Górnik z pierwszą porażką w PKO BP Ekstraklasie. Kto zagrał najlepiej?

15
4875

Emocjonalny rollercoaster w Zabrzu. Górnik najpierw długo przegrywał, by w zaledwie 60 sekund wyjść na prowadzenie, a następnie w doliczonym czasie gry stracić dwie bramki i ostatecznie przegrać po raz pierwszy w sezonie. Jak wypadli poszczególni piłkarze?

Philippe Schulze (4,0) - trudno nie odnieść wrażenia, że przynajmniej przy pierwszej bramce dla GKS-u powinien spisać się lepiej. Choć strzał był mocny, to leciał prosto w bramkarza i ta piłka powinna zostać sparowana w lepszy sposób. Przy kolejnych golach miał już niewiele do powiedzenia, bo zawinił przede wszystkim Maximilian Dietz, który w żaden sposób nie przeszkadzał Ilji Szkurinowi i Białorusin miał sporo czasu, by dobrze przymierzyć. Schulze miałby "na koncie" jeszcze jedną bramkę, kiedy wpuścił przy krótkim słupku uderzenie Erika Jirki, ale na całe szczęście chwilę wcześniej na pozycji spalonej był Szkurin.

Michal Sacek (5,25) - mocno eksploatowany w tym sezonie zawodnik jeszcze na początku spotkania próbował się podłączać do akcji ofensywnych, ale wraz z upływem kolejnych minut co raz częściej skupiał się na zabezpieczaniu tyłów. Przy bramkach w doliczonym czasie gry nie odpowiadał bezpośrednio za przeciwka i był zbyt daleko, by myśleć o wsparciu dla Maximiliana Dietza.

Rafał Janicki (5,5) - był bliski trafienia do siatki po tym jak Gabriel Kobylak sparował uderzenie Janisa Antiste na poprzeczkę, ale dobitka głową zatrzymała się na będącym na linii bramkowej Pau Reście. Chwilę później zgrał jednak do Josemy i ten ulokował piłkę w siatce. Przy pierwszej bramce dla GKS-u piłka po strzale Ilji Szkurina przeleciała obok jego nogi, ale miał zbyt mało czasu na skuteczną interwencję. Przy pozostałych także znajdował się daleko od napastnika GKS-u, choć można gdybać, że gdyby na boisku nie było Maximiliana Dietza, to właśnie najbardziej doświadczony piłkarz Górnika opiekowałby się Białorusinem i nie dopuścił do tych strat...

Josema (6,75) - najlepszy z piłkarzy Górnika na boisko. Swoimi precyzyjnymi przerzutami próbował rozciągnąć defensywę GKS-u. Niewiele brakowało, a powtórzyłby manewr z Monako, kiedy to precyzyjnie obsłużył Janisa Antiste. Tym razem zagranie było ciut za mocne. Mimo to dał w ofensywie sporo, bo trafił do siatki precyzyjnym uderzeniem z woleja, po tym jak piłkę głową zgrał mu inny środkowy obrońca, Rafał Janicki. Przy pierwszej bramce próbował gonić Emana Markovicia, ale Norweg okazał się zbyt szybki.

Erik Janża (5,0) - kapitan Górnika został "przywitany" doskonałym transparentem ze strony zabrzańskiej Torcidy, aczkolwiek o pierwszej połowie z pewnością chciałby zapomnieć. Najpierw uciekł mu skrzydłem Eman Marković, a następnie już w ofensywie wykazywał się sporą niedokładnością. Po zmianie stron było już lepiej, aczkolwiek do dyspozycji do której nas przyzwyczaił sporo brakowało.

Lukas Sadilek (5,0) - tak koszmarnego błędu jak w Monako tym razem nie popełnił, ale też niewiele dał w tercji ofensywnej. Raz doskonale podłączył się do kontry i otrzymał prostopadłe podanie od Petera Federico, ale trochę mu zabrakło, by przejąć piłkę i wyjść na dogodną pozycję.

Kacper Urbański (6,25) - w kilku akcjach błysnął nieprzeciętnymi umiejętnościami technicznymi, ale w wielu sytuacjach było widać, że nie ma z kim grać. Partnerzy rzadko wysuwali się na pozycję i rozgrywający Górnika miał mocno zawężone pole potencjalnych rozwiązań. Do rzutu karnego podszedł w pewny sposób i posłał piłkę na takiej wysokości, że rzucający się po ziemi Gabriel Kobylak nie był w stanie jej sięgnąć.

Paulo Bernardo (4,75) - Portugalczyk najlepiej spisał się w debiucie, a w kolejnych spotkaniach znajdował się w cieniu kolegów i tak było też tym razem. Często niewidoczny, wybierający najprostsze rozwiązania i z pewnością to nie jest to, czego oczekuje od niego trener Michal Gasparik. W tym obszarze jest sporo do poprawy, bo szczególnie w fazie kreacji wypożyczony z Celticu Glasgow piłkarz musi dać więcej.

Peter Federico (5,25) - gorszy występ wychowanka Realu Madryt. Zdecydowanie brakowało jego błyskotliwości w pojedynkach jeden na jednego, choć kilka razy popisał się nieszablonowym zgraniem piłki do kolegów.

