2013/2014
   

Wisła Kraków

kibice_wisla_gornik_1314

foto: R. Bełżek/wislakrakow.com

Mimo piątku i wakacji, Torcida w dobrej liczbie zawitała na pierwszy mecz sezonu do Krakowa na stadion Wisły. Wizualnie i wokalnie zaprezentowaliśmy się z bardzo dobrej strony.
Od samego początku nie było pewności, że premierowe spotkanie rozgrywek 2013/14 przy Reymonta będzie nam dane zobaczyć z wysokości trybun. Na zaledwie tydzień przed meczem mieliśmy stuprocentową gwarancję, że wejdziemy, bowiem do Zabrza zostały wysłane bilety i wtedy też ruszyły zapisy. Wejściówek otrzymaliśmy 2000 i trochę szkoda, że spotkanie nie zostało rozegrane w innym terminie, bo nasza liczba mogłaby być znacznie lepsza. Piątek, okres wakacyjny i problemy z wynajmem autokarów sprawiły, że większość musiała kombinować własny transport. Ze względów logistycznych wykluczony był natomiast wyjazd pociągiem. Ogólnie jednak w naszych szeregach nie było na ten wyjazd specjalnego ciśnienia.

Zbieraliśmy się w dwóch miejscach. Pod stadionem w Zabrzu (autokary i samochody) i za pierwszymi bramkami autostrady A4 na stacji Orlen (auta). Ostatecznie meldujemy się w Krakowie w liczbie 1030 osób – W tym 55 Wisłoka Dębica i 40 GKS Katowice. Dzięki za wsparcie! Nie wszystkim udaje się jednak wejść na sektor. Ci, którzy byli na stadionie, zaprezentowali się świetnie – niemal wszyscy w koszulkach młynowych, co powoli staje się już naszą tradycją. Na sektorze rozwieszamy bardzo dużo flag: Supporters, Górnik Gieksa, Torcida Piekary, Ruda Śląska, Górnik (replika starej fany z herbem pośrodku), Rydułtowy, Straight Edge, Torcida Germany i Sektor 13.

Od początku prowadzimy konkretny doping. Śpiewamy bardzo głośno, melodyjnie i długo “ciągniemy” nasze pieśni. Oczywiście podczas meczu nie zabrakło wzajemnych “pozdrowień”, a z naszej strony szydery: “Wisła! Halo? Kopyta ci walą!”. Należy jednak podkreślić, że gospodarze zaprezentowali się chyba najlepiej ze wszystkich meczów z nami z ostatnich latach. Pokazali ciekawą oprawę, wystawili liczny “młyn” i prowadzili niezły doping. Po meczu piłkarze przychodzą podziękować nam za wsparcie. Podsumowując, wyjazd jak najbardziej udany, choć to było zaledwie preludium do całego sezonu, który będzie dłuższy niż zwykle.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała

torcida_podbeskidzie_1314foto: Kamil Dołęga/Roosevelta81.pl

Po raz kolejny nie dane było nam oficjalnie pojechać na wyjazdowy mecz z Podbeskidziem. Stadion w Bielsku-Białej, tak jak w Zabrzu, jest modernizowany i nie przyjmuje się na nim kibiców gości. To jednak nie przeszkodziło, aby na obiekcie przy Rychlińskiego pojawili się fani Górnika Zabrze.

Już kilka dni przed meczem udało nam się załatwić ponad 50 wejściówek na te spotkanie, ale na trybunach było nas trochę więcej. Część naszych fanów kupiła wejściówki w kasach gospodarzy przed meczem. Ostateczna liczba sympatyków “Trójkolorowych” to ponad 60 osób, a niemal wszyscy zasiedli na sektorze E, podobnie jak w poprzednim sezonie. Doping z naszej strony był sporadyczny. Najgłośniej było po strzelanych golach przez naszych piłkarzy oraz pod koniec spotkania.

torcida_i_reksio_podbeskidzie_1314Kibice Górnika robią sobie zdjęcie z “Reksiem”. Foto: Kamil Dołęga/Roosevelta81.pl

Po meczu zawodnicy podchodzą nam podziękować za wsparcie, a my im za zdobyte trzy punkty. Warto odnotować fakt, że wśród nas pojawił się pies. W tym wypadku podejście psa było bardzo pozytywne, bo był to bardzo dobrze znany “Reksio”, który cieszył się ogromnym zainteresowaniem. W pewnym momencie, kiedy robiliśmy sobie z maskotką zdjęcia, na sektorze ktoś z miejscowych krzyknął: “Hej! Biją Reksia”, co rozbawiło wszystkich fanów zgromadzonych wokół.

