Futbol, ale amerykański. W Gdyni nie poszło zgodnie z planem.

2
977

Nie udało się kontynuować passy wygranych z Arką w obecnym sezonie. Spotkanie należało do gatunku meczów "dla koneserów", w których długo czeka się na wyłuskanie co ciekawszych. Cierpliwość kibiców była wystawiona na próbę i mogliśmy oglądać powtórkę ze scenariusza z ostatniego starcia z Zagłębiem, gdzie strzały lądowały wszędzie, tylko nie w światło bramki.

Marcel Łubik (8.00) - Nie miał za wiele pracy w trakcie całego spotkania i musiał zachować koncentrację. Kilkukrotnie wychodził do dośrodkowań lub bezpańskich piłek na przedpolu gdzie pewnie interweniował, wielokrotnie próbował szukać kolegów długimi wybiciami, ale bezskutecznie. Marcel dwukrotnie uratował drużynę od straty bramki - najpierw parując strzał wbiegającego w pole karne Kocyły i w samej końcówce meczu powstrzymując Kerka, który miał piłkę meczową na nodze.

Paweł Olkowski (6.67) - Wielokrotnie w swoim stylu wychodził z szybkimi atakami prawym skrzydłem, ale te niestety nie dawały efektu przy szybko organizującej się w obronie Arce. Kilkukrotnie miał problemy na swojej flance z duetem Kerk - Kocyła, ale w skali całego spotkania wygrywał większość pojedynków, w których uczestniczył. Można uznać go za jednego z bohaterów, gdy ofiarnie rzucił się pod nogi Kerka i zablokował jego strzał z bliskiej odległości. W ostatniej akcji meczu miał jeszcze okazję zmienić jego losy, kiedy popędził samotnie pod pole karne Grobelnego i oddał uderzenie mijające słupek.

Rafał Janicki (6.33) - Bardzo dobry występ filaru naszej defensywy. Przy każdej groźnej sytuacji utrudniał grę ofensywnym zawodnikom Arki - najpierw asystował Kocyle, powstrzymał też Hermoso, który huknął wolejem ponad bramką Łubika. W ofensywie był jednym z najgroźniejszych zawodników Górnika i niewiele zabrakło by wpisał się na listę strzelców - po rzutach rożnych trafił w poprzeczkę a w drugiej połowie to Gutkovskis wybijający jego strzał z bliskiej odległości uratował gospodarzy przed utratą bramki.

Josema (6.67) - Powrót do składu na rzecz Bochniewicza, więc oglądaliśmy starego, dobrego Josemę w jego najlepszym wykonaniu. Czyścił regularnie przestrzeń na linii pola karnego i przed nim, bardzo często wychodził na połowę przeciwnika z piłką i rozdzielał podania. Nie miał większych problemów z pressującymi go napastnikami Arki i praktycznie nie tracił piłek.

Erik Janża (5.67) - Często zapuszczał się w okolice linii końcowej i pola karnego przeciwnika, ale jego próby dośrodkowań i płaskich podań kończyły zazwyczaj na głowach i nogach defensorów Żółto-Niebieskich. Bardziej precyzyjny był w rzutach rożnych, po których nie brakowało wiele do asystowania Janickiemu, niewiele też brakowało pod koniec pierwszej połowy gry wpadł w szesnastkę, a jego podanie do Lisetha zablokował Marcjanik. Nie zdążył wrócić na swoją pozycję przy podaniu Kubiaka, które skończyło się ofiarnymi interwencjami Olkowskiego i Łubika.

Patrik Hellebrand (6.00) - Standardowy Patrik przez którego przechodziła każda ofensywna akcja Górnika. Nie tracił posiadania, rozdzielał podania z lewa na prawo, naciskał przeciwnika i często odbierał mu piłkę. Trzykrotnie próbował w swoim stylu uderzać z dystansu - najczęściej z pierwszej piłki przy zbiórkach po rzutach rożnych, jednak tylko raz "zatrudnił" Grobelnego.