Erik Prekop (4,0) - kolejny raz trudno napisać w całości o pozytywnym występie słowackiego piłkarza, aczkolwiek jego akcja z końcówki mogłaby się podobać, gdyby nie jej fatalny finał. Napastnik przyjął trudną piłkę jeszcze na swojej połowie, a następnie ograł Arkadiusza Jędrycha i gdy wychodził sam na sam z Gabrielem Kobylakiem po prostu się przewrócił. I choć w tej sytuacji doszło do lekkiego pociągnięcia za koszulkę ze strony goniącego go defensora, to było to jednak zdecydowanie zbyt mało, by podyktować rzut wolny, a kapitana GKS-u odesłać z czerwoną kartką do szatni. W drugiej połowie w zamieszaniu pod bramkowym był już wyraźnie faulowany przez Jędrycha i tym razem arbiter wskazał na "wapno".

Maksym Chłań (5,0) - mecz rozpoczął w koszmarnym styl, bo to po jego fatalnej stracie GKS wyprowadził zabójczą kontrę. Szybko próbował zmazać plamę, ale jego strzał był zbyt słaby by zaskoczyć Gabriela Kobylaka. Po zmianie stron był już zdecydowanie groźniejszy, ale szwankowało wykończenie. Przy stanie 2:1 zakręcił obrońcą w polu karnym, ale jego strzał był zbyt mało precyzyjny i bramkarz Katowiczan w ostatniej chwili sparował piłkę na rzut rożny. Mając jednak na uwadze, że często grał na Lukasa Klemenza, z pewnością można było się spodziewać większej ilości spektakularnych rajdów, w trakcie których Ukrainiec dominowałby szybkościowo.

Zmiennicy


Janis Antiste (5,75) od 59' za Bernardo - kolejne wejście z ławki rezerwowych pochodzącego z Martyniki piłkarza i kolejny raz ofensywa Górnika została wyraźnie rozruszana. Widać w tym piłkarzu sporo jakości i umiejętności poruszania się po boisku zarówno z piłką jak i bez. Jeśli tylko jego koledzy z zespołu będą w stanie właściwie odczytywać ruchy tego piłkarza, to o to, że piłka będzie wpadać do siatki można będzie być spokojnym. Tym razem Antiste nie dopisał nic do dorobku, ale jego akcje powodowały sporo zdenerwowania w szeregach defensywnych GieKSy.

Jarosław Kubicki (5,5) od 60' za Sadilka - dobrze było znów zobaczyć na boisku piłkarza powracającego po kontuzji, której nabawił się w pierwszym meczu sezonu. Kubicki dorzucił przede wszystkim sporo mobilności w strefie środkowej Górnika, bo doskonale poruszał się w strefie pomiędzy oboma polami karnymi. Jego powrót pozwoli mocniej rotować zawodnikami w środku pola w kontekście napiętego grafiku i kolejnych spotkań w ramach rozgrywek PKO BP Ekstraklasy.

Maximilian Dietz (NS) od 84' za Prekopa - grał zbyt krótko.

Ivan Ikia Dimi (NS) od 90' za Federico - grał zbyt krótko.

Kogut meczu - Josema - zasłużył na wyróżnienie nie tylko z powodu pięknego uderzenia, które dało Górnikowi prowadzenie, ale przede wszystkim z tego powodu, że z tyłu grał bezbłędnie i aktywnie próbował wnieść pozytywny impuls do gry ofensywnej zespołu.

Źródło: Roosevelta81.pl
Grafika: Roosevelta81.pl

 

15 komentarzy

Dietz grał zbyt krótko:):):)

Zdążył zawalic 2 bramy,strach pomyśleć co by było gdyby grał dłużej, leń któremu się nie chce skakać 😆😆

Najlepszy był Prekop

Ditz i Szulc byli nojlepsi.
Szulc mo 1 i 3 gol a Ditz 2 i 3.
Czyli „posrednio” strzelyli po 2 tory do GKS-u.

1-sza bramke zawalił Janicki

A najgorzej?

Szkoda że w zasługach Prekopa nie dopisaliście jego rewelacyjnego „dryblingu’ z pierwszej połowy… Gdy się wydupcył o własne nogi. No i wypadałoby zauważyć jego bardzo wielką aktywność na skrzydłach gdy Maksowi plątał się pod nogami 😊

stwierdzenie że grał krótko to usprawiedliwiacie go a Dietz powinien popatrzeć jak krył Szkurina i odpocząć sobie parę meczy bo albo wchodzę i jestem zaangażowany w mecz albo panu dziękujemy, przy jego warunkach fizycznych napastnik gieksy nie powinien tak łatwo dojść do strzału

Dietz grał zbyt krótko by dostać ocenę, ale zbyt długo by Górnik mógł chociaż zremisować 🙂

O!!!

Zawaliła obrona i bramkarz!

Zobaczcie sobie zachowanie Sacka przy pierwszej bramce Gieksy. Wracał pod bramkę jak za karę. Podejście typu „czy sie stoi, czy się leży…”

Sacek to jeden z najciężej pracujących piłkarzy w tym sezonie. Może już nie wystarczyło „pary”, chłopaki jednak grają co 3 dni, a w czwartek byłi jeszcze w Monaco. Rozumiem krytykę Dietza po tym meczu, zasłużył na nią jak i na odpoczynek w kolejnym, ale atakowanie Sacka to już kompletne nieporozumienie.

Super napatnik Krawczyk był lepszy nie przeszkadzał chociaz a bramkarz to chyba to pomyłka jak i Premop BRAWO TRENERZE SUPER DUET

Niestety, strzały i dośrodkowania nie są blokowane przez pomocników i obrońców, pressing jest taki, że przeciwnicy mogą swobodnie przyjąć piłkę i odwrócić się z nią, potem ewentualnie ktoś doskakuje. Słabo.