W czwartkowym meczu IV rundy eliminacji Ligi Konferencji pomiędzy Górnikiem Zabrze a AS Monaco szansę zaprezentowania swoich umiejętności na tle silnego europejskiego rywala otrzymało trzech napastników Trójkolorowych. Dwaj z nich wpisali się na listę strzelców, a trzeci - mimo krótkiego występu - dał próbkę swoich możliwości i przebojowości pod bramką rywala.
Napastnicy Górnika od początku sezonu nie mogli pochwalić się najwyższą formą. Ani Sondre Liseth, ani Erik Prekop - mimo wielu otrzymanych szans - nie byli w stanie wpisać się na listę strzelców. Nic więc dziwnego w tym, że przed tygodniem zabrzański klub ogłosił pozyskanie kolejnego kandydata do gry w ataku - reprezentanta Martyniki Janisa Antiste.
Do czwartkowego wieczora piłkarzom z ataku drużyny z Roosevelta brakowało liczb. Prekop miał na koncie dość szczęśliwą asystę w meczu z Fenerbahce Stambuł, Liseth wyróżnił się w meczu z Radomiakiem, ale najwięcej mówiło się o czerwonej kartce 28-latka obejrzanej w meczu z Wisłą Kraków. Mało kto spodziewał się, że przełamanie strzeleckiej niemocy ofensywnym zawodnikom ze Słowacji i Norwegii uda się w jednym z najcięższych dotychczasowych starć tego sezonu - meczu z AS Monaco, siódmą drużyną minionego sezonu Ligue 1.
Pierwszy do siatki trafił Prekop, który wcześniej marnując kilka niezłych sytuacji, celnym strzałem wykończył dogranie Erika Janży z lewej strony pola karnego, poprzedzone efektownym rajdem Maksyma Chłania. Liseth w tym momencie przebywał jeszcze na ławce rezerwowych, ale kiedy - w miejsce Prekopa - pojawił się na placu gry, nie potrzebował wiele czasu, bo zaledwie ośmiu minut, by zagranie Paulo Bernardo strzałem po rykoszecie zamienić na drugą w tym meczu bramkę dla wicemistrza Polski.
Na ostatnich dziewięć minut regulaminowego czasu gry drugiej połowy na boisku pojawił się także Antiste, który zmienił wspomnianego wcześniej Bernardo i także pokazał, że nie należy do zawodników biernych w ofensywie, ale może być prawdziwym lisem pola karnego.
Zadowolenia z postawy zawodników z linii ataku po końcowym gwizdku sędziego nie krył trener Górnika. - Wierzę, że to pomoże wszystkim chłopakom. Widziałem po Eriku Prekopie, że po strzeleniu bramki miał zupełnie inną energię; najlepiej byłoby, gdyby zagrał 90 minut, ale inni też czekali na swoją szansę. Wpuściłem w jego miejsce Sondre Lisetha, który dobrze trenował w ostatnich dniach i na tę szansę zasłużył. Wierzę, że jemu to również pomoże. Janis Antiste, grając te dziesięć minut, też pokazał, że wnosi do zespołu coś zupełnie innego jeśli chodzi o grę w ataku - ocenia Michal Gasparik, opiekun drużyny z Roosevelta.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl







cały tydzien czekam na mecz …wk…..wia ,mnie gra Prekopa…
Pierwsza bramka to zasługa Erica który powalczył w tamtej akcji jak mało kto…
Druga po rykoszecie…
Bardzo fajnie że w końcu strzelili ale do optymizmu jeszcze bardzo bardzo daleka droga.
I martwi postawa pana bramkarza bo znowu to nie były jego zawody.
Niemniej szacun dla chłopaków za walkę i serducho zostawione na boisku
I nie za bardzo kumam tą taktykę gdzie nasi wymieniają milion pińcet podań nim którykolwiek odważy się strzelić z dystansu🤷🏼♂️