Górnik Zabrze w szlagierze PKO BP Ekstraklasy pokonał Wisłę Kraków 2:1. Drugą bramkę dla wicemistrza Polski zdobył w tym meczu pięknym strzałem z rzutu wolnego Maksym Chłań. Czy ukraiński skrzydłowy pozazdrościł w tej sytuacji bramki strzelonej Białej Gwieździe trenerowi Michalowi Gasparikowi?
30 kwietnia 2011 roku Górnik mierzył się z Wisłą Kraków przy Reymonta. W początkowych fragmentach spotkania utrzymywał się remis, aż przyszła 24. minuta, kiedy zagrana z prawego skrzydła piłka trafiła do ustawionego z lewej strony pola karnego Michala Gasparika. Ówczesny skrzydłowy Trójkolorowych spokojnie przyjął futbolówkę dogrywaną z prawego skrzydła przez Michała Bembena, wykorzystał wielbłąd krakowskiej defensywy i mierzonym strzałem prawą nogą umieścił ją tuż przy słupku w bramce Sergeia Pareiko.
- No, dałem tę bramkę prawą nogą - przyznaje z uśmiechem trener Gasparik. - Ja dużo tych bramek tutaj w Ekstraklasie nie strzeliłem. Powiedziałem po meczu Maksowi, że to przypadek, że mu wpadło - dodaje rozbawiony szkoleniowiec Trójkolorowych.
Chłań w niedzielnym szlagierowym starciu z Wisłą Kraków również zdobył piękną bramkę. Podszedł do rzutu wolnego, niemal z linii pola karnego i świetnie przymierzył przy murze, totalnie zaskakując Marcela Łubika. - Jestem szczęśliwy, że ta bramka padła i dała nam zwycięstwo. Nie miałem na boisku zbyt dużo czasu, żeby tę sytuację rozpamiętywać, bo zaraz potem była czerwona kartka, graliśmy w osłabieniu i trzeba było się skupić na defensywie. Te pół godziny było bardzo trudne, ale udało nam się dowieźć trzy punkty i to wielki powód do szczęścia dla mnie i całej drużyny - mówi 24-latek.
Trener Górnika przyznaje, że przed meczem z Białą Gwiazdą stałe fragmenty były jednym z elementów piątkowego treningu. - Ktoś mógłby powiedzieć, że to może przypadek, ale powiem, że to tak na pewno nie było, bo trenuje to bardzo sumiennie. Mieliśmy trening stałych fragmentów dwa dni temu. Chłopaki mieli ustawiony mur. Federico jest u nas od niedawna i na początku też nie wiedziałem, że ma tak mocne stałe fragmenty gry. Ale na razie widać, że i z rzutu rożnego jest bardzo, bardzo groźny i ma dobrze ułożoną nogę. To samo Kacper w pierwszej połowie, o tym też wiemy. Z kolei Maksiu to trochę niespodzianka - nie ukrywa 44-latek.
Słowak docenia nie tylko świetne uderzenie Chłania, ale też pracę, jaką w polu karnym wykonali koledzy Ukraińca z Górnika. - Super robotę zrobili tam też te chłopaki, które stały we trójkę obok tego muru, a Paulo Bernardo właściwie jako ostatni zasłaniał Marcelowi Łubikowi. I dlatego potem padła z tego ładna bramka - kiwa głową z uznaniem trener 14-krotnych mistrzów Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl






