
Tomasz Loska jest jedynym piłkarzem w obecnej kadrze Górnika zabrze, który ma na koncie występy w Rakowie Częstochowa. O kulisach swojej przeprowadzki na Limanowskiego, tym co zaskoczyło go w klubie spod Jasnej Góry i ówczesnych realiach panujących w częstochowskim klubie bramkarz Trójkolorowych opowiada w rozmowie z serwisem Roosevelta81.pl.
W Rakowie występowałeś przez pół roku, a Twoje wypożyczenie do Częstochowy zbiegło się z początkiem pracy w klubie Marka Papszuna.
- Tak, to było pierwsze pół roku pracy trenera w Częstochowie. Trener Papszun przychodził do Rakowa sezon wcześniej na wiosnę, a kiedy ja dołączyłem, rozpoczynał swój pierwszy pełny sezon.
Jak wspominasz okres gry pod Jasną Górą?
- Na pewno dobrze to wspominam. Idąc do Rakowa na wypożyczenie z Górnika Zabrze, schodziłem do drugiej ligi i spodziewałem się, że to będzie duży przeskok organizacyjny. Brałem też pod uwagę to, że profesjonalizm będzie na nieco innym poziomie niż w Zabrzu. Tym co tam zastałem byłem mile zaskoczony. Wszystko było bardzo dobrze poukładane, organizacyjnie dobrze to wyglądało. Było widać, że ten klub ma duże ambicje, a ludzie, którzy Rakowem zarządzają, w pełni się temu oddają. Dało się odczuć, że ten klub to nie jest w ich rękach jakaś tam zabawka, tylko interesuje ich konkretny wynik. Wrażenia z Częstochowy były bardzo pozytywne.
Już wtedy było czuć, że za niespełna dziesięć lat Raków będzie aspirować do tego, żeby być czołowym polskim klubem i zostanie mistrzem Polski?
- Nie no, ciężko by było sobie coś takiego wyobrazić. To wyglądało tak, jakbyś teraz poszedł do jakiejś drużyny drugiej ligi - nie wiem Unii Skierniewice - i powiedział głośno, że w ciągu dziesięciu lat ten klub będzie walczył o europejskie puchary i zdobędzie mistrzostwo Polski. Wątpię, że ktokolwiek wziąłby to na poważnie. Podobnie było w Częstochowie. Wiadomo, nieco inna historia ale nie, nie było tego czuć. Było widać, że są duże ambicje, ale nie spodziewałem się, że aż tak daleko to pójdzie.
Rakowem już wtedy zarządzał Michał Świerczewski, który ambicje miał wielkie.
- Dokładnie tak. Ja miałem wtedy 19-20 lat i byłem młodym chłopakiem. W Częstochowie imponowało mi już to, jak prezes Świerczewski weryfikował ludzi, których zatrudniał w klubie. Pamiętam, że nawet jak już nie byłem piłkarzem Rakowa, to dalej gdzieś odbierałem telefony, z pytaniami o ludzi, których mogłem znać w środowisku, z którymi miałem przyjemność pracować, a byli rozważani pod kątem angażu w Rakowie właśnie. I wiem, że te telefony nie były tylko do mnie, ale też do innych, więc oni na każdym etapie bardzo chcieli dobrze zweryfikować ludzi, z którymi pracują. Chcieli wiedzieć, czy czego się mogą spodziewać po danym człowieku. To było naprawdę imponujące, w jaki sposób oni robili ten research.
Na wypożyczenie do Medalików poszedłeś, żeby złapać rytm meczowy i w przyszłości móc walczyć o miejsce w pierwszym zespole Górnika. I z miejsca stałeś się czołowym bramkarzem II ligi...
