Zaskakująca diagnoza trenera Michala Gasparika. "To był moment, w którym skumulowała się energia całego zespołu"

2
3691

Górnik Zabrze przed meczem 1/4 finału STS Pucharu Polski z Lechem Poznań był skazywany na pożarcie. Drużyna z Roosevelta w ostatnich tygodniach mocno spuściła z tonu - zwłaszcza pod względem wyników - a Kolejorz notował serię sześciu zwycięstw w meczach o stawkę z rzędu. 

Mimo to, że przed pierwszym gwizdkiem sędziego w meczu przy Bułgarskiej zdecydowana większość kibiców i ekspertów stawiała na awans Lecha, to Górnik triumfował w stolicy Wielkopolski, a wynik ten nie jest dziełem szczęścia czy przypadku, a konsekwencji taktycznej prezentowanej na placu gry od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. 

O tym jak wielką wagę miało to spotkanie przekonaliśmy się jeszcze w pierwszej części gry. Wówczas po jednym z szybkich kontrataków z piłką lewą stroną boiska próbował urwać się Maksym Chłań, ale jeden z graczy Lecha w bezpardonowy sposób przerwał akcję skrzydłowego Górnika. 

Z perspektywy trybun faul wydawał się być ewidentny, ale sędzia główny środowych zawodów Tomasz Kwiatkowski podyktował rzut wolny dla... Kolejorza. Wówczas zawrzało na ławce rezerwowych zabrzańskiej drużyny, gdyż sytuacja ta działa się dosłownie kilka metrów od miejsca zajmowanego przez sztab i rezerwowych piłkarzy z Zabrza. 

Najdonośniej swoje niezadowolenie decyzją arbitra z Warszawy wyrażał Marian Hodulik, asystent trenera Trójkolorowych - na zdjęciu drugi z lewej. 46-latek najpierw otrzymał żółtą, a kilkanaście sekund później czerwoną kartkę i został odesłany do szatni. 

W opinii trenera Górnika, Michala Gasparika było to jedno z przełomowych wydarzeń, jakie miały miejsce w środowy wieczór przy Bułgarskiej. - Myślę, że to był moment, w którym skumulowała się energia całego zespołu. Chłopcy potrzebowali poczuć, że jesteśmy z nimi, że jesteśmy razem. To była ta dodatkowa energia, której potrzebowaliśmy na boisku i ona nam pomogła w osiągnięciu końcowego sukcesu - ocenia szkoleniowiec 14-krotnych mistrzów Polski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

2 komentarzy
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Super że jesteśmy w półfinale PP, ale teraz czas na jeszcze ważniejszą wiadomość o zakończeniu procesu prywatyzacji. Czekamy …

Mam nadzieję, że nikt nie będzie teraz atakować Chłania. Wiadomo, że powinien zareagować lepiej w tej sytuacji na polu karnym, ale to młody, impulsywny chłopak, a to że bywa źródłem chaosu najczęściej wychodzi nam na dobre bo dzięki temu mamy sporo kreatywnych sytuacji w ofensywie. Czasem skończy się jak wczoraj, trudno, taka cena. Ostatecznie wyszło na plus, bo drużyna wybroniła się w dramatycznych okolicznościach co pewnie scementuje ją psychicznie.
Poza tym w dużej mierze winny jest temu słaby sędzia. Wiadomo, że w Lechu jest wielu sprytnych i doświadczonych piłkarzy, którzy wiedzą jak prowokować, ale dobry sędzia nie łapałby się na takie sztuczki. Przecież poza tą sytuacją z czerwoną kartką dla asystenta była druga, kiedy leżącego Chłania któryś Lechita kopnął kolanem w plecy. O ile pamiętam, to właśnie wtedy była pierwsza żółta dla naszego piłkarza, a żaden lechita nic nie dostał. Tak nie powinno się sędziować!