzymają początkowy napór, nie dadzą się wciągnąć w otwartą wymianę ciosów i będą potrafili wykorzystać przestrzeń po stratach Monaco, stadion przy Roosevelta może być świadkiem naprawdę ciekawego wieczoru.
Dla Górnika idealnym scenariuszem nie jest mecz efektowny. Jest nim mecz niewygodny dla faworyta - pełen przerw, pojedynków, stałych fragmentów i momentów, w których Monaco musi cierpliwie szukać rozwiązania.
Im dłużej na tablicy wyników będzie utrzymywał się bezbramkowy remis, tym większej wartości nabierać będzie każdy kolejny kontratak Górnika.
Górnik Zabrze - AS Monaco / 20.08.2026 godz. 20:00
Przewidywane składy:
Górnik Zabrze: Schulze - Sáček, Janicki, Josema, Janža, Bernardo, Urbański, Sadílek, Federico, Prekop, Chłań
AS Monaco: Hradecky - Teze, Sane, Dier, Mawissa, Camara, Zakaria, Idumbo-Muzambo, Abline, Biereth, Soubeir.
Sędzia: Martin Matosa (Słowenia).
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: AS Monaco







Po marzenia!!!
Moje typy:
AnJoK OPTYMISTA: Górnik-Monaco 2-0
AnJoK REALISTA: Górnik-Monaco 1-1
AnJoK PESYMISTA: Górnik-Monaco 1-2
I sam się gryzę w sobie które moje JA wygra…