2014/2015
   

Legia Warszawa
liczba na sektorze gości: 620

IMG_2058

Pierwszy wyjazd w sezonie 2014/15 wypadł w nie byle jakie miejsce: nie od dziś wiadomo, że widmo wyjazdu na mecz z warszawską Legia podnosi ciśnienie większości Żaboli. Nie inaczej było i tym razem, mobilizacja w Naszych szeregach wyczuwalna była od dłuższego czasu, a spoglądając na sektor gości mogliśmy zobaczyć jej efekty. 620 – tyle osób spod znaku Torcidy weszło oficjalnie na obiekt przy Łazienkowskiej, ale po kolei…

Wyjazd zaplanowany na godzinę 12:30 lekko się opóźnił i ostatecznie z parkingu wyjechaliśmy po godzinie 13. Trasa pod Warszawę przebiega stosunkowo bez problemów (nie licząc temperatury), a na jednym z postojów zatrzymujemy się przy jeziorze i bez zawahania duża część z nas udaje się do wody w poszukiwaniu chwilowego ochłodzenia. Kilkadziesiąt kilometrów przed stolicą na jednym z parkingów POlicja przeprowadza akcje pod kątem szukania pirotechniki i w asyście kamer skrupulatnie sprawdza każdy z autokarów. Około półgodzinny postój znacząco opóźnia i tak już spóźniony konwój zabrzańskich fanów.

Pod stadion dojeżdżamy około godziny 19:30 przy czym ostatnia tura autokarów dopiero około 20:15 co ma konsekwencje niewiele później bowiem niektórzy kibice wchodzą po bramce dla Górnika! Tradycyjnie w Warszawie kibice ze Śląska nie mogą liczyć na szybkie i bezproblemowe wejście, które niestety nie może się równać z wchodzeniem na stadiony w Poznaniu czy Wrocławiu. Każdy jest dokładnie sprawdzany, wyrywkowo prowadzona jest kontrola trzeźwości. Jedyne co możemy pochwalić to możliwość dopisania do listy wyjazdowej przed bramkami, jednak leży to w interesie Legii, więc pod niebiosa wychwalać nikogo nie można. Zarząd Legii wykazał się z kolei bardzo miłym gestem – na pojedynek z Górnikiem zaprosili Powstańców, którzy z ogromną radością przybyli na mecz. Zaproszenie nie było rzecz jasna przypadkowe – dzień wcześniej obchodziliśmy 70 rocznicę Powstania Warszawskiego. Z tej okazji przed spotkaniem symbolicznie rozbrzmiała powstańcza syrena, a kibice Górnika zaśpiewali: “Cześć i chwała bohaterom!”, a następnie wszyscy zgromadzeni na obiekcie odśpiewali uroczyście aż cztery zwrotki “Mazurka Dąbrowskiego”. Zabrzanie wywiesili w swoim sektorze wymowny transparent: „Mimo lokalnych animozji łączymy się we wspólnej wartości”. Na Żylecie natomiast utworzony został z rac symbol Polski Walczącej.

Podczas spotkania na sektorze Górnika zawisły flagi: “Supporters”, “Szacunek się należy” “1948”, “Sektor 13″, “GNLS”, “Ekipa Szyderczy Palec”, “Straight Edge Torcida”, “Patrioci”, “KS Wisłoka” oraz replika “A.C.A.B Torcida”. Pod koniec meczu wywieszony został transparent skierowany w stronę piłkarzy: ”Razem wiele osiągnąć możemy – nie dla pieniędzy ten klub reprezentujemy”.

Doping prowadzony przy asyście 3 bębnów dumnie niósł się po stadionie przez pełne 90 minut, po raz kolejny najlepiej wypadły przyśpiewki przy których wstawaliśmy i siadaliśmy. Po spotkaniu zwracamy się do kibiców gospodarzy: “zaśpiewajcie razem z nami!” po czym odśpiewujemy popularną pieśń “Legia to stara…”. Piłkarze dziękują nam za doping, a my im za walkę i cenny punkt, który wywozimy z tak trudnego terenu.

Gdy stadion pustoszeje, a piłkarze wracają na murawę, aby przeprowadzić rozbieganie, my tradycyjnie musimy odczekać swoje, aby udać się do autokarów. Droga powrotna odbywa się bez przygód, ale z niedogodnościami w postaci zamkniętych stacji benzynowych na które nie chciano nas wpuszczać nawet pod okiem POlicji. Na jednym z postojów Torcida Żernica odpala race śpiewając “Sto lat” dla kumpla obchodzącego urodziny. Na kolejnym postoju również przy blasku rac ekipa z wesołego autokaru ( m.in. kibice ze Stolarzowic, Zbrosławic i Pyskowic) rozkręciła pozostałych. Ogólnie tego dnia wśród tej ekipy panowały bardzo pozytywne nastroje co potwierdzała reszta wyjazdowiczów, tak trzymać! W Zabrzu meldujemy się około godziny 4:30, chyba nikt nie był niezadowolony z tego wyjazdu.

