ŁTS II Łabędy - Górnik II Zabrze 0:9. Wodecki show i POLTENT Puchar Polski w rękach rezerw Trójkolorowych!

0
4011

Druga drużyna Górnika zabrnęła do finału okręgowego Poltent Pucharu Polski, w którym zmierzył się w meczu przyjaźni z gliwickim ŁTSem Łabędy na ulicy Fiołkowej 26.

Na trybunach zjawiła się lokalna grupa kibiców dopingujących obie drużyny - Łabędy, to gliwicki FC i bastion kibiców Trójkolorowych, więc mogliśmy zobaczyć zarówno błękitne barwy ŁTSu jak i wszechobecną "T" na bluzach w młynie. Na stadionie pojawił się także Marcel Łubik, z którym można było zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie na ściance. Kilkudziesięcioosobowy kocioł śpiewał przez pełne 90 minut, zaprezentował także oprawę z flagami w szachownicę, sektorówkę oraz racowisko.

Mecz rozpoczął się mocnym uderzeniem. Już w pierwszej akcji Górnicy objęli prowadzenie. Doskonałą pracą wykazał się m.in. Barczak, który założył skuteczny pressing i podał piłkę do Robuli. Ten doskonale obsłużył dośrodkowaniem Wodeckiego, który z najbliższej odległości umieścił piłkę głową w siatce. Górnicy zaskoczyli totalnie gospodarzy i już w drugiej akcji mogli zadać drugi cios - puszczony wzdłuż linii Nweke wyłożył futbolówkę Tobolikowi na 10 metr, ale jego strzał wybili z linii bramkowej obrońcy. Długo jednak nie trzeba było czekać, bo w piątej minucie "Pszczółka" idealnie dograł na bliższy słupek z rzutu rożnego do Posmyka, który z wysokiego pułapu bezproblemowo wykończył akcję głową nie dając szans Krążyńskiemu.

Cofnięty ŁTS próbował zaskoczyć Górnika z kontry, ale młodzi piłkarze z Zabrza kontrolowali mecz spokojnie rozgrywając piłkę, mocno pressując przeciwnika i stwarzając sobie okazję za okazją. Lewą stroną raz po raz wchodził Nweke, znajdując w polu karnym głównie Tobolika, ale większość strzałów kończyła się interwencjami bramkarza. Tobolikowi może nie udało się wpisać na listę strzelców, ale udało mu się znaleźć Marcina Wodeckiego, który prawie identyczną bramkę, ale tym razem główkując z najbliższej odległości wbiegając z prawego skrzydła.

Pierwszą groźną akcję gospodarze zdołali stworzyć dopiero po kwadransie gry - po faulu na Raczyńskim dośrodkowanie z wolnego wybijał Bedronka a chwilę później rzut rożny został zneutralizowany przez Nweke. Górnik dominował na skrzydłach, gdzie po raz kolejny Tobolik zostawiony bez opieki dojechał z piłką do linii końcowej i perfekcyjnie zagrał do Roguli, który z piątego metra nie dał szans bramkarzowi gospodarzy.

Mecz zdecydowanie stracił na dynamice - goście kontrolowali grę i nie dali dojść do słowa ŁTSowi. W 33 minucie po mocno bitym rzucie wolnym Marcin Wodecki był bliski zaliczenia hattricka. Tuż zza narożnika prawej strony pola karnego "Pszczółce" nie brakowało wiele by znaleźć drogę do siatki. Kibice z Łabęd mogli bardzo żałować, że ich kapitan nie zdołał wykorzystać okazji z kontry - Raczyński pozostawiony bez opieki po daleki wybiciu zalazł się kilka metrów za linią obrony Górnika. Niestety pojedynkował się z bardzo szybkim Tobolikiem, który zdołał na tyle spowolnić szarżującego napastnika, że z akcji nie wyszło zupełnie nic. ŁTS poczynał sobie coraz bardziej odważnie i zdołał oddać celny strzał - Gogolok doszedł do piłki po rzucie rożnym, ale jego główka nie sprawiła żadnego problemu Solikowi. W rewanżu w 40 minucie najpierw Barczak posłał groźne dośrodkowanie, które wylądowało u Posmyka, którego strzał został zablokowany, ale już powtórzone podanie trafiło do czyhającego na dalszym słupku Bedronki, któremu pozostało tylko delikatnie dołożyć głowę żeby zaliczyć piąte trafienie na konto rezerw Górnika.

