Tomasz Wełnicki: Górnik skreślił mnie drogą internetową

Milo  -  3 marca 2014 13:30
401

welnicki_1314

– O tym, że zostałem skreślony z listy piłkarzy Górnika Zabrze zgłoszonych do rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy dowiedziałem się… z internetu! – powiedział w wywiadzie dla serwisu ekstraklasa.net Tomasz Wełnicki obrońca Górnika Zabrze.

Gdyby do Górnika trafił piłkarz, który zaliczył blisko dwadzieścia spotkań w austriackiej ekstraklasie, a nie był Polakiem, mówiłoby się o transferowym hicie.
– Dokładnie! Mnie traktuje się tutaj jak juniora, a przecież ja kupę czasu spędziłem zagranicą. W Austrii grałem w piłkę. Nie siedziałem na ławce rezerwowych. Nikt na to w Polsce nie patrzył. Obcokrajowiec? Nie ważne czy grał, czy nie grał. „Popatrzcie jakie on ma CV”! Takie komentarze pojawiają się co chwila, ale co to kogo obchodzi, że w klubach, które ma wpisane w CV w ponad połowie nie zagrał ani jednego meczu?

Miałeś zupełnie inne wyobrażenia co do gry w Górniku?
– Przyjechałem na testy. Adam Nawałka powiedział mi, że widzi we mnie potencjał i spokojnie mogę podjąć rywalizację o miejsce w zespole. Niestety złamałem rękę i musiałem pauzować przez pewien czas. Zadebiutowałem w meczu z Cracovią. Niestety później nastąpiła zmiana trenera. Zagrałem łącznie w czterech spotkaniach. Myślałem, że potoczy się to inaczej, a ostatecznie zostałem wykreślony z listy zawodników Górnika Zabrze zgłoszonych do rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy.

Mówisz, że woleli stawiać na rodowitych piłkarzy, a nie na obcokrajowców. W Polsce spotkałeś się chyba z zupełnie innym podejściem?
– Powiem szczerze, że Polacy są bardzo „gościnni” dla piłkarzy z zagranicy. Przyjeżdża obojętnie jaki obcokrajowiec i już jest uważany za lepszego, niż zawodnik z Polski. Szok! No, ale co ja mam zrobić? Sam polskiego futbolu nie zmienię, ale na pewno, to w ten sposób wyglądać nie powinno.

Słyszałem, że dowiedziałeś się o tym w dość ciekawych okolicznościach.
– No tak. Z internetu! Chcę w tym miejscu bardzo serdecznie podziękować portalowi 90minut.pl, który podał tę informację. Gdyby nie oni, to pewnie do dziś nie wiedziałbym o tym fakcie. Nikt nie podał mi tej informacji do wiadomości. Ani trener, ani drugi trener, ani nikt z działaczy. Po jednym z treningów, jeden z kolegów z szatni odpalił internet i zapytał się mnie, czy wiem coś na ten temat, pokazując mi tę informację. Zrobiłem wielkie oczy.

Rozmawiałeś już z kimś na ten temat?
– Z nikim! Do tej pory nikt do mnie nie przyszedł, aby mi o tym powiedzieć. Nie jest to zbyt przyjemna sytuacja, kiedy o takich rzeczach dowiadujesz się z internetu. Wydaje mi się, że kulturalnie i profesjonalnie byłoby gdyby ktoś do mnie przyszedł w tej sprawie i porozmawiać. A tak? Strasznie głupia sytuacja.

Zwłaszcza, że nadal reprezentujesz barwy Górnika…
– Dokładnie. Cały czas trenuję z pierwszym zespołem. Z tego co przekazał mi menedżer, który rozmawiał z właścicielami klubu, podobno w każdej chwili znowu mogę być zgłoszony do rozgrywek, ale szczerze powiedziawszy nie wiem ile w tym prawdy. Ostatnio wystąpiłem w sparingu, gdzie grałem z piłkarzami, którzy znaleźli się w kadrze na mecz z Koroną, a którzy w nim nie wystąpili, lub zagrali końcówkę. Cały czas jestem piłkarzem Górnika. Kontrakt mam ważny do czerwca i będę starał się go wypełnić do końca.

Źródło: ekstraklasa.net
Foto: Kamil Dołęga/Roosevelta81.pl