 

Korona Kielce
liczba osób na sektorze gości: 678

kibice3_korona_gornik_1415

Zbiórka zaplanowana była na godzinę 12:30 tradycyjnie na parkingu przy stadionie. Z minuty na minutę pojawiało się coraz więcej kibiców Górnika, nadjechały także autokary. Szybko okazało się, że niestety dla wszystkich miejsca nie wystarczyło i dużo osób było bez miejsca w autokarze. Ostatecznie dla połowy z nich znalazły się pojedyncze miejsca, a reszta zmuszona była do czekania na dodatkowy autokar. Z Zabrza wyruszamy około 13:30, cała trasa bez niespodzianek, z dobrą zabawą wśród Torcidy. Do Kielc docieramy po godzinie 17, chwilę później stojąc w kolejce do bramofurtów (swoją droga tylko 2 z 4 były czynne) po drugiej stronie ulicy widzimy sporą grupę kibiców Korony, którzy organizowali przemarsz na stadion, bowiem od tego meczu wracali oni z dopingiem. Powoli wchodzimy na obiekt, każdy jest dokładnie sprawdzany, zdecydowana większość osób wchodzi bez kłopotów.

Problemy zaczynają się, gdy ochrona z niewiadomych przyczyn nie chce pozwolić na wpuszczenie flag. Nic nie dają negocjacje, z tego powodu osoby będące na sektorze opuszczają go. Flagi przerzucone zostają przez płot, a osoby które je odbierają chcą jak zawsze rozwinąć je w celu sprawdzenia. Nie podoba się to jednak służbom porządkowym, które przy użyciu dużej ilości gazu pieprzowego i pałek wyszarpują białą flagę “Górnik”, która “zawinięta” zostaje przez policję za płot. Kibice ze stadionu ruszają, by odebrać flagę, jednak na miejscu są już dodatkowe oddziały ochrony i policji, które bez skrupułów biję i gazują, a nawet kopią tych, którzy leżą. Duża ilość kibiców będących zarówno przed jak i za wejściem ucierpiała głównie przez rozpylony gaz, większość wymagała pomocy medycznej. Kilka osób zostało “zawiniętych” przez policję. Oczywiście zachowanie służb jest naganne, jednak w naszym kraju zapewne ujdzie im to na sucho, bo przecież to kibice zawsze są winni. Ostatecznie flaga zostaje zwrócona, a pozostałe wpuszczone na stadion, lecz jak widać nie mogło się to odbyć w spokoju.

Na sektor wracamy w 25. minucie, podczas meczu kilkukrotnie śpiewamy “Zawsze i wszędzie…” oraz “Piłka nożna dla kibiców”. Emocje sprzed stadionu opadają, więc Torcida wraca z dopingiem, który dwie minuty później nagrodzony zostaje strzeloną bramką. Od tego momentu ruszamy z bardzo konkretnym, fanatycznym dopingiem, który ciągnie się bez przestojów aż do końca spotkania. Po raz kolejny największy “power” mają przyśpiewki połączone z wstawaniem. Nasz doping stał na bardzo dobrym poziomie, mimo tego, że wiele osób było zagazowanych. Po meczu dziękujemy piłkarzom za walkę i śpiewamy: “Choć jesteśmy bankrutami, to jedziemy z frajerami” oraz “Quanta na mera, Zabrze to miasto lidera!”. Warto dodać, że ostatecznie wywiesiliśmy 7 flag: “Szacunek się należy”, “Będziemy z Tobą aż do śmierci”, “Ultras”, “KS Wisłoka”, “1948”, “Rydułtowy”, “Sektor 13″.

Jak już wspominaliśmy, Koroniarze od tego spotkania znów wspierali swoich piłkarzy dopingiem, jednak ich mobilizacja nie wyszła za dobrze. Na młynie pojawiła się mała liczba osób (mniej więcej tyle co Torcidy na sektorze gości), a ich doping był zdecydowanie słabszy. Wywiesili oni sporo flag, pojawiły się także duże flagi na kiju. Koroniarzy wsparła delegacja kibiców Stali Mielec z flagą.

Po końcowym gwizdku w większości w dobrych nastrojach (nie licząc oczywiście poszkodowanych) szybko wychodzimy ze stadionu, na parkingu witają nas spore oddziały policji. Po chwili wyjechaliśmy w drogę powrotną, która także przebiegła w spokoju, na jednym z postojów otwarta jest nawet stacja benzynowa co nie jest w ostatnim czasie tak często spotykane. Po północy meldujemy się w Zabrzu. Wyjazd zaliczamy do udanych, jednak afera i cyrk zaprezentowany przez służby, które podobno mają dbać o nasze bezpieczeństwo na pewno nie zostaną zapomniane.

