Yvan Ikia Dimi - żołnierz trenera od zadań specjalnych. "Tego właśnie po nim oczekiwaliśmy"

4
1726

Yvan Ikia Dimi po słabym początku przygody z Górnikiem Zabrze w ostatnich tygodniach zanotował znaczący wzrost formy. Francuz z kongijskimi korzeniami na boisku porusza się coraz bardziej świadomie, nie notuje tak wielu strat i zaczyna przynosić drużynie konkrety w postaci bramek i asyst. W ostatnim szlagierze z Legią Warszawa 21-latek został żołnierzem trenera Michala Gasparika i nie zawiódł. 

Po udanym występie w Bydgoszczy - w którym Dimi ostatni dotknął silnie bitą piłkę przez Lukasa Sadilka, czym totalnie zmylił bramkarza Zawiszy - mecz z Legią Warszawa młody zawodnik rozpoczął na ławce rezerwowych. Wszedł na boisko zaraz po przerwie, zmieniając na placu gry toczącego ciężkie boje z defensorami stołecznej drużyny Sondre Lisetha. - Po Sondre było już widać, że jest trochę zmęczony, dlatego postanowiliśmy dokonać zmiany w przerwie. Musimy teraz trochę odpocząć, by w pełnym składzie rozpocząć przygotowania do meczu z Koroną - mówi trener Gasparik. 

Dimi zmieniając norweskiego Wikinga zajął miejsce na "9" i nie odstawał pod względem walki i zaangażowania. Francuz nie odstawiał nogi w stykowych pojedynkach, nie bał się operować piłką przy rosłych defensorach Legii. Zaliczył czternaście kontaktów z futbolówką, pięć razy stracił futbolówkę, ale dziewięciokrotnie ją utrzymał. Zanotował udany drybling, raz był faulowany. Pomógł też w defensywie notując dwa udane wślizgi i dwa odbiory. Zaliczył osiem pojedynków, z których połowę wygrał. Sześć razy rywalizował też w pojedynkach główkowych, spośród których górą z rosłymi defensorami rywala był jeden raz. 

Momentami Francuz walczył nawet z dwoma obrońcami na raz i umiał utrzymać futbolówkę. Zadowolony z zaangażowania swojego piłkarza był słowacki szkoleniowiec Górnika. - Tego właśnie po nim oczekiwaliśmy i dlatego zdecydowaliśmy się na tę zmianę tak wcześnie, a nie w okolicach 60. minuty. Liczyliśmy na to, że Dimi da dobrą zmianę i coś zmieni, jeśli chodzi o naszą grę w przodu. Tak też się stało - przyznaje trener drużyny z Roosevelta. 

Dimi w trójkolorowych barwach zaliczył dotychczas dziewięć występów. Siedem razy zagrał w PKO BP Ekstraklasie i zdobył jedną bramkę, w meczu z Cracovią. Dwa spotkania zaliczył w STS Pucharze Polski, notując asystę w meczu z Lechem Poznań i bramkę w starciu z Zawiszą Bydgoszcz. 

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

4 komentarzy
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Liseth gra niemal wszystko od deski do deski, także dobrze że ktoś go może odciążyć bo taki styl gry kosztuje mnóstwo wysiłku

Sow to to nie jest !

Sprawdź statystyki Sow po dziewięciu meczach w Górniku a potem pogadamy…..

Kogoś strasznie tu odkleja najpierw Łubik określany cudownym bramkarzem mimo tego że statystyki ma najgorsze w lidze a teraz to przeciętny zawodnik który notuje bardzo dużo strat ale gdyby teraz odpalił … to wiadomo