Mateusz Stolarski: Murawa obecnie jest najsłabsza, od kiedy pracuję w Lublinie

6
1903

Podział punktów w meczu w Lublinie nie był wymarzonym wynikiem dla żadnej z drużyn. Po zakończonym bezbramkowym remisem spotkaniu z Górnikiem Zabrze trener Motoru Mateusz Stolarski był zadowolony z końcowego rezultatu. 

- Ogólnie remis jest wynikiem sprawiedliwym, obie drużyny miały po jednej dużej szansie. My mieliśmy piłkę meczową w momencie, kiedy Thomas Santos po dośrodkowaniu bardzo dobrze znalazł się w polu karnym i mógł domknąć sytuację w dobrej pozycji do strzelenia bramki. Taka najgroźniejsza akcja Górnika to był ten niesygnalizowany strzał Erika Janży, gdzie interweniował Iwan [Brkić, bramkarz Motoru - przyp. red.] - ocenia trener drużyny z Lublina.

Szkoleniowiec Motoru nie ukrywał, że Górnik postawił jego drużynie ciężkie warunki. - Chcieliśmy zagrać ten mecz na własnych zasadach. Górnik zaskoczył nas trochę taką grą bardzo dużej kompaktowości obrony. To był chyba nasz pierwszy mecz, w którym drużyna nie pressowała nas przy otwarciach gry, tylko czekała na swojej połowie. W momencie, kiedy dostawaliśmy się przed linię obrony Górnika, być może powinniśmy więcej razy wejść w pole karne i z tego posiadania piłki zrobić coś więcej - analizuje opiekun drużyny ze stolicy Lubelszczyzny.

- Górnik zagrał inaczej niż zwykle. Zagrał tak, jakbyśmy my byli drużyną w europejskich pucharach, a oni szukaliby punktów w lidze, co nie znaczy, że to jest jakaś ujma - w żadnym wypadku. Po prostu trener zaplanował taki plan i ja ten plan szanuję, natomiast był to inny Górnik niż dotychczas - przyznaje Stolarczyk.

Sporo dyskusji po zakończeniu spotkania wywołał stan płyty boiska na Arena Lublin. Boisko było nierówne, mocno posypane piaskiem. Swoją dezaprobatę zgłaszali piłkarze z Zabrza, ale podzielał ją też trener Lublinian. - Wszyscy widzieliśmy murawę. Jest bardzo słaba, najsłabsza od momentu kiedy jestem trenerem Motoru, ale nie mam do nikogo pretensji. Graliśmy pierwszy mecz przy minus 15 stopni, kolejny był przy minus 1, nie mamy dodatkowego naświetlenia murawy, a trawa też nie była dawno wymieniana. Nie jestem ekspertem, natomiast to, co się stało na początku rundy, kiedy musieliśmy grać w ekstremalnych warunkach, spowodowało, że ta trawa wygląda jak wygląda - wyjaśnia 33-latek.

- Liczba stworzonych sytuacji pokazuje, że mogliśmy coś zrobić lepiej. Ogólnie nie jesteśmy szczęśliwi z jednego punktu, ale go szanujemy. Trzy ostatnie mecze, siedem punktów, dwa czyste konta pod rząd - to też jest taki mały plusik po naszej stronie - puentuje szkoleniowiec Motoru. 

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

6 komentarzy
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Eh te murawy….zawsze paniom….piłkarzom przeszkadzają.

To już chyba 3 absurdalny artykuł mający bronić słaba postawę naszej drużyny i kiepską taktykę ultra defensywną naszego SŁOWACKIEGO Mourinho.

Nie dziwne, że frekwencja kuleje. Ludzie chcą oglądać piłkę nożną, akcje, gole. A nie te podania w poprzek i potykanie się o własne nogi.

Daleki jestem od usprawiedliwiania piłkarzy za to, co pokazali w Lublinie, ale to nie jest „artykuł”, tylko wywiad z trenerem Motoru. Powiedział to, co powiedział. Nie sądzę, by chciał w te sposób usprawiedliwiać piłkarzy Górnika.

Ok. To zobacz prosze poprzednie artykuly. Przekaz w tym i poprzednim news jest jeden: winna murawa🤔.

Opinie miec każdy ma prawo. Ja np za swoje opinie jestem wyzywany od debilow i kretynow ( bez reakcji adminow na ten stan rzeczy, dziwne). Ale nie o tym. Powtorze moze jeszcze raz: chodzi o przekaz, że murawa byla beee i przez to Gornik zagrał kupe. I gdyby byla bardziej zielona to byłby pogrom. Czytajac ten i poprzednie artykuly takie odnioslem wrazenie. I pewnie nie tylko ja.

Powiem szczerze, po tych przegranych w ostatnim czasie meczach w których traciliśmy bramki w ostatnich minutach i innych dziwnych okolicznościach, całe szczęście, że Motor zmarnował tą swoją nawet nie setkę, ale dwusetkę w polu karnym, bo by się zapewne znowu skończyło na 1-0