Górnik Zabrze vs Lech Poznań

kesera  -  20 sierpnia 2019 18:01
140
Górnik Zabrze
1
3
Lech Poznań
Lech Poznań
1 - 2
0 - 1

Statystyka gracza

Lech Poznań
Lech Poznań
Jesus Jimenez Bramki 39'    
Paweł Bochniewicz Żółte kartki 48'    
Jesus Jimenez Żółte kartki 81'    
Erik Janża Asysty 39'    

Górnik Zabrze przegrał z Lechem Poznań 1:3. Honorową bramkę dla Trójkolorowych zdobył Jesus Jimenez. Dla Kolejorza trafiali: Kamil Jóźwiak, Tymoteusz Puchacz ora Krystian Gytkjaer. W porównaniu do zremisowanego meczu przeciwko Pogoni w Szczecinie, trener Marcin dokonał jednej zmiany w wyjściowej jedenastce. Na murawie od początku pojawił się Alasana Manneh. Na ławkę rezerwowych natomiast powędrował Mateusz Matras. Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia Górnika. Już po upływie 120 sekund przed szansą na otwarcie wyniku stanął Przemysław Wiśniewski. Z rzutu wolnego znakomicie dogrywał Erik Janża, ale uderzanie głową stopera Górnika przeleciało nad poprzeczką. Po chwili David Kopacz sprawdził strzałem z dystansu bramkarza Lecha. W tych fragmentach Górnik grał szybko, płynnie i ładnie dla oka. Zabrzanie wykonywali sporo stałych fragmentów gry po których często dochodzili do strzałów głową. Lech również nie murował bramki, stąd groźne wypady. Niestety jeden z nich przyniósł prowadzenie przyjezdnym. Jóżwiak otrzymał piłkę w polu karnym i zdecydował się na uderzenie. Piłka trafiła w plecy Wiśniewskiego i zupełnie zmyliła Martina Chudego. Tak Górnik stracił pierwszą bramkę na własnym stadionie w bieżących rozgrywkach. Jeszcze Chudy musiał bronić strzał z ostrego kąta Jóźwiaka. Potem nastąpił bardzo dobry okres gry Trójkolorowych, czego efektem bramka wyrównująca. Znakomite, kolejne już dośrodkowanie Janży na bramkę zamienił Jesus Jimenez. Górnik nacierał dalej, teraz to Jesus zrewanżował się idealnym dograniem na głowę Sekulicia, niestety prawy obrońca zabrzan przestrzelił w znakomitej sytuacji. Za moment Igor Anguo poradził sobie z dwoma obrońcami Lecha zakładając przy okazji “siatkę” Gumnemu. Strzał Napastnika gospodarzy z trudem obronił golkiper gości. Kiedy wydawało się, że zabrzanie są bliżsi zdobycia drugiego gola, to Kolejorz zadał kolejny cios. Strata Kopacza w okolicach szesnastki Lecha okazała się brzemienna w skutki. Tymoteusz Puchacz pognał z piłką w kierunku bramki Chudego i precyzyjnym strzałem w okienko pokonał słowackiego bramkarza. Na przerwę miejscowi schodzili w minorowych nastrojach, a wcale tak nie musiało być. Druga odsłona, podobnie jak pierwsza rozpoczęła się od ataku Górnika. Zapolnik z prawej strony dograł w pole karne, gdzie do piłki pędził Angulo. Bask został jednak uprzedzony przez obrońcę Lecha. Zapolnik kilka minut później powinien dać zabrzanom wyrównanie. Po ładnym rozegraniu Sekuilća z Kopaczem, ten ostatni posłał ostrą piłką wzdłuż bramki i ta odnalazła Zapolnika. Wystarczyło tylko dostawić nogę, niestety Kamil fatalnie (nie) wykończył tą sytuację. Z czasem obraz gry się wyrównał. Górnik nie dochodził już tak łatwo do sytuacji bramkowych, a goście starali się niepokoić Chudego strzałami z dystansu. Marcin Brosz dokonywał kolejnych zmian, na boisku pojawiali się: Wolsztyński, Bainović oraz Baidoo, jednak gospodarze wciąż nie potrafili znaleźć sposobu na defensywę Lecha. W końcówce boisko z powodu urazu opuścił Bochniewicz, a że limit zmian został wyczerpany, to Górnik musiał sobie radzić w “10”. Jeszcze Angulo został zablokowany w niezłej sytuacji w polu karnym gości. W doliczonym czasie, Lechici rozmontowali obronę Górnika i Gytkjaer z najbliższej odległości trafił do zabrzańskiej bramki po raz trzeci, tym samym zamykając mecz. Lech zdobył jak o pierwszy stadion przy Roosevelta w obecnym sezonie. Po tym spotkaniu podopieczni Marcina Brosza mają nadal 12 punktów. W następnej kolejce Trójkolorowi zagrają w wyjazdowym meczu z Cracovią. Potem nastąpi reprezentacyjna przerwa.