- Poszedłem tam na roczne wypożyczenie, ostatecznie skończyło się na półrocznym. I stało się tak, że w Rakowie przez ten czas nie przegrałem bodajże żadnego meczu. Wszystkie, które grałem, to były albo zwycięstwa, albo remisy. Miałem najwięcej czystych kont w lidze, najmniej puszczonych bramek. Rozegrałem przez tę rundę wszystkie mecze, także oprócz jednego w Pucharze Polski... To był rzeczywiście dobry czas na rozwój, bo też trafiłem w dobre miejsce.
Trafiłeś do Rakowa nieprzypadkowo. Działacze klubu z Częstochowy za punkt honoru postawili sobie, żeby Tomasza Loskę na Limanowskiego ściągnąć...
- To fakt. Determinacja Rakowa, który bardzo chciał mnie mieć u siebie, to na pewno w tamtym czasie dla mnie coś wielkiego. Czołowy klub z drugiej ligi tak o mnie zabiegał... Pierwszy kontakt był dziwo po meczu, gdy grałem - też na wypożyczeniu w drugiej lidze - w Wiślanie Góra. Graliśmy z Rakowem dwa mecze i dwa razy przegraliśmy, najpierw u siebie 0:2, potem w rewanżu w Częstochowie 0:6. I po tym drugim meczu był właśnie pierwszy kontakt ze strony Rakowa. Przecież puściłem sześć bramek... Nie wiem, najwidoczniej widzieli coś we mnie, ale na pewno to było to coś niespotykanego, że po takim blamażu inny klub wyraża zainteresowanie i tak im się moja gra podobała.
W Częstochowie miałeś spędzić rok, spędziłeś jedną rundę. Górnik zadecydował o skróceniu Twojego wypożyczenia.
- Tak było. Bardzo się przez ten czas rozwinąłem. Był tam trener bramkarzy, który na tamtym etapie kariery był dla mnie takim dobrym wychowawcą. Miał też dobry warsztat, który bardzo mocno rozwijał nas pod względem sportowym. Oczywiście regularna gra też była bardzo ważna i ona dawała największy rozwój.
Wróciłeś do Zabrza i z miejsca wskoczyłeś do bramki walczącego o powrót do elity Górnika.
- Do Górnika wróciłem - szczerze mówiąc - jako czwarty bramkarz i na początku zastanawiałem się dlaczego oni mnie ściągają i nie pozwolą mi dokończyć tego wypożyczenia. A historia potoczyła się tak, że w zimowym okresie przygotowawczym Mateusz Kuchta i Wojtek Pawłowski rozwalili kolano, także Grzesiu Kasprzik miał swoje problemy. Nadarzyła się okazja do tego, żeby zacząć grać i po prostu grałem. Można powiedzieć, że wypożyczenie do Rakowa było bramą do dalszej kariery.
Raków w tym sezonie awansował do I ligi, Górnik wrócił do Ekstraklasy. W obu do tych awansów dołożyłeś ważną cegiełkę.
- W jednym i w drugim klubie zagrałem wszystkie mecze, które mogłem zagrać tak naprawdę od deski do deski.
Były dwa awanse, były też dwie premie. Wyższa była z Rakowa czy z Górnika?
- (śmiech) Z Górnika, bo jednak awansowaliśmy do Ekstraklasy i to zrobiło swoje.
W niedzielę Raków zagości przy Roosevelta. Górnik jest dziś w dołku i już od pięciu spotkań czekacie na zwycięstwo w PKO BP Ekstraklasie. Jakie nastroje są w szatni przed tym meczem?
- Jest duża determinacja i duża wiara w to przełamanie. Przyzwyczailiśmy się jesienią do nieco innych okoliczności i też chcielibyśmy wygrać, chcielibyśmy zgarnąć całą pulę. To na pewno będzie ważny mecz, tym bardziej, że gramy u siebie. Widzę w szatni, że naprawdę każdy mocno chce, by tę passę przerwać. Nie boimy się Rakowa i mamy swój plan na ten mecz. Myślę, że będzie dobrze.
Rozmawiał: eMZet
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl






