Grzegorz Kasprzik: Pierwszy mecz będzie dla mnie szczególny

Torcidos  -  4 lutego 2014 19:35
538

Grzegorz-Kasprzik
– Na razie gram w sparingach, więc jest to zupełnie inna ranga spotkań, ale czekam na dalszy rozwój wydarzeń i z nadzieją liczę na występy z herbem ukochanego klubu na piersi – powiedział Grzegorz Kasprzik w rozmowie z oficjalną stroną klubową.

Jest Pan zadeklarowanym, zaangażowanym kibicem Górnika. Jak bycie kibicem wpływa na piłkarzy?
– Staram się rozgraniczać te dwie kwestie, ponieważ to dwa różne spojrzenia na sport, a piłkę nożną w szczególności. Prawdę mówiąc na razie nie miałem z tym najmniejszego problemu, bo jestem kibicem Górnika, a dotychczas grałem w innych klubach. Teraz to się zmieniło. Jeżeli wywalczę sobie miejsce w składzie i wyjdę na boisko, to będzie przeważało myślenie piłkarskie, serce na pewno zabije nieco mocniej, bo zagram dla swojego ukochanego klubu, ale to będzie tylko dodatkowy bodziec i to uczucie na pewno nie będzie mnie paraliżowało. Na razie gram w sparingach, wiem jest to zupełnie inna ranga spotkań, ale czekam na dalszy rozwój wydarzeń i z nadzieją liczę na występy z herbem ukochanego klubu na piersi.

Występował Pan w Piaście i Lechu, kibice tych drużyn wiedzieli o Pana sympatii do Górnika. Jakie miał Pan z nimi relacje?
– Do dzisiaj utrzymuję kontakty z niektórymi kibicami Piasta, którzy rozumieli moją sytuację, chociaż wiadomo, że w aspekcie kibicowskim na linii Górnik – Piast jest ciągła rywalizacja. Kiedy byłem młodszy, jako mieszkaniec Gliwic, miałem okazję spotykać się z nimi w różnych okolicznościach. Niektórzy nie potrafili zaakceptować moich klubowych sympatii. Z kibicami Lecha nie miałem żadnych problemów. Podczas odbywającego się w Poznaniu turnieju Remes Cup, w którym nie mogłem wystąpić z powodu kontuzji, razem z kibicami Górnika z ich sektora obserwowałem wszystkie mecze naszej drużyny, poza meczem przeciwko Lechowi. I nikt nie miał o to do mnie żadnych pretensji czy żalu. Odniosłem wrażenie że kibice Kolejorza szanowali moje przywiązanie do barw klubowych.

Był Pan zawodnikiem Piasta w sezonie, w którym Górnik spadał z Ekstraklasy. To na pewno nie było przyjemne uczucie…
– Ogromna złość, ponieważ w pewien sposób przyczyniliśmy się, jako drużyna w której występowałem, do spadku Górnika. Gdybyśmy wygrali w ostatniej kolejce z Lechią Gdańsk, to Górnik utrzymałby się w ekstraklasie, mimo swojej porażki w równolegle trwającym meczu z Polonią Warszawa. Po skończonych meczach ostatniej kolejki długo nie mogłem uwierzyć w to, co się stało.

Często miewał Pan okazję bywać na trybunach u siebie i na wyjeździe?
– Grając w Lechu – w miarę możliwości – starałem się przyjeżdżać na mecze do Zabrza. Z wyjazdami było trochę gorzej, ponieważ wiązało się to z bardzo długim czasem takich wypraw. Kiedy Grałem w Piaście, jeżeli tylko terminy spotkań ze sobą nie kolidowały, to na stadionie w Zabrzu bywałem regularnie, a obecność na meczach wyjazdowych zależała od planu treningowego. Z racji wykonywanego zawodu mecze wyjazdowe oglądałem bardzo sporadycznie.

Ostatnia okazja do spotkania z kibicami Górnika była przy okazji meczu Flota Świnoujście – Górnik, w ramach rozgrywek o Puchar Polski, kiedy bronił Pan bramki Floty. Była okazja spotkać się ze znajomymi?
– Okazji do dłuższego spotkania i rozmowy w szerszym gronie niestety nie było, jednego ze znajomych kibiców, z którymi kiedyś jeździliśmy razem na mecze, a który przyjechał na mecz dzień wcześniej, przypadkowo spotkałem się w Międzyzdrojach, a z kilkoma innymi, którzy przyjechali z Niemiec i postanowili połączyć wyjazd na mecz z krótkim wypoczynkiem nad polskim morzem, była okazja do krótkiego spotkania i rozmowy.

Kiedy pojawiła się propozycja z Górnika nie zastanawiał się Pan długo?
– To wszystko co powiedziałem wcześniej potwierdza, że nie wahałem się ani chwili. Pierwszy mecz będzie dla mnie szczególny, wyjątkowy, ponieważ moim marzeniem z dzieciństwa było zagrać w drużynie seniorów Górnika, którego jestem wychowankiem. Na pierwszy mecz w roli kibica zabrał mnie ojciec w wieku 5 czy 6 lat. Kiedy byłem starszy, jeździłem już z kolegami, więc jeżeli wyjdę na boisko, to zaangażowanie z mojej strony będzie stuprocentowe, a może nawet większe.

Czyli numer 99. który wybrał Pan na koszulkę nie jest przypadkowy?
– Ta liczba wiele dla mnie znaczy i nie wybrałem jej przypadkowo. Niektórzy kibice Górnika wiedzą co kryje się za tą szczególną liczbą i nikomu nie muszę tego tłumaczyć.

Źródło: gornikzabrze.pl
Foto: ekstra-klasa.com