Wśród nas nie zabrakło delegacji z FC Torcida Germany. Mimo upału, wszyscy dobrze się bawili i w dobrych nastrojach wrócili do domów. Fani Podbeskidzia zaprezentowali “kartoniadę”, ale ta delikatnie oceniając im nie wyszła. Ich “młyn” prowadził doping na przeciętnym poziomie, choć na ich usprawiedliwienie można rzec, że nie pomagał im wynik oraz liczba stopni Celsjusza na termometrze. Podsumowując, zaprezentowali się po prostu słabo.

gorale_podbeskidzie_1314“Młyn” Podbeskidzia. Foto: Kamil Dołęga/Roosevelta81.pl

 

GKS Bełchatów (Puchar Polski)

kibice_belchatow_gornik_pp_1314

foto: Torcida.eu

Przed rozlosowaniem par w rozgrywkach Pucharu Polski każdy z nas liczył na jakiegoś ciekawego przeciwnika. Los zesłał nam drużynę GKS-u Bełchatów i byliśmy przekonani, że będzie to dla nas kolejny nudny wyjazd. Tak jednak nie było…

Z Zabrza wyruszyliśmy 5 autokarami i kilkoma samochodami. Na stadion w Bełchatowie weszliśmy bez najmniejszych przeszkód. Jest nas dokładnie 269 osób, w tym 4 z Wisłoki Dębica i 3 z GKS-u Katowice. Dzięki za wsparcie! Na początku meczu wywiesiliśmy transparent poświęcony powstańcom śląskim o treści: ‘”Wiara, wolność, przekonanie – Śląsk jest Polski tak zostanie! 16.08.1919. 1 Powstanie Śląskie”.
W 15. minucie meczu ściągamy transparent, aby w jego miejsce powiesić flagi: Torcida, 1948, Górnik, Sektor 13, Supporters, Piekary Śląskie. Prowadzimy bardzo dobry doping w asyście 2 bębnów.

W przerwie meczu jeden z kibiców z Bełchatowa próbuje zerwać naszą flagę, co powoduje awanturę na stadionie. Ochrona używa gazu a mecz zostaje dwukrotnie przerwany na kilka minut. Na początku 2 połowy nie prowadzimy dopingu, czekając, aż sektor się przewietrzy od użytego gazu i ponownie wieszamy flagi zdjęte na czas awantury. Później wznawiamy doping, który prowadzimy do końca meczu. Po jego zakończeniu piłkarze dziękują nam za wsparcie, my im z kolei za odniesione zwycięstwo.

Podczas drogi powrotnej jeden z naszych autokarów ulega awarii. Z tego powodu mamy niespodziewany dłuższy postój. Zdefektowany autokar nie nadaje się do dalszej jazdy, więc wszyscy zmuszeni jesteśmy do upchania się w pozostałych sprawnych autobusach. Policja bardzo nerwowa, pacyfikuje nas i gazuje nasze autokary. Udzielamy pomocy zagazowanym kibicom Górnika i przewietrzamy autokary. Po kilkunastu minutach wsiadamy do autokarów i jedziemy dalej.

W obie strony mijamy się na trasie z kibicami Legii Warszawa, którzy w tym dniu mieli swój mecz w Katowicach z Rozwojem. Jednak ze względu na silne oddziały policyjne nie dochodzi do żadnych incydentów. Po dojechaniu do Zabrza policja urządziła hurtowe spisywanie uczestników wyjazdu.

