Przeciwko Zagłębiu Lubin trener Michal Gasparik zdecydował się na zmianę etatowej obsady środka defensywy Górnika. Zamiast reprezentatywnego duetu Rafał Janicki Josema, który w dziesięciu ostatnich meczach stracił zaledwie trzy bramki, do składu w miejsce Hiszpana wskoczył łapiący rytm i zgrywający się z "Generałem" Paweł Bochniewicz.
W końcówce piłkarskiej jesieni i na początku rundy wiosennej PKO BP Ekstraklasy Górnik miał duży problem z zachowaniem czystego konta. Skłoniło to sztab szkoleniowy zabrzańskiej drużyny do roszad w wyjściowym zestawieniu linii defensywnej. Na prawej stronie obrony grali raz Michal Sacek, raz Paweł Olkowski. Na lewej stronie defensywy występował głównie Erik Janża, choć bywały mecze, w których Słoweńca zastępował Ondrej Zmrzly.
Mur na środku defensywy tworzyli z kolei Rafał Janicki i Josema. Prawonożny Polak i lewonożny Hiszpan nie tylko na boisku rozumieli się bez słów, często asekurując się nawzajem, ale też umiejętnie uczestniczyli w rozgrywaniu piłki od bramki. Nic więc dziwnego w tym, że w dziewięciu meczach PKO BP Ekstraklasy i STS Pucharu Polski, w których duet polsko-hiszpański tworzył mur na środku obrony Trójkolorowi stracili zaledwie dwie bramki.
Trzecią w serii meczów bez porażki bramkę Zabrzanie stracili w Warszawie, kiedy na zmianę na środku linii defensywy zdecydował się trener Michal Gasparik, który w meczu z Legią - rozgrywanym zaledwie trzy dni po starciu półfinału STS Pucharu Polski z Zawiszą Bydgoszcz (1:0) - dał odpocząć Josemie. Miejsce Hiszpana na lewym środku obrony zajął Paweł Bochniewicz, który przy Łazienkowskiej spisał się świetnie. Nie tylko umiejętnie neutralizował atuty rosłych napastników stołecznej drużyny, ale w ostatniej akcji meczu najlepiej odnalazł się w polu karnym gospodarzy i pięknym strzałem głową doprowadził do wyrównania, dając Górnikowi rzutem na taśmę remis na trudnym terenie.
Udany występ w stolicy nie pomógł jednak "Bochenowi" w utrzymaniu miejsca w składzie. W kolejnych pojedynkach ligowych i finale STS Pucharu Polski trzon linii obrony zabrzańskiej drużyny stanowili Janicki i Josema. Było tak aż do sobotniej potyczki z Zagłębiem Lubin, w której znów hiszpański defensor usiadł na ławce, a do składu wskoczył Polak pozyskany zimą w ramach wolnego transferu z SC Heereenven.
Nie przyniosło to tak zjawiskowego efektu jak w Warszawie. Górnik przegrał pierwszy od dziesięciu spotkań mecz o stawkę, a w szeregach defensywnych drużyny trenera Gasparika często brakowało zrozumienia, co jest naturalne w trakcie procesu zgrywania się zawodników na tak newralgicznych pozycjach.
Trener Górnika pytany po końcowym gwizdku sędziego o powody absencji Hiszpana, nie ukrywał, że musi szukać rozwiązań już pod kątem przyszłego sezonu, wobec niejasnej przyszłości 30-latka w klubie z Roosevelta. Josemie wygasa bowiem z końcem czerwca kontrakt z Górnikiem, a rozmowy nie idą jak z płatka. - Musimy brać pod uwagę niepewną sytuację Josemy, a do końca sezonu pozostały już tylko trzy kolejki. Z tego względu musimy mieć przygotowane alternatywy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że w tym meczu potrzebujemy wysokiego stopera, ponieważ rywale są bardzo groźni przy dośrodkowaniach i stałych fragmentach gry, co zresztą potwierdziło się na boisku. Widzimy jednak, że obecność Josemy robi różnicę. Jego współpraca z Janickim jest bardzo solidna, ponieważ obaj są już ze sobą świetnie zgrani - przyznaje trener 14-krotnych mistrzów Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl







To do cholery , co jest ważniejsze ? Punkty, czy szukanie alternatywy. Punkty muszą być tu i teraz a na szukanie alternatywy przyjdzie jeszcze czas. Przez tą twoją alternatywę, straciłeś szansę na 15- ste mistrzostwo kraju.
A kiedy ma zgrywać zawodników, jak nie w meczach o stawkę? Latem kilka sparingów i od razu eliminacje europejskich pucharów…
Te znaFca. Na mistrza szans w tym roku nie ma. Mistrz by może był, gdyby Uzi pozostał na rundę wiosenną…
Nie było szans na mistrza .w tym sezonie. Żadnych.
Wypisujecie głupoty.
A może po prostu „ktoś ” pomyślał ,że Górnikowi łatwiej będzie w lidze Europy niż w l.mistrzów .
Ciężki, smutny to był mecz, bo graliśmy ładnie a przegraliśmy. Ale jedna Moim zdaniem rzecz wynika z tego meczu. Pomimo całej sympatii naprawdę jako zawodnika, człowieka i kibica Górnika to wydaje mi się że jednak Josema jest dużo lepszym obrońcą od Bochniewicza, ktory popełniał dużo błędów w tym meczu.