Lukas Ambros (5.5) - Kreatywność Lukasa została ograniczona przez zawężony i zagęszczony środek pola przez Arkę. Pojedynki z Jakubczykiem czy Rzuchowskim kończyły się oddaniem piłki do kolegów aby uniknąć strat przy podwojeniach i potrojeniach młodego Czecha. Przez złe przyjęcie stracił dogodną sytuację gdy stanął oko w oko z bramkarzem, ale obrońca zdążył wyłuskać mu futbolówkę. Trochę więcej swobody zyskał kiedy miał okazję przejść na prawe skrzydło, ale nie wyniknęła z tego ani klarowna pozycja strzelecka, ani okazja do otwierającego podania.

Lukas Sadilek (6.17) - Lukas próbował rozgrywać piłkę szybkimi podaniami przed polem karnym, w pierwszej połowie udało mu się dwukrotnie oddać strzał. Najpierw znalazł się w polu karnym i strzelił w boczną siatkę bramki Grobelnego, potem futbolówka doszła do niego po rzucie rożnym. Druga połowa, to już niestety Lukas oskalpowany z głównych atutów, podobnie jak rodak i imiennik ze środka pola.

Roberto Massimo (4.33) - Miał niewielki wkład w grę Górnika, rzadko dostawał podania na prawe skrzydło. Kiedy już znajdował się w posiadaniu, to najczęściej albo odbijał się od obrońców, albo kończył akcję nieudanym podaniem. Zapamiętać go możemy z jednej akcji, w której złapał do środka i lewą nogą przyłożył wprost w golkipera Arki, ale nawet gdyby piłka zatrzepotała w siatce, to gol nie zostałby uznany, bo Niemiec znajdował się na pozycji spalonej.

Maksym Chłań (5.83) - Bardzo dobra pierwsza połowa Maksyma, który szarpał, walczył i co rusz gnębił Zatora szybkimi atakami. Oddał pięć strzałów, ale celownik Ukraińca był w Gdyni totalnie rozregulowany. Najlepszą okazję miał w 43 minucie, gdy uderzył z 16 metra w kierunku dalszego słupka, ale zabrakło dosłownie kilkunastu centymetrów żeby Grobelny skapitulował. W drugiej części gry wyraźnie podmęczony i poobijany przez defensorów zgasł i nie stwarzał już takiego zagrożenia.

Sondre Liseth (4.33) - Cały mecz walczył z rosłymi stoperami Arki, z którymi głównie przegrywał walkę w powietrzu po podaniach Łubika. Standardowo dający pierwszy sygnał do pressingu, próbujący grać "z klepki" z pomocnikami, ale często poprawiający sobie piłkę w polu karnym, co nie kończyło się nawet strzałami. Nie miał praktycznie żadnej okazji, bo podania kolegów zatrzymywali przeciwnicy - tak jak to Janży, które przeciął Marcjanik. Norweg był doskonale ustawiony i gotów dołożyć nogę na piątym metrze, ale nie było mu dane zatrudnić Grobelnego choć raz.

 

Zmiennicy

Jarosław Kubicki (5.33) od 60' za Roberto Massimo - Zmienił Massimo, kilkukrotnie odzyskał piłkę w środku pola i powstrzymywał Arkowców, ale w ofensywie akcje nie przechodziły przez byłego gracza Jagiellonii i Lechii. W doliczonym czasie gry próbował jeszcze rozpaczliwego strzału, który został zablokowany.

Yvan Ikia Dimi (NS) od 81' za Lukasa Sadilka - grał zbyt krótko

Paweł Bochniewicz (NS) od 90' za Maksyma Chłania - grał zbyt krótko

 

Kogut meczu: Marcel Łubik - najlepszy na placu, po raz kolejny pewny punkt Górnika. MVP ostatniej akcji Arki, gdzie wyjął strzał Kerka na wagę jednego punktu wywiezionego z Gdyni.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

2 komentarzy

Z taką grą,z Radomiakiem i Plockiem może być jeszcze gorzej

To kolejny mecz, który udowodnił coś, co wszyscy wiemy: potrzebujemy wzmocnienia na pozycji prawego pomocnika i napastnika. No i wielki znak zapytania na pozycji bramkarza (kto tam będzie grał w przyszłym sezonie).