 

Legia Warszawa

kibice_legia_gornik_1314

foto: Mishka/Legionisci.com

Spotkanie z Legią w Warszawie było dla nas wyjazdem rundy, na który pojechaliśmy pociągiem z 15 wagonami w sile 1790 fanatyków. W ostatnich sezonach nie było nam dane oglądać meczu naszej drużyny na Łazienkowskiej. Najpierw z powodu katastrofy kolejowej w miejscowości Baby, gdzie pomagaliśmy poszkodowanym, a następnie wiosną tego roku, gdy mieliśmy tak ogromne problemy z wejściem na sektory, że ostatecznie dopingowaliśmy spod stadionu. Długo trwały pertraktacje Stowarzyszenia “Klub Sympatyków Górnika Zabrze” z Legią Warszawa, aby osiągnąć porozumienie w sprawie naszej ostatniej niefortunnej wizyty. Ostatecznie udało się je osiągnąć, a Legia zdecydowała się obniżyć cenę biletu dla nas na spotkanie w rozgrywkach 2013/14 do 10 złotych. Otrzymaliśmy 1790 wejściówek i ruszyły zapisy. Te trwały ledwie kilka dni i już na niecałe dwa tygodnie przed meczem bilety i trafiły do właścicieli. Ostatniego dnia sprzedaży, od wczesnych godzin porannych, ustawiła się kolejka, z której wiele osób wróciło do domów z pustymi rękami. Ciekawostką jest fakt, że przygotowaliśmy plakaty zachęcające do wyjazdu, które ostatecznie nie zostały nawet rozwieszone!

Zbiórka odbyła się na dworcu w Gliwicach, gdyż w Zabrzu trwa remont na PKP. Do stolicy wyruszyliśmy po godzinie 11 i bardzo szybko 15 wagonów z bojowym nastawieniem kibiców dotarło do celu. Wysiadamy na stacji Warszawa Zachodnia, gdzie czekały już na nas podstawione autobusy. Ekspresowo docieramy na Łazienkowską i bez problemów wchodzimy na swoje sektory, choć część osób od nas została pod bramami. Zdecydowana większość sympatyków na sektorach ubrana jest w koszulki młynowe. Tego dnia wspierało nas 17 fanów Wisłoki Dębica, a także chłopcy z Rybnika w grupie około 50 osób. Część z tych drugich ubrana była w zielone koszulki, podobnie jak sympatycy Concordii Knurów (zielone bluzy). Nie było z nami kibiców katowickiej “GieKSy”. Uznaliśmy wspólnie, że skoncentrują się oni na swoim meczu rozgrywanym niemal o tej samej porze przy Bukowej. Na sektorach wywiesiliśmy następujące flagi: Szacunek Się Należy, Piekary, Ruda Śląska, Torcida Gliwice, Będziemy z Tobą aż do śmierci, Torcida Germany, Torcida Piekary, KS Wisłoka, Grubiorze (ROW), 1948, Sektor 13 i Straight Edge. Już na długo przed pierwszym gwizdkiem arbitra sprawdziliśmy swoje możliwości wokalne tego dnia i wiadome było, że z naszej strony doping będzie stał na wysokim poziomie.

Liczba decybeli w sektorach “Torcidy” największa była w pierwszej połowie, w której kilka razy przebijamy się przez nieźle dysponowaną tego dnia “Żyletę”. W drugiej było trochę słabiej, choć i tak śpiewy po naszej stronie były nieustanne i głośne. Z pewnością stać nas jednak na więcej, ale ogólnie doping był dobry. Frekwencja na sektorach gospodarzy nie była taka, jak można było się spodziewać, choć pewnym wytłumaczeniem jest fakt, że bardzo późno rozpoczęła się sprzedaż biletów na mecz, gdyż istniała groźba zamknięcia stadionu przez wojewodę. Nasi piłkarze przegrywają, jednak dziękujemy im za walkę do końca, a oni nam za wsparcie. Po meczu zaśpiewaliśmy jeszcze następujące hasło: “Legia nie może, to sędzia pewnie pomoże”, co odnosiło się do niedzielnej postawy arbitra, a także do ukradzionego nam tytułu mistrzowskiego na Łazienkowskiej w 1994 roku. Droga powrotna na Śląsk trwała dłużej niż planowano, ze względu na problemy z trakcją kolejową. Wyjazd zakończył się około godziny 4.30 nad ranem, a już w czwartek czeka nas wizyta w Kielcach na stadionie Korony.

