
Oleksandr Szeweluchin w barwach Górnika Zabrze rozegrał 104 mecze na boiskach Ekstraklasy. Pierwsze kroki w przygodzie z trenerką Ukrainiec stawiał jednak w Lechii Gdańsk, gdzie był członkiem sztabu Johna Carvera. Przed dwumeczem Trójkolorowych w Trójmieście 43-latek ocenił w rozmowie z serwisem Roosevelta81.pl szanse drużyny Michala Gasparika na sukces.
Postawisz diagnozę co się wydarzyło z Górnikiem w Radomiu? Jasne było, że forma nieco zniżkuje, ale takiego pogromu chyba nikt się nie spodziewał.
– Też odniosłem wrażenie, że Górnik jest w nieco słabszej formie. Radomiak – wręcz przeciwnie – z przyjściem Goncalo Feio odzyskał wiarę we własne możliwości, widać w ich grze pomysł i z chęć, by go zrealizować na boisku. Górnik trafił na zespół, który też potrafi grać dobrze w piłkę. Mają dobrych zawodników pod względem technicznym. Trener Feio wykonał w te kilka tygodni kawał dobrej roboty. Można powiedzieć, że w meczu z Górnikiem efekty tej pracy zobaczyliśmy w pełni. Oczywiście, w grze samego Górnika nie zabrakło błędów indywidualnych i to też rzutowało na wynik.
Górnik Zabrze – jako lider PKO BP Ekstraklasy – jest dziś drużyną, na mecze z którą rywale dodatkowo się motywują.
– Na pewno tak jest. Nie jest łatwo bronić się na fotela lidera przez długi czas, a Górnik przecież jest już pierwszy od dobrych kilku miesięcy, z jedną krótką przerwą. Dodatkową trudność stanowi to, że Górnikowi udało się „przejechać” tę jednym składem, uzupełnianym przez rezerwowych. W sumie może 14-15 zawodnikami. Trenerowi Gasparikowi się to udało, osiągnął bardzo dobry wynik. Zawsze przydarzają się gdzieś jakieś spadki formy czy wpadki na boisku. To się wydarzyło na Radomiu. A teraz łatwiej nie będzie, bo przed drużyną dwa ciężkie mecze w Gdańsku.
W końcówce rundy jesiennej Górnika dopadł mały dołek formy. Nie udało się wygrać trzech meczów z rzędu. Mecze z Lechią mogą być kluczowe dla tego, jak ta runda będzie w oczach kibiców i ekspertów postrzegana.
– Mam podobne spostrzeżenia i obawiam się, że ta seria meczów bez zwycięstwa może się przedłużyć. Górnik czeka pucharowy mecz w Gdańsku z Lechią i potem ligowy mecz z tym samym rywalem. Lechia jest rozpędzona, gra bardzo dobrze, złapała wiatr w żagle. Górnika czeka naprawdę ciężki egzamin. Mam nadzieję, że drużyna się pozbiera. Kluczowe jest to, żeby wszyscy zawodnicy byli zdrowi i do dyspozycji trenera.
Twoim zdaniem Lechia jest faworytem zbliżającego się dwumeczu?
– Moim zdaniem tak. Jeżeli spojrzymy przez pryzmat ostatnich spotkań i to jak Lechia gra, na pewno Górnika czeka bardzo trudne wyzwanie. Lechia jest naprawdę w dobrej dyspozycji, przed tygodniem pechowo zremisowała w Warszawie, praktycznie cały mecz dyktując Legii warunki na boisku. Trzy punkty przy Łazienkowskiej były naprawdę blisko, byłem bardzo rozczarowany. To jednak był kolejny dobry występ, bo wcześniej Lechia już notowała zwyżkę formy w meczu z Widzewem. W sobotę wygrali pewnie z Termaliką i na pewno będzie chciała ten rok zakończyć dwoma dobrymi występami u siebie w Gdańsku. Motywacji na pewno nie zabraknie, bo – jak wspomniałeś – przyjeżdża lider, a na lidera zawsze motywujesz się podwójnie, żeby się postawić i wygrać.
Wtorkowy mecz 1/8 finału STS Pucharu Polski Twoim zdaniem będzie miał dla Lechii rangę tę samą co mecz ligowy? Czy też sztab szkoleniowy gdańszczan podejdzie do niego jako do próby generalnej przed rywalizacją o punkty w piątek?
