Po zakończonym bezbramkowym remisem meczu z Arką Gdynia nie brakowało oskarżeń pod adresem drużyny Górnika Zabrze, że po wygranym finale STS Pucharu Polski i zapewnieniu sobie awansu do europejskich pucharów w szeregi Trójkolorowych wkradło się zbytnie rozluźnienie. Zdecydowanie na tego typu insynuacje zareagował szkoleniowiec drużyny z Roosevelta.
Porażka z Zagłębiem Lubin i remis z Arką Gdynia ostatecznie wyautowały Górnika z rywalizacji o mistrzostwo Polski. Zabrzanie wciąż liczą się jednak w grze o srebrny medal. - Nie ma żadnego rozluźnienia. Te dwa ostatnie mecze - wliczając w to spotkanie domowe z Zagłębiem - były po prostu do siebie podobne. Graliśmy głównie przeciwko ustawieniu 5-4-1 i widać, że sprawiało nam to pewne problemy. Mimo to uważam, że moi zawodnicy nie zagrali źle. Musimy jedynie wykazywać się lepszą skutecznością i wykorzystywać stwarzane sytuacje. Chcieliśmy kontrolować ten mecz i to nam się udawało, ale do zwycięstwa zawsze potrzebne są bramki, a my ich w Gdyni nie zdobyliśmy - ocenia Michal Gasparik, trener górniczej jedenastki.
Słowacki szkoleniowiec liczył, że Arka, która przeciwko Górnikowi zagrała z nożem na gardle, otworzy się i ruszy do ataku na wcześniejszym etapie spotkania, a nie w samej końcówce. - Spodziewaliśmy się, że zaatakują nieco wcześniej. Czekaliśmy na zmianę ich ustawienia i na te długie piłki. Myślę jednak, że ten obraz gry wynikał również z dobrej postawy moich zawodników - kontrolowaliśmy spotkanie i utrzymywaliśmy się przy piłce, więc Arce trudno było nam ją odebrać. Często bronili bardzo głęboko. Widać było, że nie pozwoliliśmy im na zbyt wiele - analizuje opiekun Trójkolorowych.
Choć przez większość meczów więcej dobrych okazji na objęcie prowadzenia mieli piłkarze z Zabrza, to w końcówce Arka stworzyła akcję, po której miała niemal trzy piłki meczowe. - To naturalne, że gdy gra się o wszystko, w ostatnich minutach trzeba podjąć ryzyko i naciskać. W końcówce Arka miała już pięciu czy sześciu graczy ustawionych bardzo wysoko. Przy tej jednej sytuacji mieliśmy wprawdzie trochę szczęścia, ale poza tym Arka nie stworzyła sobie innych dogodnych okazji - przekonuje trener 14-krotnych mistrzów Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl







Ciekawe stwierdzenie że w drużynie nie ma rozluznienia po zdobyciu PUCHARU POLSKI to skąd wzięła się taka padaka w dwóch ostatnich meczach? Oba ostatnie mecze to była żenada w wykonaniu drużyny.
Zjedz Snickersa bo zaczynasz gwiazdorzyć „trenerze” ……..
TROCHE INNY TEMAT ……
Byłem na grobie dziadków Łukasza wczoraj.
Widziałem tą kartkę z napisaem „Puchar jest nasz”
Brawo -takie gesty są wazne.
Nowy właściciel musi wiedzieć że ma swoich kibiców nie tylko na stadionie.
W trakcie sezonu już wiele razy były takie mecze (Brukbet czy Motor u siebie jesienią, Pogoń wiosną), jak nie ma szczęścia i nie wpadnie nic z dystansu, to Górnik nie jest w stanie prowadzić gry jako faworyt spotkania i zmiażdżyć przeciwnika z prostego powodu – nie ma napastników. Solidni skrzydłowi (obecnie tylko jeden – Chłań) to za mało. Lisetha doceniam, stara się jak może, ale nie jest i nie będzie napastnikiem. Rozluźnienie moim zdaniem ma z tym mało wspólnego, nawet jeśli trochę gdzieś jest.
Trafiłeś w sedno sprawy.
Daruj sobie człowieku sukcesu
To nie wina piłkarzy oni chcą tylko nie mają narzędzi – brak jest dobrego zarządzania meczem brak dobrych trafionych we właściwym momencie zmian
Ty człowieku chyba oglądasz mecze Legii.
Ty najwyżej możesz zonę potrenować.
Puchar jest Naaaaasz 😉
P.S. Graliśmy z nisko ustawionymi drużynami, nie pierwszy raz w tym sezonie mamy z tym problem. Górniku dziękuję za ten sezon.
Ok,wszystko fajnie ,mamy puchar Polski (rozgrywki europejskie)nawet przy 15 miejscu w lidze ,to przed sezonem braliśmy by to w ciemno ,ale mieć na wyciągnięcie ręki srebro i LM (więcej kasy!!!)co nie wiadomo kiedy znów się taka sytuacja wydarzy ,to widać że nie ma walki,zadziorności w ostatnich meczach tak jak byśmy się bali LM i woleli grać niżej,bo z taką grą to w Europie będzie ciężko i tak naprawdę cieszę się i nie mogę doczekać się eliminacji.
I jeszcze jedno, poza tym że mamy Puchar, to osiągnęliśmy naprawdę sporo w tym sezonie. Z takim składem, bez napastnika, z bramkarzem który obudził się dopiero wiosną i z jednym dobrym skrzydłowym na wiosnę, to moim zdaniem naprawdę dużo. Popatrzcie: 3 (!) zwycięstwa z Rakowem. 2 z Jagiellonią. 2 z Piastem. Wciąż być może 2 miejsce w lidze. Jest naprawdę nieźle.