
W niedzielny wieczór przy Roosevelta Górnik Zabrze podejmie Wisłę Kraków. Spotkanie odbędzie się przy wypełnionych po brzegi trybunach Areny Zabrze i przy udziale kibiców gości. Ten fakt cieszy trenera Białej Gwiazdy Mariusza Jopa.
Trybuny stadionu w Zabrzu niejednokrotnie poniosły już piłkarzy Górnika do wielkich występów. Jednym z najświeższych tego przykładów jest rewanżowe starcie II rundy eliminacji Ligi Mistrzów z Fenerbahce Stambuł, gdzie rozpalone do czerwoności trybuny Areny Zabrze pozwalały skazywanym na pożarcie piłkarzom wicemistrza Polski długimi fragmentami totalnie zdominować faworyzowanego rywala.
Z pewnością w niedzielny wieczór atmosfera będzie niemniej gorąca, a wracająca na swoją trybunę po europejskiej banicji w meczu z Ferencvaros Torcida - poniesie zawodników Trójkolorowych dopingiem. Fakt ten nie martwi specjalnie trenera Wisły, który nie ukrywa, że atmosfera i otoczka meczów pomiędzy Betclic 1 Ligą a PKO BP Ekstraklasą to prawdziwa przepaść.
- Czekaliśmy cztery lata, by znów brać udział w meczach przy pełnych trybunach, gdzie kibice reagują niezwykle żywiołowo. Mieliśmy to u siebie, a teraz będziemy doświadczać tego na wyjazdach. Uważam, że to coś pięknego i cieszymy się, że będzie nam dane to na nowo przeżywać - mówi Mariusz Jop.
Szkoleniowiec zdaje sobie sprawę, że kibice są dwunastym zawodnikiem Górnika, ale wierzy, że jego podopieczni podołają najbliższemu wyzwaniu. - Oczywiście trzeba zebrać odpowiednie doświadczenie, by móc w takich warunkach zaprezentować pełnię swoich możliwości - a tego nie da się zrobić inaczej, niż właśnie poprzez grę. Widzę jednak po piłkarzach, że z każdym kolejnym spotkaniem zyskują coraz więcej spokoju i pewności siebie. Wiemy, że w Ekstraklasie są znakomite zespoły, ale to nie jest poziom absolutnie poza naszym zasięgiem - puentuje trener drużyny z Reymonta.






