Górnik Zabrze po bardzo dobrym w swoim wykonaniu spotkaniu pokonał na Orlen Stadionie Wisłę Płock 1:0 i powrócił na fotel wicelidera tabeli PKO BP Ekstraklasy. Po końcowym gwizdku sędziego trener Michal Gasparik nie krył zadowolenia, że jego podopieczni zrealizowali założenia na sobotnie zawody.
- Wiedzieliśmy, że to będzie mecz do jednej bramki, którą na nasze szczęście to my zdobyliśmy, ponownie zachowując czyste konto. Zrealizowaliśmy nasz cel - chcieliśmy, żeby ostatni mecz na własnym stadionie był tym decydującym o wszystkim. W niedzielę na spokojnie obejrzymy w telewizji pozostałe spotkania i już cieszymy się na to finałowe starcie przed własną publicznością - mówi trener Górnika.
Do Zabrzan w sobotni wieczór uśmiechnęło się szczęście. Wisła, która przez większość meczu grała bardzo zachowawczo, w ostatnich dwóch kwadransach zaatakowała mocniej, dwukrotnie obijając poprzeczkę bramki Marcela Łubika. - Nie mieliśmy jeszcze czasu na dokładną analizę wideo. Wiedzieliśmy, że Wisła jest niezwykle groźna przy stałych fragmentach gry. Pokazują to przez cały sezon. Z drugiej strony, na trzynaście ostatnich spotkań przegraliśmy tylko jeden. To nie jest łatwe w tak trudnej i wyrównanej lidze, gdzie o losach wielu spotkań decyduje jedna bramka - przyznaje słowacki szkoleniowiec Trójkolorowych.
- Znów zagraliśmy na zero z tyłu, a nasza obrona z gry funkcjonuje naprawdę solidnie. Uważam, że kontrolowaliśmy większość sytuacji, z wyjątkiem wspomnianych stałych fragmentów gry. Brakuje nam trochę centymetrów w zespole, więc przy rzutach rożnych czy wolnych. Zawsze jest to dla nas wyzwanie - wyjaśnia trener 14-krotnych mistrzów Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl







Ty jesteś super trener, ale na puchary w europie potrzebny jest oczywiście snajper i rozgrywający typu Kapić z Lechii.
Wolę od nich napastnika: TomasBobćek – super wybór.
Camilo Mena do wzięcia z Lechii
chyba za 5 milionów euro także nie – nie do wyjęcia kontrakt do 2028