Yvan Ikia Dimi po słabym początku przygody z Górnikiem Zabrze w ostatnich tygodniach zanotował znaczący wzrost formy. Francuz z kongijskimi korzeniami na boisku porusza się coraz bardziej świadomie, nie notuje tak wielu strat i zaczyna przynosić drużynie konkrety w postaci bramek i asyst. W ostatnim szlagierze z Legią Warszawa 21-latek został żołnierzem trenera Michala Gasparika i nie zawiódł.
Po udanym występie w Bydgoszczy - w którym Dimi ostatni dotknął silnie bitą piłkę przez Lukasa Sadilka, czym totalnie zmylił bramkarza Zawiszy - mecz z Legią Warszawa młody zawodnik rozpoczął na ławce rezerwowych. Wszedł na boisko zaraz po przerwie, zmieniając na placu gry toczącego ciężkie boje z defensorami stołecznej drużyny Sondre Lisetha. - Po Sondre było już widać, że jest trochę zmęczony, dlatego postanowiliśmy dokonać zmiany w przerwie. Musimy teraz trochę odpocząć, by w pełnym składzie rozpocząć przygotowania do meczu z Koroną - mówi trener Gasparik.
Dimi zmieniając norweskiego Wikinga zajął miejsce na "9" i nie odstawał pod względem walki i zaangażowania. Francuz nie odstawiał nogi w stykowych pojedynkach, nie bał się operować piłką przy rosłych defensorach Legii. Zaliczył czternaście kontaktów z futbolówką, pięć razy stracił futbolówkę, ale dziewięciokrotnie ją utrzymał. Zanotował udany drybling, raz był faulowany. Pomógł też w defensywie notując dwa udane wślizgi i dwa odbiory. Zaliczył osiem pojedynków, z których połowę wygrał. Sześć razy rywalizował też w pojedynkach główkowych, spośród których górą z rosłymi defensorami rywala był jeden raz.
Momentami Francuz walczył nawet z dwoma obrońcami na raz i umiał utrzymać futbolówkę. Zadowolony z zaangażowania swojego piłkarza był słowacki szkoleniowiec Górnika. - Tego właśnie po nim oczekiwaliśmy i dlatego zdecydowaliśmy się na tę zmianę tak wcześnie, a nie w okolicach 60. minuty. Liczyliśmy na to, że Dimi da dobrą zmianę i coś zmieni, jeśli chodzi o naszą grę w przodu. Tak też się stało - przyznaje trener drużyny z Roosevelta.
Dimi w trójkolorowych barwach zaliczył dotychczas dziewięć występów. Siedem razy zagrał w PKO BP Ekstraklasie i zdobył jedną bramkę, w meczu z Cracovią. Dwa spotkania zaliczył w STS Pucharze Polski, notując asystę w meczu z Lechem Poznań i bramkę w starciu z Zawiszą Bydgoszcz.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl







Liseth gra niemal wszystko od deski do deski, także dobrze że ktoś go może odciążyć bo taki styl gry kosztuje mnóstwo wysiłku
Sow to to nie jest !
Sprawdź statystyki Sow po dziewięciu meczach w Górniku a potem pogadamy…..
Kogoś strasznie tu odkleja najpierw Łubik określany cudownym bramkarzem mimo tego że statystyki ma najgorsze w lidze a teraz to przeciętny zawodnik który notuje bardzo dużo strat ale gdyby teraz odpalił … to wiadomo