– Lechia nie ma zbyt szerokiej kadry, żeby rotować na dwie jedenastki. Podobnie zresztą jak Górnik. Myślę, że trener Gasparik też podejdzie do tego meczu poważnie i wystawi optymalną jedenastkę. Każda z drużyn będzie chciała przejść do kolejnej rundy. Lechia na pewno nie będzie kalkulować, bo gra u siebie. Ma na miejscu odnowę biologiczną, od środy będą się regenerować i przygotowywać do meczu w lidze. Górnik też zostanie po pucharowym meczu w Trójmieście, bo pewnie gdzieś w tych okolicach będą mieli swój ośrodek. To też ważne, bo nie będą musieli po kilka razy jeździć te kilkaset kilometrów. Powinni być dzięki temu dobrze przygotowani, wypoczęci. Na pewno jakieś roszady w składach obu drużyn będą, będę zaskoczony jeśli któryś z trenerów zaryzykuje i będzie grał mecz pucharowy tą samą jedenastką co mecz ligowy. Oczywiście, jakiś procent trzeba na taką ewentualność zostawić, ale stawiam, że roszady w składach minimalne, ale na pewno będą.
Nie spodziewasz się zatem, że Lechia mecz pucharowy potraktuje ulgowo?
– Każdy chce wygrać ten puchar. Powalczyć o podium w lidze, to dłuższy dystans i chyba Górnik jest bliżej by się włączyć do tej rywalizacji. Lechia na pewno w lidze myśli przede wszystkim o spokojnym utrzymaniu, dlatego stawiam na to, że w rywalizacji o Puchar Polski na pewno będą chcieli się sprężyć. Nie oznacza to, że Lechia odpuści mecz ligowy. W lidze ta drużyna gra o życie, ale z tego co wiem, w Gdańsku na walkę o puchar mocno się nastawiają.
Trener Michal Gasparik uchodzi za fachowca w walce o krajowy puchar. Na Słowacji sięgał po niego trzy razy w ciągu ostatnich czterech lat.
– Na pewno Górnik tego meczu nie odpuści, ale uważam, że miejsce w lidze może trochę uśpić zespół z Zabrza. W głowach piłkarzy może pojawić się myślenie: „Jak przegramy w Pucharze to nic się nie stanie, bo mamy jeszcze ligę”. Z drugiej strony Lechia w lidze walczy o życie. Jeśli wygra w meczu pucharowym, a przegra w lidze nie poprawi swojej sytuacji w tabeli. Awans do europejskich pucharów i spadek, to nigdy nie jest dobry scenariusz. Nawet od strony finansowej ciężko znaleźć plusy takiego scenariusza. Dlatego sam jestem ciekaw jak się to na boisku ułoży.
Gdzie widzisz największą siłę Lechii Gdańsk? Umiejętności indywidualne czy kolektyw?
– Na pewno wszystkiego po trochu. Lechia ma zawodników, którzy potrafią w pojedynkę przesądzić o losach spotkania. Mam tu na myśli zwłaszcza ofensywę, gdzie występuje Bobcek czy Mena. Dobrze prezentuje się też środek pola, gdzie fajnie zazębia się współpraca Żhelizko z Kapiciem. W obronie coraz lepiej rozumieją się Rodin z Dyachukiem. Z przodu aktywni są też Sezonienko i Neugebauer, wyzdrowiał Tsarenko i może stanowić wzmocnienie wchodząc z ławki. Podobnie jak Viunnik. Na pewno trzeba szczególną uwagę zwrócić na boki Lechii, bo one też są bardzo silne i potrafią kreować sytuacje bramkowe. Lechia ma naprawdę dużo jakości z przodu kolektywnie, jak i pod względem indywidualności.
Wielu ekspertów uważa, że wyłączając z gry Tomasa Bobcka i Camilo Menę pozbawia się ofensywę Lechii kluczowych argumentów.
– To są bardzo są ważni zawodnicy, od których dyspozycji zależy forma zespołu. Żeby zneutralizować potencjał ofensywny Lechii trzeba zagrać konsekwentnie taktycznie, z dużą dyscypliną w obronie. Z przodu trzeba łapać swoje okazje i korzystać z każdej okazji do kontrataku. Można też spróbować narzucić Lechii swoje warunki, ale trzeba cały czas pamiętać o ich sile w ofensywie. Bo oni także z kontry są bardzo groźni i nie potrzebują wiele, by strzelić bramkę.
A jakie są słabsze strony Lechii, które Górnik powinien wykorzystać?
– Na pewno gra w obronie, ale to samo mogę powiedzieć o Górniku. To są dwa zespoły, które lubią i potrafią kreować grę, naciskać przeciwnika, utrzymywać się przy piłce na połowie rywala. Oba zespoły mają swoje problemy w obronie i przy swojej grze do przodu muszą na to zwracać uwagę, by nie nadziać się na kontrę rywala.
W letnim oknie transferowym Gdańsk na Zabrze zamienił Maksym Chłań, który był w Lechii jednym z motorów napędowych gry ofensywnej. Jak oceniasz jego pierwsze miesiące przy Roosevelta?
