Górnik Zabrze po świetnym w swoim wykonaniu meczu z Rakowem Częstochowa sięgnął po drugi tej wiosny komplet punktów na boiskach PKO BP Ekstraklasy. Satysfakcji z dawna oczekiwanego przełamania nie ukrywał trener Trójkolorowych.
Po zwycięstwie nad Piastem Gliwice (2:1) nad Górnikiem zawisła fatalna seria pięciu meczów w lidze bez kompletu punktów. - Po awansie w Pucharze Polski bardzo potrzebowaliśmy zwycięstwa w lidze. Przełamaliśmy serię w pucharze, strzelając bramkę na Lechu, a teraz po długim czasie strzeliliśmy pierwsi w meczu, potem drugą. Byliśmy w końcu skuteczni, co jest bardzo ważne - ocenia Michal Gasparik, szkoleniowiec Górnika.
- Mogliśmy zamknąć mecz w przed przerwą, kiedy trafiliśmy w poprzeczkę. W drugiej połowie wiedzieliśmy, że musimy walczyć do końca. Było 2:1, ale decydująca bramka Sadílka rozstrzygnęła mecz na 3:1. Na początku nie byłem zadowolony z ustawienia taktycznego, bo chłopaki wyglądali nerwowo, ale po pierwszej bramce to był już zupełnie inny team - dodaje trener zabrzańskiej drużyny.
Do meczu w Zabrzu Raków przystąpił w innym zestawieniu kadrowym. Nie było to jednak elementem zaskoczenia dla sztabu szkoleniowego drużyny z Roosevelta. - W Rakowie system jest podobny, niezależnie od tego, jaki gracz wychodzi na boisko w pierwszym składzie. Byliśmy dobrze przygotowani. Mam trochę pretensji taktycznych do chłopaków, bo trenowaliśmy jeszcze inaczej, by być mocniejszymi w defensywie. Nad tym musimy popracować - wskazuje opiekun 14-krotnych mistrzów Polski.