 

Korona Kielce

kibice_korona_gornik_1314

foto: Torcida.eu

Wyjazd do Kielc niestety wypadł nam dość niefortunnie, bo w czwartek. To, a także fakt, że kilka dni wcześniej byliśmy w Warszawie, z pewnością miało wpływ na naszą liczbę. Mimo tego, była ona solidna, a nasz doping bardzo głośny.

Do Kielc wyruszyliśmy autokarami i samochodami około godziny 16 z parkingu przy naszym stadionie. W sumie w “klatce” dla gości na obiekcie Korony pojawiło się nas 360 osób, w tym 50 z Wisłoki Dębica i 10 z GKS-u Katowice. Dziękujemy za wsparcie! Wywiesiliśmy następujące flagi: Górnik, Sektor 13, Piekary, 1948 oraz Forza Biancoverde (flaga Wisłoki). Doping z naszej strony, wspomagany bębnem, był na bardzo dobrym poziomie. Urozmaiciliśmy tego dnia naszą pieśń ”My jesteśmy chłopcy z Zabrza…”, przy której wstawaliśmy i siadaliśmy.

Na sektorach gospodarzy były pustki, na co miała pewnie pora meczu oraz słaba postawa drużyny “Scyzoryków”. To sprawiło, że byliśmy doskonale słyszalni na całym obiekcie przez pełne 90 minut. Fanów z Kielc wsparła tego dnia Stal Mielec w 108 osób z flagą ”Chłopcy ze Stali”. Po zakończeniu spotkania wymieniliśmy się poglądami z kibicami z Mielca. Oni mieli obiekcje do naszej zgody z Dębicy, a my im zarzucaliśmy małą aktywność kibicowską w aspekcie wyjazdów, skandując: ”Fanatycy bez wyjazdów” oraz ”Jak im stadion zbudowali, to się w końcu gdzieś wybrali”. Droga powrotna do Zabrza minęła równie szybko i bezproblemowo jak dojazd do Kielc.

 

Pogoń Szczecin

pogon_gornik_5647

foto: Torcida.eu

Na mecz wyjazdowy pomiędzy Pogonią Szczecin a Górnikiem Zabrze wybrało się 230 kibiców Torcidy, którzy pokonali łącznie ponad 1100 kilometrów, spędzając w trasie około 28 godzin. Jednak warto było jechać taki kawał drogi, bo “Trójkolorowi” zwyciężyli aż 4:1. Mecz w Szczecinie był naszym najdalszym wyjazdem w tym sezonie.

Zbiórka na ten wyjazd zaplanowana została na godzinę 5 rano, na dworcu PKP w Zabrzu. Pół godziny później wyruszyliśmy pociągiem rejsowym w kierunku Szczecina. W Poznaniu mieliśmy ponad 3 godzinny postój, gdzie większość z nas skorzystała z możliwości zrobienia zakupów. W województwie zachodniopomorskim nasz przejazd oprócz standardowych oddziałów prewencji monitorował z powietrza policyjny helikopter. Wysiedliśmy tradycyjnie na stacji Szczecin-Dąbie, gdzie przywitały nas olbrzymie siły policyjne wsparte strażą graniczną. Pierwszą kontrolę osobistą przeprowadzono przy naszym wsiadaniu do podstawionych autobusów, które zawiozły nas pod stadion. Tam, aby wejść na sektor gości musieliśmy przejść jeszcze trzy kontrole z weryfikacją danych włącznie.

Ogólnie w Szczecinie dopingowało Górnika 230 osób, w tym 20 z Torcidy Germany i 2 z Wisłoki Dębica. Sektor udekorowaliśmy flagami: ”Torcida Germany”, ”Będziemy z Tobą aż do śmierci”, ”Sektor 13”, ”1948” oraz ”Supporters”. Mecz wzbudził spore zainteresowanie szczecińskiej publiczności i zgromadził na trybunach blisko 10 tysięcy widzów. Młyn Portowców prezentował się najbardziej okazale ze wszystkich naszych ostatnich wizyt w Szczecinie. Ich doping stał na wysokim poziomie mimo niekorzystnego wyniku. Mobilizacja kibiców Pogoni była spowodowana zerwaniem zgody z Legią i chęcią udowodnienia własnej wartości oraz potencjału kibicowskiego.