– Pracowałem z Maksem w Lechii i to co zawsze go cechowało, to bardzo dobra praca, zwłaszcza dla drużyny. Dlatego też kibice w Gdańsku go szanowali. Po transferze do Górnika na początku musiał dojść do formy, wywalczyć miejsce w składzie. Swoją postawą na treningach zyskał uznanie w oczach trenera i także w Zabrzu zaczął prezentować się z dobrej strony. Strzela, asystuje, wnosi wartość dodaną do gry drużyny. Na pewno ma jeszcze rezerwy i cały czas musi pracować nad tym, by być lepszy. Dużo do zrobienia ma zwłaszcza pod kątem wykończenia sytuacji, bo takie piłki jak chociażby ta w meczu z Wisłą Płock powinny być przynajmniej posłane w światło bramki. Kiedy gra defensywy jest zorganizowana Maks ma problemy, jak chyba każdy zawodnik ofensywny.
Mecz w Gdańsku będzie miał dla niego szczególny wymiar…
– To na pewno. Ja w wypadku Maksa obawiam się czegoś innego. W meczu z Lechią zderzy się z presją trybun. To, że kibice w Gdańsku go kochali, kiedy grał w ich klubie to jedno. Dziś gra w Górniku, mogą pojawić się gwizdy i jakieś inne nieprzychylne reakcje. Niestety takie życie jest piłkarza. Dzisiaj cię noszą na rękach, a jutro mogą na ciebie gwizdać. Wiem, że Maksym odszedł z Lechii, żeby się rozwijać. Wraca do Gdańska jako zawodnik lidera, a im wyżej się wejdziesz tym bardziej boli upadek.
Sądzisz, że reakcja trybun może w wypadku Maksyma rzutować na jego postawę na boisku?
– Maks jest bardzo ambitnym, młodym zawodnikiem. Lubi, kiedy coś iskrzy, kiedy jest jakaś zadyma, kiedy może coś podpalić. Chociaż prywatnie jest bardzo spokojny, to na boisku to zupełnie inny człowiek. Taka otoczka popycha go do rywalizacji, motywuje do jeszcze lepszej gry. Myślę, że tutaj kluczowe będzie to, żeby nie przesadzić. Żeby skupić się na boisku, a nie tym co krzyczą czy jak reagują trybuny.
Jaki scenariusz kreślisz przed wtorkowym meczem w Gdańsku? Rozstrzygnięcie zapadnie w regulaminowym czasie, w dogrywce czy rzutach karnych? I kto wygra?
– (śmiech) Nie czuję się dobrze w prognozowaniu i to ostatnia rzecz, w którą chciałbym się bawić. Mam oczywiście swoje przemyślenia odnośnie tego spotkania i nimi mogę się podzielić. Dla mnie w obu meczach faworytem będzie Lechia. Jeśli Górnikowi uda się wygrać któreś z tych spotkań, to będzie duży sukces tej drużyny. Lechia u siebie jest naprawdę bardzo groźna i ciężko zneutralizować jej atuty. Do tego pomogą im kibice, którzy potrafią zrobić naprawdę dobrą atmosferę i ponieść drużynę. Górnik nie może sobie pozwolić, by powtórzyć błędy z Lubina czy Radomia i źle wejść w mecz. Jeśli tak się stanie, to Lechia po prostu się napędzi i może być powtórka wyniku z Radomiakiem. Myślę, że trenerzy i zawodnicy Górnika mają tego świadomość i zrobią wszystko, by tego uniknąć.
Lechia zaatakuje od początku czy będzie czekać na błędy Górnika?
– Lechia będzie cisnąć, kreować sytuacje. Górnik musi wytrwać, wyczekać i pokazać, że potrafi grać z zespołami, które grają w ofensywie na podobnym do Górnika poziomie. Jeśli miałbym stawiać, to postawiłbym na Lechię, bo gra u siebie i jest naprawdę mocna w ofensywie. Jeśli jednak Górnik zagra na swoim poziomie, to nie jest skazany na pożarcie. W Zabrzu pokazali już, że potrafią wyciągać wnioski i przygotować się pod danego rywala. Dlatego zwycięstwo Górnika także nie będzie dla mnie niespodzianką. Górnik ma w tym meczu sporo do udowodnienia. Muszą swoją dobrą grą pokazać, że nie są liderem z przypadku.
Ty w dalszym ciągu mieszkasz w Zabrzu, blisko stadionu. Udało Ci się znaleźć na Śląsku pracę?
– Cały czas się rozglądam. Nie jest łatwo, ale jeśli ktoś szukałby trenera z doświadczeniem w Ekstraklasie jako zawodnik i członek sztabu szkoleniowego, to jestem do dyspozycji.
Rozmawiał: eMZet
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl
Lechia odpuści puchar a Górnik mecz ligowy i wszyscy zadowoleni