kesera  -  29 października 2021 15:39
0
27
27 lis 2021 - 12:30 PKO Ekstraklasa 2021-2022 | Kolejka 16
| Do przerwy: 1-2
Koniec meczu
Bramki
10'
10'
Bramka
43'
43'
Bramka
Zmiany
61'
72'
72'
87'
Kartki
9'
9'
Żółta kartka
13'
13'
Żółta kartka
90'
90'
Żółta kartka
Statystyki meczowe
Strzały
6
18
Strzały celne
2
8
Faule
9
20
Rzuty rożne
2
8
Spalone
0
2
Posiadanie piłki
51
49
Żółte kartki
1
3
Sprawozdanie

W meczu 16. kolejki Górnik Zabrze pokonał swojego imiennika z Łęcznej 2:1. Tym samym „Trójkolorowi”, po ubiegłotygodniowym zwycięstwie z Legią, poszli za ciosem. Ozdobą spotkania był z pewnością gol Lukasa Podolskiego, drugą bramkę dołożył Robert Dadok. Dla gospodarzy trafił Janusz Gol.

Jednej zmiany w wyjściowej jedenastce dokonał Jan Urban. Do pierwszego składu powrócił Krzysztof Kubica, który zastąpił Dariusza Stalmacha. Na ławce, obok najmłodszego debiutanta w historii Górnika znalazł się m.in, Jean Mvondo. W meczowej kadrze tym razem zabrakło miejsca dla Davida Toshevskiego.

Świetnym widowiskiem uraczyli nas w pierwszej połowie piłkarze Górnika Zabrze. Przez 45 minut stworzyli sobie tyle sytuacji, że można byłoby nimi obdzielić kilka spotkań. I pomimo tego, iż to gospodarze objęli prowadzenie, to wynik 1:2 był dla nich najmniejszym wymiarem kary, ale po kolei. W 4 min. goście dwukrotnie mogli otworzyć wynik. Najpierw Robert Dadok zszedł z akcją do środka i uderzył błyskawicznie po długim słupku Gostomskiego. Golkiper beniaminka zdołał sparować ten strzał na róg. Po chwili Alasana Manneh obsłużył dokładnym dośrodkowaniem Krzysztofa Kubicę i tylko kapitalna interwencja Gostomskiego, który przeniósł futbolówkę nad poprzeczką, uratowała jego zespół przed utrata gola. Łęcznianie odpowiedzieli raz, ale bardzo skutecznie. Po wrzutce w pole karne z rzutu wolnego, Midzierski wygrał powietrzny pojedynek z Przemysławem Wiśniewskim, a piłka trafiła pod nogi Gola. Pomocnik gospodarzy nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. Trafienie to nie podcięło skrzydeł Górnikom z Zabrza, wręcz przeciwnie. W 12 min. na tablicy wyników widniał już remis, po pięknym strzale w okienko Lukasa Podolskiego. Mistrz Świata przymierzył z lewej nogi w samo okienko i nie było co zbierać.