Zarówno Pogoń jak i my nie zaprezentowaliśmy żadnej oprawy na tym meczu. Obyło się również bez większych wyzwisk.
Nasz doping stał na przyzwoitym poziomie, choć nie było to łatwe biorąc pod uwagę naszą liczbę. Piłkarze Górnika pokazali się z bardzo dobrej strony strzelając na wyjeździe aż 4 bramki, co wywołało w naszych szeregach olbrzymią radość. Po zakończeniu meczu podziękowaliśmy piłkarzom za walkę i odniesione zwycięstwo, a oni nam za wsparcie z trybun. Po opuszczeniu naszego sektora jeszcze blisko 2 godziny oczekiwaliśmy na wyjazd autobusów, które przewiozły nas na dworzec. Faktem wartym odnotowania jest zorganizowanie cateringu w podróży powrotnej, dzięki czemu przebiegła ona w dobrych nastrojach. W Gliwicach mieliśmy tylko jedną przesiadkę, a w Zabrzu zameldowaliśmy w niedzielę o godzinie 9.30.

 

Lech Poznań

Torcida_Lech

foto: Torcida.eu

Wyjazd do Poznania wypadł nam w niedzielę i był bardzo udany. Pokazaliśmy się z dobrej strony pod względem ilości, prezencji i dopingu.

Do Poznania pojechaliśmy pociągiem, w którym po raz pierwszy zastosowaliśmy nowe zasady. Każdy FC miał swój wagon, w którym jechał i za który odpowiadał, co w sumie sprawdziło się naprawdę dobrze. Na stadionie w Poznaniu zameldowało się dokładnie 1030 osób, w tym 53 kibiców “GieKSy” oraz 18 Wisłoki Dębica. Dzięki za wsparcie! Warto podkreślić, że na tym spotkaniu pierwszy raz zameldował się nasz nowy FC (TORCIDA WESTFALEN), a gościnnie wraz z nimi pojawiło się 4 kibiców Schalke 04. Wywiesiliśmy bardzo dużą ilość flag (16 – Syrynia, Rydułtowy, Torcida Gliwice, Żory, Lipiny, Torcida Piekary, 1948, Ruda Śląska, KS Wisłoka, Sektor 13, Ultras Gieksa, Gieksa on tour, Górnik, Torcida Germany, Straight Edge Torcida, Pamięć to twarda skała…). Na kilka, które mieliśmy ze sobą po prostu zabrakło już miejsca.

Już przed meczem rozpoczęliśmy głośny doping, który tego dnia stał na bardzo wysokim poziomie (zwłaszcza w pierwszej połowie). Najlepiej wyszła nam pieśń “My jesteśmy chłopcy z Zabrza”, która melodyjnie niosła się po stadionie “Kolejorza”. W drugiej połowie machamy flagami na kijach, co w połączeniu razem z “koszulkami młynowymi” dało fajny efekt. Gospodarze tego dnia zaprezentowali się przeciętnie. “Kocioł” prowadził doping przez cały mecz, ale na reszcie stadionu było jak w teatrze. Na pewno fanów Lecha stać na znacznie więcej.

Niestety nasi piłkarze przegrali spotkanie, choć przez godzinę niewiele wskazywało, abyśmy mieli meczu nie wygrać. W kierunku drużyny gospodarzy często było słychać gwizdy. Ba, nawet po końcowym gwizdku próżno było szukać braw, a zawodnicy Lecha nie podeszli podziękować swoim fanom za doping. Z naszej strony było zupełnie odwrotnie. Piłkarze przyszli podziękować nam za głośne wsparcie. Od nas otrzymali brawa za walkę. Na koniec zaśpiewaliśmy głośno “Nie straszny nam porażki smak…” i udaliśmy się w drogę powrotną do Zabrza.   

 

Piast Gliwice

kibice_piast_gornik_1314

Po raz pierwszy w historii nowego stadionu w Gliwicach mieliśmy okazję wspierać naszą drużynę z wysokości trybun. Zaprezentowaliśmy się na stadionie Piasta z bardzo dobrej strony nie tylko pod względem liczby, ale także wizualnie. Atmosfera na i wokół derbów była jednak wyjątkowo spokojna.