Trener Seweryn Gancarczyk w przerwie dokonał aż pięciu zmian - wszedł Ogórek, Skiba, Adamski, Szafrański i Hurny w miejsce Bedronki, Barczaka, Tobolika, Świerkota i Kosiby, w zespole gości na murawie zameldowali się Pietrzak i Czauderna.

Pierwszą groźną akcję drugą połowy przeprowadził Górnik za sprawą Nweke, który przebił się pod pole karne i strzałem przy słupku próbował zaskoczyć Krążyńskiego. W 54 minucie goście przeprowadzili koronkową akcję - Pomyk wymienił się krótkimi podaniami z Rogulą i natychmiast wybiegł na pozycję. Piłka powędrowała do niepilnowanego w środku pola Wodeckiego, który obsłużył młodego napastnika zagraniem w uliczkę. Posmyk najpierw wygrał pojedynek biegowy z obrońcą i w sytuacji sam na sam z dużym spokojem umieścił piłkę obok bezradnego bramkarza zespołu z Łabęd.

W 60 minucie doskonałą sytuację zmarnował Rogula, który nastrzelony przez kolegę z zespołu minął się z bramką z najbliższej odległości. Zrewanżował się już w następnej akcji, gdy wrzucił idealnie na woleja Wodeckiemu - jego strzał najpierw doskonale obronił Krążyński, ale piłka znów trafiła do doświadczonego zawodnika Górnika i ten drugiej okazji już nie zmarnował.

Z racji wysokiego wyniku szansę dostali kolejni zawodnicy - Wojtowicz i Posmyk zostali zastąpieni przez Płocicę i Quainoo. Ten pierwszy miał szansę pokonać golkipera Łabęd kiedy wślizgiem próbował wykończyć podanie Roguli, ale został zablokowany. Festiwalu strzeleckiego nie było końca - po przejęciu piłki przez Nweke w pobliżu pola karnego Skiba przyjął futbolówkę i efektownymi nożycami trafił w poprzeczkę. Nic by nie było z tej akcji gdyby nie pechowo interweniujący Czauderna, który wbił sobie bramkę samobójczą. Goście byli bezlitośni i bez skrupułów wykorzystywali błędy obrońców. Tak też było przy dziewiątym trafieniu, kiedy Hurny przerzucił piłkę wzdłuż linii końcowej do Wodeckiego, który znów delikatnym uderzeniem przy słupku nie dał szans na interwencję Krążyńskiemu.

W 78 minucie byliśmy świadkami przepięknej akcji, w której w polu karnym piętkami odgrywali sobie najpierw Wodecki, potem Quainoo, tylko cała ta magia zakończyła się na strzale Roguli, który powędrował wysoko nad poprzeczkę bramki ŁTSu. Chrapkę na gola miał szalejący na skrzydle Nweke, który raz po raz dryblował między kilkoma rywalami i kończył swoje akcje uderzeniami, ale niestety te ani razu nie zagroziły Łabędom.

W końcówce spotkania znów było blisko - sytuację sam na sam wykorzystał Skiba, ale jak się okazało znalazł się na pozycji spalonej. Nie udało się zdobyć wyniku dwucyfrowego, ale Górnik zdecydowanie i niepodważalnie zdominował gospodarzy z Łabęd. Drugi zespół Górnika Zabrze zdobywa okręgowy Puchar Polski! Pierwsza część misji pod tytułem "Puchar Polski znowu będzie nasz" zrealizowana!

ŁTS II Łabędy - Górnik II Zabrze 0:9 (0:5)
0:1 - 2' Wodecki
0:2 - 6' Posmyk
0:3 - 14' Wodecki
0:4 - 21' Rogula
0:5 - 40' Bedronka
0:6 - 54' Posmyk
0:7 - 61' Wodecki
0:8 - 68' Czauderna (sam.)
0:9 - 72' Wodecki

Skład ŁTS II Łabędy: Krążyński, Pająk, Mizera, Gogolok, Pazdej, Nowotarski, Primus, Materla, Góra, Jonik, Raczyński
Ławka: Dudziak, Gilner, Krupa, Czuderna, Ignacek, Bielec, Pietrzak, Sas

Skład Górnika II Zabrze: Solik, Wojtowicz, Nweke, Tobolik, Kosiba, Świerkot, Wodecki, Posmyk, Barczak, Bedronka, Rogula
Ławka: Koryciński, Ogórek, Adamski, Skiba, Płocica, Adamski, Quainoo, Szafrański, Hurny

Żółte kartki: Wojtowicz, Adamski, Czuderna

0 komentarzy