Śląsk Wrocław
liczba osób na sektorze gości: 700

kibice2_slask_gornik_1415

Ostatni wakacyjny wyjazd, podobnie jak poprzednie (620 i 678 osób w Warszawie i Kielcach), przyciągnął liczną ekipę Żaboli. Około 700 osób wybrało się do Wrocławia, a jest to wynik dość dobry w Naszej opinii, choć oczywiście oczekiwania były większe. Nie ma jednak co narzekać, gdyż ci, którzy udali się na to spotkanie nie byli kibicami przypadkowymi, ekipa była więc konkretna i na pewno daliśmy radę. Zapraszamy do przeczytania raportu z wyjazdu na Dolny Śląsk!

Zarząd Śląska Wrocław przesłał Nam 1 000 wejściówek na to spotkanie. Początkowo osoby “ogarniające” wyjazd zorganizowały dwa pociągi specjalne, które miały wyjechać z Zabrza oraz z Gliwic. Przygotowane zostały także opaski oznaczające miejsce zbiórki oraz pociągi powrotne, które były odpowiednio koloru złotego lub czerwonego. Na 3 dni przed meczem zrezygnowano jednak z pomysłu dwóch zbiórek. Powodem tego było bardzo małe zainteresowanie wyjazdem (około 300 zapisanych osób). Ostatecznie zbiórka miała miejsce tylko na Dworcu PKP w Zabrzu o godzinie 13:00, gdzie na długo przed tą godziną spotkać można było fanatyków Górnika. Jak się okazało zbiórka i wyjazd z jednego miejsca nie były błędem – każdy mógł znaleźć miejsce dla siebie w pociągu, nie było ścisku, wszystko było przygotowane dla naszej wygody. Około 13:40 – czyli zgodnie z planem wyjechaliśmy z Zabrza, podróż przebiegła bez przygód, w spokoju i z dobrą zabawą.

Na stację Wrocław Stadion dojechaliśmy o 16:30. Po przejściu kilkuset metrów już byliśmy pod bramami wejściowymi, co jest dużym plusem. Oczywiście przejścia przez miasto rywali też ma swój urok, ale to już każdy uznaje według swoich upodobań. Na stadion weszliśmy szybko i sprawnie, dziwi jednak fakt, iż ochrona kazała pozostawić vlepki w depozycie. Niewiele osób jednak się do tego zastosowało.

Na sektorze wywiesiliśmy sporą ilość flag, a dokładniej były to: “Torcida”, “Torcida Gliwice”, “Ultras”, “1948”, “Sektor 13″, “Szacunek się należy”, “XXX  Torcida”, “Torcida Piekary”, “Będziemy z Tobą aż do śmierci”, “Ekipa Szyderczy Palec”, “Torcida Ruda Śląska”, “99 Torcida”, “Rydułtowy”, “Żory” oraz “Torcida Ceszyn”. Od pierwszych minut ruszamy z bardzo konkretnym dopingiem, który prowadzony był przy wsparciu 3 bębnów. Do Wrocławia przywieźliśmy także nasz stosunkowo nowy zestaw nagłaśniający, który pomógł młynowym w prowadzeniu dopingu.

Warto zaznaczyć, że pomimo niekorzystnego wyniku większość osób z sektora gości cały czas śpiewała, a apogeum w postaci ponad 15-minutowego “Tańczymy labada” wypadło bardzo okazale! Z Naszej perspektywy doping Torcidy wypadł lepiej niż gospodarzy, ale ocena w tym wypadku będzie pewnie trochę nieobiektywna.

Jeśli chodzi o gospodarzy, to wystawili oni dość skromny jak na możliwości stadionu młyn, lecz stosunkowo wypełniony, gdy spojrzymy na poprzednie mecze we Wrocławiu. Śląsk wywiesił flagi dopiero po zaprezentowaniu oprawy w 20. minucie, na którą składały się dwa transparenty z napisami: “Byliśmy, jesteśmy będziemy” oraz “Piastowski Wrocław zawsze polski”. Oprócz tego pojawiły się dwie sektorówki – godło z lat 1919-1927 oraz Rodło.

Po zakończonym spotkaniu odczekaliśmy standardowo godzinę, po czym udaliśmy się do pociągu. W drodze powrotnej w pociągu czekał na nas catering pierwszej potrzeby, czyli oczywiście piwo oraz woda. Drogę umiliły nam komunikaty wydawane przez Ultrasów oraz Stowarzyszenie. Przed Zabrzem “specjal” zatrzymał się jeszcze na stacji w Łabędach, a około godziny 24 dojechaliśmy do Zabrza.