Nie minęło 120 sekund, a przed szansą stanał Jesus Jimenez. Hiszpan uciekł obrońcy oddając mocny strzał, piłka leciała wprost w Gostomskiego, co ułatwiło interwencję Gostomskiemu. Bramkarzowi miejscowych szczęście dopisało po główce Kubicy, kiedy piłka ostemplowała poprzeczkę. Wreszcie i Górnik Łęczna odgryzł się swojemu imiennikowi. Krykun wygrał walkę o pozycję z Rafałem Janickim, dzięki czemu miał szansę na oddanie strzału, uczynił to zbyt lekko i Grzegorz Sandomierski spokojnie sobie poradził. W 29 min. Podolski dorzucił na 5 metr, gdzie do piłki doskoczył… nie kto inny jak Kubica. Do skutecznego wykończenia tej akcji znów zabrakło niewiele, po prostu piłka leciała nieco za wysoko i pomocnik zabrzan nie miał szans, by dobrze złożyć się do strzału. Następną akcję rozpoczął Wiśniewski przechwytując na połowie rywali futbolówkę, ta trafiła do Podolskiego, a za chwilę miał ją pod nogami Jimenez. Jesus posłał piłkę obok bramki gospodarzy. Górnik Zabrze się nie zatrzymywał, dobry moment miał też Bartosz Nowak, „zamieszany” w kolejne sytuacje. Pierwsza świetna okazja i tak nie miała prawa być skutecznie zakończona, ponieważ, cała akcja była spalona. Potem Nowak dorzucał w pole bramkowe, a z końcowej linii Kubica zgrywał futbolówkę, nie było nikogo kto zamknąłby tę sytuację. Jeszcze raz był piłkarz Stali Mielec miał okazję na pokonanie Gostomskiego, gdy ograł łatwo defensorów gospodarzy, znów bramkarz Górnika Łęczna uchronił swój zespół. Końcówka tej części należała do Dadoka. Wahadłowy zabrzan przedarł się pod pole karne gospodarzy, tam, okazję do strzału z pierwszej piłki miał Kubica, futbolówka o centymetry minęła słupek. Wreszcie w ostatniej minucie „Trójkolorowi” dopięli swego. Bartosz Nowak ponownie poradził sobie z obrońcami i dograł spod końcowej linii wzdłuż bramki, tam znalazł się Dadok umieszczając piłkę w siatce.

Druga odsłona przez długie fragmenty diametralnie inna. Zabrzanie nie szarżowali już tak, jak przed przerwą. Miejscowi z kolei nie mieli za bardzo argumentów, żeby dobrać się do przeciwników. A jeśli już udało się coś skonstruować, to czujny był Sandomierski, jak choćby na kwadrans przed końcem, gdy przytomnym wyjściem uprzedził Śpiączkę. „Trójkolorowi” najbliżej podwyższenia rezultatu był wprowadzony wcześniej Dariusz Stalmach. 15-latek wślizgiem starał się wepchnąć piłkę do bramki gospodarzy po podaniu Erika Janży. Okazję do zamknięcia meczu miał w doliczonym czasie Piotr Krawczyk, ale znów Gostomski stanął na wysokości zadania. Za moment zabrzmiał ostatni gwizdek i mogliśmy się cieszyć z wyjazdowej wygranej.

Po tym spotkaniu podopieczni Jana Urbana mają 21 punktów. A już w najbliższy wtorek czekają nas emocje związane z rozgrywkami Pucharu Polski, czyli pojedynek z Piastem w Gliwicach. 

Górnik Łęczna – Górnik Zabrze 1:2 (1:2)

1:0 – Gol, 8′
1:1 – Podolski, 12′
1:2 – Dadok, 45′

Górnik Łęczna: Gostomski – Leandro, Pajnowski (69′ Śpiączka), Midzierski, Szcześniak, Gol (83′ Kalinkowski), Tymosiak (69′ Gąska), Lokilo, Krykun (63′ Dziwniel), Serrano, Banaszak (63′ Wojciechowski)
Rezerwowi: 
Nowaczek – Kalinkowski, Śpiączka, Golański, Wojciechowski, Dziwniel, Rymaniak, Gąska
Trener: 
Kamil Kiereś

Górnik Zabrze: Sandomierski – Gryszkiewicz, Janicki, Wiśniewski (c), Janża, Manneh (60′ Bainović), Kubica 972′ Stalmach), Dadok, Nowak (72′ Krawczyk), Podolski, Jimenez (86′ Sanogo)
Rezerwowi: Bielica – Stalmach, Cholewiak, Pawłowski, Sanogo, Krawczyk, Bainović, Szymański, Mvondo
Trener: Jan Urban

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź)
Żółte kartki: Nowak, Janicki, Urban (trener – 72′), Podolski – Tymosiak
Widzów: