Bramkarz Górnika Zabrze bez ogródek o swojej przyszłości. "Byłbym głupi, gdybym powiedział, że bym nie chciał!"

1
9915

Marcel Łubik w meczu z Rakowem Częstochowa nie miał zbyt wiele pracy, ale kiedy w końcówce spotkania przyszedł moment próby, pokazał, że jego koncentracja jest na najwyższym poziomie. Po zdobyciu przez Górnika Zabrze STS Pucharu Polski bramkarz Trójkolorowych nie ukrywał radości z końcowego rezultatu. 

W Pucharze Polski ogromna radość też wasza po tym spotkaniu. Jak z twojej perspektywy wyglądał ten finał?

- Myślę, że początek... trochę było widać, że każdy musiał się zapoznać z tak wielkim meczem, ale po 10 minutach już czułem, że ta drużyna złapała pewność siebie i pomysł na to, jak chcemy wygrać. Byliśmy mega pewni. Ten tydzień już na treningach wyglądał bardzo dobrze. Wiedzieliśmy, że przyjechaliśmy po to, żeby wygrać i to na boisku mogliśmy pokazać.

Widać było, że pracowaliście nad stałymi fragmentami gry, żeby właśnie zaskoczyć rywala, tak jak w 32. minucie. Wiemy o mocy Rakowa w tym elemencie, ale wy też mocno nad nim pracowaliście.

- Tak, wiemy, jak ważny to jest element w piłce nożnej. Cieszymy się, że mogliśmy strzelić po rzucie rożnym, piękna sprawa.

W momencie, kiedy podnosiliście puchar z panem Stanisławem Oślizło, kto na to wpadł? Jak ten pomysł zrodził się w waszych głowach?

- Szczerze mówiąc, to nawet nie było planowane. Jakoś tak wyszło... Widać znowu, że ta drużyna to po prostu rodzina. Chcemy wspólnie celebrować takie zwycięstwa. Myślę, że Poldi i Erik krótko dali znać i tak to poszło po naszej myśli.

Górnik czekał na puchar 54 lata. Czekali kibice, więc po takim czasie i takim zwycięstwie to świętowanie będzie konkretne?

- Szczerze, ja sam jeszcze nie umiem poradzić sobie z emocjami, bo pierwszy raz coś takiego przeżywam. To są niesamowite momenty, po to się chyba gra w piłkę nożną i trzeba po prostu docenić każdą taką chwilę.

Teraz macie przed sobą kolejne cele, w Ekstraklasie gracie przecież o mistrzostwo Polski. Myślisz, że ten puchar was natchnie, by powalczyć o dublet, czy może wkraść się jakieś lekkie rozprężenie?

- Myślę, że raczej nas to napędzi. Po prostu - z kibicami za naszymi plecami, z naszą jakością i walką na boisku możemy bardzo dużo osiągnąć.

Marcel, czy to też jest taki sygnał - zdobyliście Puchar Polski, zagracie w europejskich pucharach, a być może ugracie w tym sezonie coś jeszcze - że Górnik wraca na salony?

- Kiedy wygrywasz Puchar Polski, to znak, że jesteś mega mocną drużyną. Musimy w to wierzyć i pokazywać to na boisku każdego dnia. Mamy przed sobą kolejne, fajne cele.

Jak widzisz to od środka, jeśli chodzi o jakość i przejęcie klubu przez Lukasa Podolskiego? Myślisz, że Górnik może w tej czołówce zagościć na dłużej niż rok?

- To wszystko zależy... Widać, jak ciasna jest w tym roku tabela. To są już jednak sprawy poza moją mocą. Co "Poldi" robi z klubem - to też ich sprawa. Ja widzę tylko, że drużyna w to wierzy, stoi murem za "Poldim" oraz za całym klubem i chce po prostu grać w piłkę.

A ty spodziewałeś się, że w tak krótkim czasie po przejściu do Górnika, doświadczysz tu aż tyle?

- Nawet nie miałem w głowie tego, że przyjdzie mi zagrać w takich meczach. Tym bardziej się cieszę, że mogę coś takiego przeżywać.

Wiemy, że jesteś wypożyczony do Górnika z Augsburga. Czy chciałbyś tu zostać na dłużej?

- Zawsze powtarzam, że czuję się tu bardzo dobrze i otrzymuję od każdego mega wsparcie. Co będzie dalej - tego jeszcze nie wiem, nie mieliśmy jeszcze na ten temat rozmów.

A chciałbyś zagrać w europejskich pucharach, powiedzmy z drużynami pokroju chociażby Bragi, które występują w nich regularnie?

- Byłbym głupi, gdybym powiedział, że bym nie chciał!

Powiedz mi jeszcze na zakończenie - pierwszy celny strzał Raków oddał tak naprawdę w 75. minucie. Wcześniej wyłapywałeś tylko dośrodkowania i piłki sytuacyjne. Czy przez to trudniej było utrzymać koncentrację na Narodowym przez cały czas?

- To był dla mnie bardzo, bardzo ciężki mecz, bo w ogóle nie miałem dużo strzałów do obrony. Dopiero w drugiej połowie zaliczyłem dwie, trzy kluczowe interwencje, przy których mogłem pomóc drużynie. Ale tak to wygląda! Widać po prostu, jak dobrze bronimy jako cały zespół. Znowu to podkreślę: nasza czwórka z tyłu, środek pola - oni tak bardzo walczą i tak mocno blokują strzały, że ta piłka często w ogóle nie dochodzi do bramki.

Brunes zapowiadał momentami, że dzisiaj na pewno strzeli Górnikowi bramkę, bo jesteście jedyną drużyną, której w tym sezonie nie zdołał pokonać. Czy dodatkowo motywowałeś się na to starcie? To w końcu zawodnik zjawiskowy w skali polskiej ligi.

- Powiem szczerze - gadać może sobie dużo. Nie pokazał tego na boisku, a my udowodniliśmy, że jesteśmy lepszą drużyną. Pokonaliśmy Raków po raz trzeci, więc to nie jest przypadek.

W tej sytuacji z końcówki, kiedy obroniłeś jego strzał, i tak był na spalonym. Nawet gdyby wpadło, gol nie zostałby uznany.

- Nawet jak był spalony, musiałem dać z siebie wszystko, żeby to obronić. Taka sytuacja była dla mnie ważna, żeby pokazać, że nie tylko bronimy jako jedność, ale też, że ja sam potrafię skutecznie pomóc drużynie.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl
Wideo: Roosevelta81.pl

1 Komentarz

Cieszy mnie ta dobra dyspozycja Marcela w drugiej części sezonu. Wcześniej (zwłaszcza pod koniec rundy jesiennej) różnie z tym bywało, często brakowało mu koncentracji, pojawiały się absurdalne błędy, więc sam też często krytykowałem występy bramkarza wypożyczonego z Augsburga. Ale wiosną Łubik udowadnia, że w pełni zasługuje na miejsce w bramce Górnika. Imponuje spokojem i pewnością siebie. Ale nie podzielam opinii o tej jego doskonałej grze nogami, wczoraj też te jego wybicia kilka razy podniosły mi ciśnienie… Ale koniec końców Marcel pomógł w zwycięstwie, będąc ważnym elementem drużyny, która zdobyła Puchar Polski. I chwała mu za to.