Na kilka tygodni przed meczem pojawiła się informacja, że być może wejdziemy na trybuny w Gliwicach. Byliśmy tym faktem bardzo zaskoczeni, bo kibice Górnika przez wiele lat nie byli mile widziani na stadionie Piasta. Ostatecznie przyznano nam większą pulę biletów (1400), która rozeszła się w niecałą godzinę. Oczywistym faktem było to, że wielu kibiców “Trójkolorowych” zacznie kupować wejściówki na sektory gospodarzy i tak też się stało.

Jak wiadomo, był to mecz bardzo ważny dla naszego licznego FC Gliwice, który miał swoją zbiórkę na osiedlu “Kopernik”. Reszta kibiców zebrała się na parkingu przy stadionie w Zabrzu. Tam też pojawili się wszyscy ci, którzy nabyli wejściówki na sektory gospodarzy. Mieliśmy zapewnienie, że wszyscy wejdą na stadion i tak też ostatecznie było. Torcida Gliwice na swojej zbiórce odpaliła race, trochę pośpiewała by następnie autobusami udać się na stadion. Trochę później dotarła reszta sympatyków Górnika ze zbiórki w Zabrzu.

kibice_torcida_gliwice_1314

Na ten mecz, zamiast w koszulki młynowe, wszyscy byliśmy ubrani na czarno. Dodatkowo każdy miał na głowie czarną czapkę z białym napisem “Trocida 99”. Całość dała bardzo fajny efekt, co widać na zdjęciach. Wpuszczono nas także na sektory buforowe, a naszych kibiców nie zabrakło również na sektorach Piasta. Rozwiesiliśmy następujące flagi: Szacunek Się Należy, Torcida Gliwice, Ruda Śląska, Torcida Piekary, Torcida Górnik, Sekcja Knurów, KS Wisłoka i ROW Rybnik,. Mieliśmy także transparent “Buba Trzymaj Się” oraz kilka flag na kijach. W sumie w Gliwicach pojawiło się nas 1784 osoby! Wsparło nas 28 kibiców Wisłoki Dębica i 28 fanów GKS-u Katowice – Dzięki!

kibice_2_piast_gornik_1314

Przez cały mecz prowadziliśmy niezły, a w końcówce spotkania bardzo głośny doping. Mimo niekorzystnego wyniku nasz śpiew w ostatnich minutach był kapitalny i niósł się po całym stadionie. Pod względem wokalnym stać nas jednak na zdecydowanie więcej, ale tego dnia poprzeczka nie była zawieszona zbyt wysoko przez gospodarzy. Warto zaznaczyć, że z naszej strony w kierunku miejscowych kibiców nie było praktycznie żadnych bluzg. Nie chcieliśmy urazić dziewczyn i dzieci, które w dużej mierze stanowiły o “sile” “młynu” Piasta. Po końcowym gwizdku arbitra piłkarze przyszli podziękować nam za doping. Postronne osoby, które nie znały rezultatu, mogłyby powiedzieć, że to Górnik wygrał, a było odwrotnie. Po meczu ekspresowo udaliśmy się do autobusów i odpowiednio do Zabrza oraz na osiedle do Gliwic.

Piast? Jak na mecz sezonu zaprezentował się bardzo słabo. Gospodarze bardzo długo zwlekali z rozwieszeniem flag, które ostatecznie pojawiły się na kilka minut przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Doping z ich strony słabiutki. Na początku raz nas “pozdrowili” i to by było na tyle. Zaprezentowali też oprawę. Czarne płótno z napisem Piast podświetlone było stroboskopami. Całej oprawy nie pozwoliła im zaprezentować ochrona, która użyła gazu. Z naszej strony było w tym czasie słychać “Zostaw kibica…”. Po fanach gospodarzy spodziewaliśmy się znacznie więcej, ale po raz kolejny udowodnili, że są kilka półek niżej. Cała otoczka meczu była wyjątkowo spokojna, a liczba prewencji ogromna, w tym penetrujący okolice stadionu helikopter. Jedno jest pewne: sytuacja w Gliwicach się nie zmienia – Kopernik K! Sośnica S! Łabędy G! Całe Gliwice z KSG!

Foto: Roosevelta81.pl/Jakub Wójciak, Nowiny.Gliwice, Torcida.eu

 

Źródło: Roosevelta81.pl